English Deutsch Français


Relacje ze spotkań


Najbliższe spotkanie

Maria Ulatowska, Jacek Skowroński – „Historia spisana atramentem” - 11 października 2017

Kazimierz Orłoś - ,,Dom pod Lutnią’’ - 13 września 2017

Doris Lessing - ,,Dwie kobiety’’ - 13 września 2017

Ignacy Karpowicz – „Sońka” - 13 czerwca 2017

Piotr Czerwiński - ,,Zespół ojca’’ - 13 czerwca 2017

Spotkanie autorskie z Agnieszką Lingas-Łoniewską - maj 2017

Anna Lindsey - ,,Dziewczyna w ciemności’’ - maj 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska - ,,Skazani na ból’’, ,,Szósty’’ - maj 2017

Zygmunt Miłoszewski - ,,BEZCENNY'' – 19 kwiecień 2017

GUILLAUME MUSSO - ,,TELEFON OD ANIOŁA'' – 19 kwiecień 2017

Nicholas Sparks - ,,Jesienna miłość’ – 22 marzec 2017

Swietłana Aleksijewicz – ,,Czasy secondhand”. Koniec czerwonego człowieka – 22 marzec 2017

"Dziewczyna z pociągu’’ – Paula Hawkins - 15 luty 2017

„AFGAŃSKA PERŁA” - autorstwa amerykanki Nadii Hashimi posiadającej afgańskie korzenie. - 11 styczeń 2017

Lisa Genova- „Kochając syna” - 23 listopad 2016

Jacek Hugo-Bader - "Skucha" - 26 październik 2016

Spotkanie autorskie z Barbarą Kosmowską - 21 wrzesień 2016

Barbara Kosmowska - ,,Gorzko” - 14 wrzesień 2016

Barbara Kosmowska - ,,Ukrainka” - 14 wrzesień 2016

Hanna Cygler ,,Grecka mozaika'' - 31 sierpień 2016

Ewa Krystyna Hoffman-Jędruch - ,,Ślady na piasku" - 31 sierpień 2016

Olga Tokarczuk - ,,Księgi Jakubowe” - 9 czerwiec 2016

John Irving - ,,Aleja tajemnic” - 9 czerwiec 2016

Diane Chamberlain - „Dar morza” - 18 maj 2016

Zygmunt Miłoszewski - ,,Ziarno prawdy” - 20 kwiecień 2016

Joanna Jax - ,,Długa droga do domu” - 16 marzec 2016

Grażyna Jagielska – „ANIOŁY JEDZĄ TRZY RAZY DZIENNIE" - 147 DNI W PSYCHIATRYKU - 17 luty 2016

Catrin Collier – „Carski smok” - 13 styczeń 2016

Małgorzata Warda – „Miasto z lodu” - 2 grudzień 2015

Spotkanie autorskie z Jackiem Hugo-Baderem - listopad 2015

Maria Nurowska – „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” - 4 listopad 2015

Jerzy Pilch - "Wiele demonów” - 14 październik 2015

Jodi Picoult: "Linia życia" - 9 wrzesień 2015

ELIZABETH GILBERT: "Botanika duszy" - 9 wrzesień 2015

Maria Nurowska - ,,Miłość rano, miłość wieczorem” - 17 czerwiec 2015

Joanna Bator - ,,Wyspa Łza” - 20 maj 2015

Carla Montero – „Szmaragdowa tablica” - 8 kwiecień 2015

John Green - "Papierowe miasta’’ - 18 luty 2015

Arturo Perez-Reverte - "Mężczyzna, który tańczył tango" - 22 styczeń 2015

Mitch Albom „Zaklinacz czasu” - grudzień 2014

Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie" - listopad 2014

Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką - październik 2014

Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” - 2 październik 2014

Camilla Lackberg "Niemiecki bękart" - 11 wrzesień 2014

Magdalena Zimny-Louis "Pola" - 18 czerwiec 2014

"Gwiazd naszych wina" i "Zakochania" - 28 maj 2014

Jo Nesbo "Policja" - 9 kwiecień 2014

"Chata" i "Mroczne blaski" - 13 marzec 2014

JOSÉ MAURO DE VASCONCELOS – „Moje drzewko pomarańczowe" - 13 luty 2014

Diane Chamberlain – „Zatoka o północy" - 23 styczeń 2014

Alex Zentner „Dotyk” - 19 grudzień 2013

Nagroda dla Dyskusyjnego Klubu Książki przy BPGiM w Strzyżowie - grudzień 2013

Kuki Gallmann "Marzyłam o Afryce" - listopad 2013

Spotkanie autorskie z Krzysztofem Koziołkiem i jego kryminalną zagadką - październik 2013

HENNING MANKELL -„MĘŻCZYZNA, KTÓRY SIĘ UŚMIECHAŁ”

Melania Mazzucco -„Taki piękny dzień”

Eduardo Mendoza - "Przygoda fryzjera damskiego"

Andrew Davidson – „Gargulec”

Laura Hillenbrand – „Niezłomny”

Orlando Figes –„Poślij chociaż słowo. Opowieść o miłości i przetrwaniu w Gułagu.”

Stephen King – „Dallas'63”

Stieg Larsson – „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”

J.K. Rowling "Trafny wybór"

Aron Ralston "127 godzin"

Jacek Hugo-Bader "Biała gorączka", "Dzienniki Kołymskie"

Mario Vargas Llosa - „Ciotka Julia i skryba”

Maria Nurowska: „Nakarmić wilki”, „Requiem dla wilka”

Hubert Klimko-Dobrzaniecki: "Borholm, Borholm"

HISTORIA SŁOWEM PISANA

1Q84 - Orientalna podróż przez równoległe światy

Z REFLEKSJĄ I Z HUMOREM. ROZWAŻANIA O JANIE PAWLE II

Spotkanie organizacyjne





Najbliższe spotkanie


Dyskusyjny Klub Książki


Do góry



Maria Ulatowska, Jacek Skowroński – „Historia spisana atramentem”
- 11 października 2017

11 października odbyło się spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Tematem rozmowy była powieść Marii Ulatowskiej i Jacka Skowrońskiego – „Historia spisana atramentem”.

Na przełomie XIX i XX wieku poznajemy Czesława, ucznia seminarium duchownego. Wędrujemy z nim przez całe jego życie. Wsłuchujemy się w jego rozterki towarzyszące mu do końca jego dni. Główny bohater Czesław Cesarz posiada dwa wcielenia swojej osobowości. Jedno to oddany ksiądz, a drugie to obsesyjna miłość do kobiety.

Czy przed miłością nie ma ucieczki? Czy zakazana miłość może przetrwać?

Droga kapłańska Czesława przebiega poprzez rozterki - walkę z przymusem dochowania celibatu, a miłością. Nie mówiąc już o próbach opuszczenia Kościoła i powrotu przed ołtarz.

„Nie znał przyszłości, ale odtąd zaczął się jej lękać, zadając sobie pytanie, czy w chwilach rozterki będzie umiał dokonać właściwego wyboru... Pojdzie za głosem serca czy nakazu celibatu, owego spoiwa utrzymującego cały gmach Kościoła? Nakazu, którego próżno by szukać w Biblii...”

W powieści tej ukazane jest zwykłe życie i miłość. Miłość niezwykła - miłość do kobiety i do Boga.

Warto przenieść się w tamten czas i tamte miejsca, odnaleźć odpowiedzi na postawione pytania. Pikanterii dodaje fakt, że autorka to wnuczka księdza.

„Historie spisaną atramentem” czyta się z ogromną przyjemnością.


Anna Wójciak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Kazimierz Orłoś - ,,Dom pod Lutnią’’ - 13 września 2017

Wrześniowe spotkanie członków DKK zdominowała dyskusja nad książką Kazimierza Orłosia „Dom pod Lutnią”.

Kazimierz Orłoś – wybitny polski prozaik, nowelista i powieściopisarz. Jest również publicystą i scenarzystą. Od lat związany jest z Wydawnictwem Literackim.

„Dom pod Lutnią” to książka, którą czyta się jednym tchem. Niezwykłą atmosferę tworzy piękna przyroda Mazur oraz ludzie, którzy po wojnie znaleźli swoje miejsce na ziemi, we wsi Lipowo, pod cudnym gwiazdozbiorem Lutnia.

Akcja rozpoczyna się z chwilą, gdy córka Joanna przyjeżdża z dziesięcioletnim synem Tomkiem do domu ojca w Lipowie. Jest rok 1949.
Rodzice Tomka – Joanna i Jan – brali udział w Powstaniu Warszawskim. Po zakończeniu wojny Jan zostaje aresztowany przez UB i skazany na osiem lat więzienia. Joanna, obawiając się również uwięzienia, odwozi Tomka do dziadka, Józefa Bronowicza, na Mazury.
Właśnie Józef Bronowicz, pułkownik kawalerzysta, jest główną postacią książki.
Po klęsce Polski w 1939 roku spędził całą wojnę w oflagu. Po wojnie nie wrócił do Warszawy, do żony i córki, bo to nie była ta Warszawa, którą pamiętał. We wsi Lipowo, na Mazurach, w gospodarstwie opuszczonym przez niemiecką rodzinę próbuje stworzyć namiastkę dworku ziemiańskiego i tam zamieszkać. W gospodarstwie pomagają mu – mazurska młoda kobieta Urszula i Ukrainiec Wasyl.
Pomimo, iż we wsi są wyraźne etniczne podziały – Mazurzy mówią po niemiecku, przesiedleńcy z Wilna czy Ukrainy, pamiętający straszne przeżycia wojenne, starają się żyć obok siebie bez konfliktów. Jednak tej pozornej sielance towarzyszy atmosfera osaczenia – w lasach walczą jeszcze partyzanci, bezkarna milicja i UB tez dają o sobie znać.
Spokój, postawa i opanowanie pułkownika budzi szacunek.

Dziesięcioletni Tomek, początkowo nieufny, zaskoczony przyrodą i otoczeniem, pod wpływem dziadka zmienia swoje nastawienie, stawia pierwsze kroki w szkole, zdobywa przyjaciół – jest szczęśliwy.
Wyrazista postać dziadka, jego mądre i piękne rozmowy z wnukiem, wzajemna miłość z dużo młodszą kobietą Urszulą, tworzą niezapomnianą atmosferę książki.

Pozwolę sobie zacytować Przemysława Czaplińskiego „To najlepsza powieść Kazimierza Orłosia! A jej niezwykłość polega na tym, że mówi ona o doświadczeniu szczęścia w nieszczęśliwych czasach”. W pełni się z nim zgadzam. Polecam czytelnikom, na pewno się nie zawiedziecie.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Doris Lessing - ,,Dwie kobiety’’ - 13 września 2017

13 września 2017 r. na spotkaniu DKK dyskutowaliśmy na temat dwóch książek: „Dom pod Lutnią” Kazimierza Orłosia oraz „Dwie kobiety” Doris Lessing. Ja chcę zachęcić do przeczytania tej drugiej. Najpierw jednak słów kilka o autorce.
Doris May Lessing urodziła się 22 października 1919 r. w Kermanszahu w Persji w dzisiejszym Iranie. Wczesne dzieciństwo spędziła w Kermanszahu, mieszkała również w Rodezji, a w 1948 przeprowadziła się do Anglii.
Uznanie zdobyła dzięki książkom psychologicznym i obyczajowym z życia kobiet.
11 października 2007 przyznano jej literacką Nagrodę Nobla, uzasadniając wybór stwierdzeniem: „...jej epicka proza jest wyrazem kobiecych doświadczeń. Przedstawia je z pewnym dystansem, sceptycyzmem, ale też z ogniem i wizjonerską siłą”.
Ciekawostką jest to, że była najstarszą osobą , która otrzymała Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.

W powieści „Dwie kobiety” jak w soczewce skupiają się jej poglądy. Powieść ta składa się z czterech opowiadań.
Pierwsze z nich to „Dwie kobiety”. Lil i Roz od dziecka się przyjaźnią, są nierozłączne. Kiedy rodzą synów, Roz - Toma, Lil - Iana, nic dziwnego, że ich synowie w miarę dorastania są jak bracia. Dwie rodziny żyją w pełnej symbiozie. I nagle pewnego dnia dwie dojrzałe kobiety i dwaj młodzi chłopcy, bo jeszcze nie mężczyźni, zostają kochankami. I chociaż nie są to związki kazirodcze, to budzą we mnie sprzeciw.
W dorosłym życiu Tom i Ian żenią się, mają dzieci, ale nie potrafią stworzyć szczęśliwych rodzin, są emocjonalnie i uczuciowo uzależnieni od dawnych związków, nie potrafią zerwać więzów, które ich łączą. Unieszczęśliwiają i niszczą swoje rodziny. Czy wyzwolone, dojrzałe kobiety mają prawo wykorzystać sytuację, nawet za przyzwoleniem i na życzenie chłopców? Gdzie jest granica, po przekroczeniu której wszystko się zmienia i nie ma już odwrotu? Zygmund Freud miałby co analizować.
„Wiktoria i Staveneyowie” to drugie z opowiadań. Jest to opowieść o trudnym dorastaniu młodej, czarnej dziewczyny, dźwigającej ciężar opieki nad chorą ciotką, o nierównościach społecznych, o braku możliwości awansu tylko dlatego, że rodzi się w biednej dzielnicy.
Kiedy Wiktoria zachodzi w ciążę z białym mężczyzną i rodzi córkę, postanawia wychować ją sama. To bardzo trudny czas. W miarę jak Mary dorasta, Wiktoria coraz częściej myśli o jej przyszłości, nie chce, aby jej córka dorastała w niebezpiecznej, biednej dzielnicy i miała życie podobne do jej życia.
Widzi tylko jedną możliwość. Postanawia ujawnić ojcu dziecka prawdę. Akceptacja dziewczynki przez rodzinę jej ojca powoduje, że staje się ich coraz częstszym gościem. Wiktoria uświadamia sobie, że więzy pomiędzy nią i córką zaczną się rozluźniać. Podejmuje trudną decyzję, decyduje się na ten układ, bo wie, że jest to przepustka do lepszego życia dla Mary, możliwość dobrego wykształcenia i awansu społecznego, którego Wiktoria z racji urodzenia była pozbawiona.
”Przyczyna” to trzecia opowieść. Osadzona w bliżej nie określonym czasie. Klimatem przypominająca powieści fantasty, ale z jakże uniwersalnymi przesłaniami, wiecznie aktualnymi. Ostatni z Dwunastu, członek Rady Mędrców snuje opowieść o przyczynach zbliżającego się upadku cywilizacji jego ludu – Rodytów. Brak szacunku dla przeszłości i ludzi, którzy ją tworzyli, dla praw, które przez wieki były przestrzegane. Już zapomniano o mądrej władczyni Destrze, która wsłuchiwała się w głosy doradców. Za jej władania kraj rozkwitał, tworzyła prawa, które służyły ludziom. Dwunasty opowiada o jej następcy DeRodzie, despocie, narcystycznym głupcu zapatrzonym w siebie, bez wizji przyszłości, który zaprzepaszcza dorobek pokoleń. Młodzi ludzie bez mądrych przewodników lekceważą prawa, wstydzą się legend i podań opowiadanych od wieków, uczących prawd, którymi kierowali się ich przodkowie, zdemoralizowani, wałęsający się bez celu nieuchronnie dążą do upadku. Dwunasty opowiada historię swojego narodu, ku przestrodze, woła : uczcie się na błędach, ale oni są głusi. A my, czy słuchamy, uczymy się? Śmiem wątpić.
„Dziecko miłości” to czwarte i ostatnie opowiadanie traktujące o miłości, pożądaniu, zdradzie, o bezsensie wojny, o jej okrucieństwach. Toczy się najokrutniejsza z wojen – druga wojna światowa. Młody James Reid zaciąga się do wojska, wyrusza w długą drogę do Afryki, potem do Indii. Okręt zawija do Kapsztadu. Wychudzonej, schorowanej, zdziesiątkowanej przez choroby załodze ląd jawi się jako raj. Kiedy więc James spotyka młodą, piękną kobietę, zakochuje się. To opowieść o idealnej miłości młodego mężczyzny do kobiety, która ulega chwilowemu zauroczeniu, ale woli zostać z mężem. Opowieść o miłości, która rani, jest egoistyczna. Nawet po latach, mimo że James zakłada rodzinę, nie może zapomnieć o ukochanej Daphne, tym bardziej, że być może jest ojcem jej dziecka. Rusza w podróż, aby odnaleźć ją i syna. Jego żona Helen o wszystkim wie, lecz on nie zastanawia się nad tym, co ona czuje, czy ją rani. A co będzie gdy odnajdzie Daphne i syna? Czy ich świat się nie zawali, jaką przyjdzie zapłacić im cenę? Czy ma prawo tak postępować?

Wszystkie opowiadania traktują o przekraczaniu granic, o kondycji moralnej człowieka, o nierównościach społecznych, bezsensie wojny, wreszcie o miłości. Doris Lessing nie ocenia swoich bohaterów, ich wyborów, ona tylko opowiada, ocenę pozostawia czytelnikowi.
Na mnie dwa opowiadania wywarły największe wrażenie: „Dwie kobiety” i „Przyczyna”, ponieważ wywołują najwięcej emocji i zmuszają do refleksji.
Zachęcam do przeczytania „Dwóch kobiet” i życzę miłej lektury.


Krystyna Przystaś
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Ignacy Karpowicz – „Sońka” - 13 czerwca 2017

„SOŃKA” to tytuł książki Ignacego Karpowicza, której treść była tematem dyskusji na ostatnim spotkaniu naszego Dyskusyjnego Klubu Książki.

Ignacy Karpowicz – pisarz, laureat Paszportu „Polityki”, Nagrody Literackiej miasta st. Warszawy, dwukrotny finalista Nagrody Nike, czterokrotny zdobywca Nagrody im. W. Kazaneckiego – książkę tę zadedykował „Dobrym ludziom”.

Sońka to imię starej mieszkanki wioski na Podlasiu, gdzie istnieją, obok siebie, dwie rzeczywistości, nie tylko językowe – polska i białoruska, co ma wpływ na postawy ludzi tam mieszkających.
Sońka mieszka w starym domu wraz z kotem Jozikiem Pasterzem Myszy, psem Borbusem – Dwunastą i krową Mućką.
Historia Sońki nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie przypadek. Otóż w tej wiosce zatrzymuje się trochę „wypalony” reżyser teatralny – Igor, spotyka Sonię, starą kobietę i olśnienie - już widzi nową sztukę teatralną o życiu tej kobiety. Słucha opowieści o jej życiu, którą ona zaczyna słowami” dawno, dawno, temu”.

Jej historia, to ciężkie życie dziewczyny seksualnie wykorzystywanej przez ojca, który winił ją za śmierć matki,( umarła przy jej porodzie) i jak mówił „zabiłaś moją żonkę, teraz odpokutuj”, miłość zakazana i niepojęta do niemieckiego żołnierza w czarnym mundurze, nienawiść otoczenia, która doprowadziła do okrutnego gwałtu ze strony sąsiada.

Książka jest trudna w odbiorze, chwilami szokująca, ale nie można przejść obok niej obojętnie.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Piotr Czerwiński - ,,Zespół ojca’’ - 13 czerwca 2017

,,Zespół ojca‘’ Piotra Czerwińskiego to niezwykła historia o relacjach ojca ze swoim sześcioletnim synem i jego dramat, którym jest rozpad rodziny, w wyniku czego traci dziecko.

Na pozór szczęśliwa rodzina polsko-francuska na zielonej wyspie. On Polak, ona Francuzka. On zakochany bez pamięci, tak naprawdę nie zna swojej żony. Ona piękna, ale zdystansowana, wręcz obojętna wobec męża i syna. Pewnego dnia odchodzi i zabiera ze sobą synka.

I tak kobieta którą wielbił, z dnia na dzień staje się jego największym wrogiem w walce o najcenniejszy skarb jaki posiada – własne dziecko.

Konrad przeżywa dramat. Za wszelką cenę usiłuje się chociaż skontaktować z synem, bo zdaje sobie sprawę, że już nie będzie uczestniczył w jego wychowaniu.

Irlandzkie prawo na to nie zezwala, a matka dziecka może wyjechać z nim gdzie tylko zechce bez obowiązku powiadamiania ojca dziecka.

Życie Konrada rozpada się, nie potrafi normalnie egzystować, jeść, spać ,,tuli tylko ginące wspomnienia o Filutku” i o Belli. Bo on nadal ją kocha, nie potrafi o niej źle mówić ani nawet myśleć.

A synek go przywołuje we śnie i na jawie - ,,w miejscu w którym zawsze siedział Filutek, spoczywa wielki ogrom bólu. Nie przemija i nie chce mnie dobić, i trwa ostentacyjnie. Nie wiem ile go jeszcze zniosę. Przyzwyczaiłem się już do niego, wiem że będzie trwał wiecznie. I wiem że nie ma już ani ziemi ani słońca, ani uczuć, ani nadziei, ani wiary. Wszystko to zapełniła pustka.” Te słowa to przejmujący obraz cierpień ojca, któremu odebrano dziecko będące sensem jego życia.

Ale ,,Zespół ojca” to nie tylko studium ojcowskiej miłości i cierpienia po utracie dziecka.

Książka również świetnie oddaje losy emigranckiej codzienności na zielonej wyspie. Życie nie tylko Polaków, ale zglobalizowanej części społeczeństwa Irlandii, ich nadziei, rozczarowań oraz ciężkiej walki o przetrwanie i realizację marzeń.


Maria Rosół
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Spotkanie autorskie z Agnieszką Lingas-Łoniewską - maj 2017

Tydzień Bibliotek 2017 Dziewiętnastego maja 2017 roku mieliśmy niezaprzeczalną przyjemność spotkać się z pisarką Agnieszką Lingas–Łoniewską w Bibliotece Publicznej Gminy i Miasta w Strzyżowie zorganizowanego w ramach programu dotacyjnego Instytutu Książki – Dyskusyjne Kluby Książki.

Dyrektor Biblioteki Marta Utnicka przywitała gościa i zebranych, a moderator DKK Marzena Midura przybliżyła krótko osobę pisarki – urodzona w Wałbrzychu, obecnie mieszka we Wrocławiu. Jest autorką powieści z elementami kryminalno-sensacyjnymi, a także romantycznymi. Akcja jej książek zawsze dotyczy Dolnego Śląska – jest laureatką konkursu na opowiadanie kryminalne z Dolnym Śląskiem w tle. W 2012 roku została uhonorowana żelaznym glejtem Ambasadora Krakowskich Targów Książki. Kocha zwierzęta – ma trzy koty i psa.

Agnieszka Lingas-Łoniewska mówiąc o sobie stwierdziła, że jej wielka pasja czytania książek powstała już w dzieciństwie, bowiem cała jej rodzina była „rozczytana”. Od najmłodszych lat cechowała ją wielka wyobraźnia, czego dowodem była pierwsza książka napisana już w czwartej klasie szkoły podstawowej. Tą swoją wyobraźnią dzieliła się z innymi, co czasem powodowało śmieszne sytuacje, bowiem niektórzy ludzie brali to za prawdę. Lubi rozmawiać z ludźmi i często zdarza się, że z wątków tych rozmów powstaje temat nowej książki.
Pisze również wiersze, a muzyka jest dla niej wielką inspiracją.
Jak bardzo jest kontaktowa świadczyła dyskusja z uczestnikami spotkania, członkami Dyskusyjnego Klubu Książki na temat przeczytanych książek i nie tylko.

Uważam, że spotkanie z autorem książek jest wspaniałym wydarzeniem dla czytelnika, bowiem książka i autor stanowią nierozerwalną całość i pozwalają lepiej zrozumieć zamierzenia autora. Tą drogą chciałabym podziękować Agnieszce Lingas–Łoniewskiej za możliwość bezpośredniego kontaktu z czytelnikami.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie


Fotorelacja
Spotkanie z Agnieszką Lingas-Łoniewską

Do góry



Anna Lindsey - ,,Dziewczyna w ciemności’’ - maj 2017

Cywilizacja świata Zachodu, osiągnąwszy zauważalny poziom dobrobytu, poczucie narastającego komfortu i przyzwyczajając się do coraz to rozleglejszych możliwych aktywności, wciąż ma zasadniczy problem z mentalną zgodą na ułomność zdrowia. Większość z nas nie ma zbytnio ochoty poddać się refleksji poświęconej możliwościom codziennego funkcjonowania jednostek, którym tzw. los nie dał perfekcyjnego zdrowia, a cóż dopiero mówić o istotniejszych dysfunkcjach. W polu widzenia większości z nas mają dominować piękne obrazki doskonałego zdrowia, urody, materialnej, zawodowej i życiowej pomyślności. Zdumiewa jak często nie doceniamy tego, co jest nam dane "tu i teraz". Nie dbamy o zdrowie sądząc, że organizm zniesie wszystkie nasze zaniedbania, zaniechania, naszą bierność w tym zakresie. Zatrważająco łatwo hierarchia wyznawanych wartości ulega takiemu pomieszaniu, iż odwracamy się od potrzeb bliźnich, a nas samych zawsze zaskakuje drastyczna zmiana w maszynerii ciała. Świetną ilustracją tego jest niechęć do zapoznawania się z cudzymi cierpieniami, potrzebami, niemożnościami, jednostkowymi dramatami. I rzeczywiście bardzo trudnym zadaniem jest takie opisanie historii rzadkiej, drastycznej w przebiegu choroby, aby czytelnik zechciał wytrwać do ostatniej strony relacji i jeszcze doświadczył czegoś, co go zbuduje, zainspiruje, skieruje na nowe życiowe tory.

Anna Lindsey jest pseudonimem Brytyjki, której taka sztuka się udała. Jej książka "Dziewczyna w ciemności" zasługuje na najwyższe uznanie i podziw. Autorka znalazła swój patent na mądre, inteligentne opowiedzenie o wszystkich głównych problemach z jakimi zetknęło ją życie w świecie bardzo rzadkiej, nieuleczalnej, ciężkiej w przebiegu choroby. Był czas, gdy życie Anny było takie, jakie "być powinno".

Pracowała, czuła się spełniona, miała plany i marzenia. Przyszedł jednak moment, od którego, bez żadnego ostrzeżenia, coś zaczęło się zmieniać. Narastała dolegliwość, która z czasem okazała się czymś, co przeraża bezlitosną mocą pozbawiania cienia nadziei na tzw. "normalność". Anna stała się ową tytułową "Dziewczyną w ciemności". Odtąd jej skóra musiała być starannie chroniona przed najmniejszą nawet porcją światła. Światło bowiem wywoływało ogromną, nieznośną dla ludzkiej wytrzymałości bolesność skóry i całego ciała. Anna zmuszona została do porzucenia całego dotychczasowego życia i zamieszkała w domu Pete'a, kochającego ją mężczyzny.

Kilka lat później, mając już ogromną wiedzę, doświadczenie życia w nowych nieprawdopodobnych warunkach, zaoferowała czytelniczej publiczności swoją literacką relację. Książka, podzielona na dwie części i blisko 90 rozdziałów, zdaje nam sprawozdanie o tym, czego zaznaje człowiek uwięziony w całkowitych ciemnościach. Czym można się wówczas zajmować? Co w ogóle jest możliwe? Czego trzeba się nauczyć? Co jest niezbędne dla zachowania możliwie najlepszego w tych warunkach zdrowia i samopoczucia? Jakie są problemy duże i małe? Jaka pomoc jest niezbędna i dostępna w dzisiejszych realiach? Czego doświadcza umysł i ciało? Jakie pojawiają się wrażenia i przemyślenia? Jak urozmaicić, ubarwić, wzbogacić świat doznań? Jak ująć w słowa bezmiar niemożności, ograniczeń, poczucia bezsilności?

Nadzieja i wiara w realną poprawę poddawane są bezustannej wirówce na karuzeli faktów i nastrojów. Na czym oprzeć nadzieję? Choroba ma wciąż swe nawroty i remisje. Autorka wybrała tylko najbardziej znaczące, pamiętne epizody ilustrujące jej bezustanną wspinaczkę ku światłu. W chwilach poprawy, nigdy w pełnym świetle dnia, zawsze w mniej lub bardziej nasilonym półmroku, starannie sprawdzając ilość światła i światłoszczelność ubioru, stosując inne, dodatkowe działania zabezpieczające, udawało się jej zobaczyć wnętrze mieszkania, zobaczyć fotografie wykonane przez Pete'a, obejrzeć fragmenty programów TV, nasycić się widokiem otoczenia domu, ulic, ogrodu, rozleglejszych przestrzeni, kontemplować zjawiska przyrody.

Bezustanna ciemność mocno zmienia przepływy energii i skłania do wejrzenia w głąb siebie. W tym świecie mocniej przeżywa się sny, nastroje, wspomnienia. Drobiazgi urastają do rangi niebywałych wydarzeń. Słuchane intensywnie książki i audycje radiowe stymulują i wypełniają przestrzeń intelektu i emocji. Bardziej usilnie poszukuje się informacji, wiedzy, pomocy i możliwości działania, także w Internecie. Telefoniczne rozmowy z osobami, które sprawdziły się jako przyjaciele na trudny czas, wnosiły w świat Anny tak niezbędny ładunek energii, poczucia sensu i wartości dni codziennych. Przytoczmy słowa Anny: "W ciemnościach człowiek dysponuje tylko głosem, rozumem i pamięcią, a także okiem umysłu, które jest bystre lub zamglone, zależnie od samopoczucia danego dnia. Gry, w które można grać w ciemności, opierają się na słowach. A słowa to małe iskierki w czerni, ponieważ powodują rozbłyski w świadomości. (...) Każde słowo to malutki bodziec, intelektualne ukłucie, impuls elektryczny, który podtrzymuje człowieka przy życiu." W innym miejscu Anna pisze: "Moje ciało nauczyło się siedzieć w bezruchu w pokoju. Przywykło, by nie krzyczeć, nie łkać, nie szamotać się. Lecz mój duch wiruje jak wiatr, wzrasta jak deszczowa fala. Dzikość natury rozbudza dzikość serca." Kiedy Anna pisze o muzyce w jej życiu, doznajemy szoku dowiadując się, jak destrukcyjnie na pewnym etapie wpływała ona na jej emocje. Dopiero później nastąpiła pozytywna zmiana i powrót do czynnego uprawiania i odbioru piękna świata muzyki.

Całość przemyśleń Anny imponuje wszechstronną, wielowymiarową strukturą, bogatą wyobraźnią, wielością eksperymentów myślowych, efektownym obrazowaniem wysiłku kalkulowania ryzyka wszelkich działań (świetne analogie do poczynań komandosów). Autorka przytacza liczne przykłady zaskakujących nieraz refleksji i skojarzeń: fizyka, astronomia, seks, fotografia, postawy ludzkie wobec natury życia i chorób, rozważania o śmierci i samobójstwie, rozważania o podobieństwach i różnicach w losach osób doświadczonych ekstremalnym ograniczeniem możliwości egzystowania. Autorka konstatuje: "To, że żyjemy na krawędzi czasu i nie wiemy, co się przed nami kryje, jest wielkim szczęściem. To nas chroni przed dezintegracją i rozpaczą."

W swej analizie sytuacji diagnozuje również ważny problem niedoboru nowych, codziennych doświadczeń karmiących umysł. Rodzi się zjawisko wyczerpywania zasobów własnych. Pytanie: "Czy mój trzeźwy osąd zastąpi plątanina myśli, błyskotliwy humor stępieje, szybkość kojarzenia zamieni się w powolne meandrowanie idei, aż wreszcie wszystko to rozpuści się i zamieni w papkę?"

Dyskomfort dni codziennych pogłębiany jest niedoskonałościami systemu opieki medycznej. Konieczne okazują się uporczywe batalie prawnicze z instytucjami mającymi wpływ na rodzaje systemów oświetleniowych w rejonie zamieszkania. Wobec nieznanych ludziom zdrowym problemów, zamiar zawarcia związku małżeńskiego przez Annę i Pete'a powiódł się dopiero za drugim podejściem.

Nauka i medycyna XXI wieku są wciąż bezradne wobec strasznej choroby, jaką jest porfiria. Historie ludzi, którzy chorowali na tę chorobę w czasach minionych, ich nocny tryb życia, zmiany w wyglądzie ciała (m.in. bladość skóry, czerwony kolor zębów, zanik dziąseł i wiele innych cech), wobec niewiedzy i niezrozumienia otoczenia, stały się źródłem legend o wampirach. Stąd inną nazwą porfirii jest wampiryzm.

Ogromną wartością tej książki jest możliwość dostrzeżenia, uświadomienia sobie przez czytelnika pewnych ogólniejszych zjawisk. Wiele jest możliwych kombinacji problemów, ograniczeń i niemożności, ale zawsze do pomyślnej walki o przetrwanie każdego dnia niezbędna jest nadzieja i stałe wsparcie kogoś bliskiego. Do rangi niesłychanej wartości urastają zwyczajne, drobne gesty dobrej woli, najskromniejsza pomoc, życzliwość, przychylność i uśmiech.

Anna Lindsey mądrze i pięknie opowiada nam o sprawach niezmiernie trudnych, prawdziwych do bólu i ostatecznych w swej istocie. W tej historii nie ma zakończenia, jakiego oczekujemy. Stajemy się "tylko" mądrzejsi o kilka trudnych prawd. Zacytujmy podsumowanie samej autorki:

"Najszlachetniejsza prawda brzmi: Istnieje cierpienie. Przez wieki dziwacznie ją deformowano, pytając na przykład: „Dlaczego ja?”. To pytanie idioty. Rozsądny człowiek pyta co najwyżej: „A dlaczego nie?”. Wielkie nurty ludzkiej kultury – literatura, religia i filozofia – zawierają lepsze wskazówki, jak godnie żyć z cierpieniem, niż współczesne pseudopsychologie. Nie sposób przewidzieć, jak otaczający cię ludzie postąpią, gdy zapadniesz na przewlekłą chorobę, dopóki się to nie stanie. Przyjaciele, o których sądziłeś, że są niezawodni, będą się od ciebie odwracać, zakłopotani i zniesmaczeni. Inni natomiast, niekiedy zupełnie nieoczekiwane osoby, będą uparcie podtrzymywać cię na duchu i towarzyszyć ci wspaniale przez wiele lat. Radość jest ukryta w każdej codziennej czynności, trzeba ją tylko odnaleźć. Miłość nie ma nic wspólnego z rozumem. A słowa – słowa są cudowne."


Jakub Leśniak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie



Do góry



Agnieszka Lingas-Łoniewska - ,,Skazani na ból’’, ,,Szósty’’ - maj 2017

Członkowie DKK przy BPGiM w Strzyżowie czytali książkę pt. ,,Skazani na ból’’ ze względu na ciekawą tematykę ze wskazaniem na trudne i traumatyczne doświadczenia głównych bohaterów.

Autorka powieści, Agnieszka Lingas–Łoniewska, mieszka we Wrocławiu. Tworzy prozę dla kobiet. Jest laureatką konkursu na opowiadania kryminalne z Dolnym Śląskiem w tle. W 2012 roku została uhonorowana za twórczość żelaznym glejtem Ambasadora Krakowskich Targów Książki. Prowadzi portal Czytajmy Polskich Autorów, który ceniony jest przez czytelników jako wartościowe źródło interesujących pozycji do przeczytania.

W książce ,,Skazani na ból’’ autorka mówi otwarcie o trudnej miłości i wyrzeczeniu. Wrocław piękne miasto, w którym żyją tak dwie różne od siebie postaci . Amelia – młoda, delikatna i skromna dziewczyna skrywająca rodzinną tajemnicę żyjąc pod dyktando rodziców, którzy wcześniej będąc doświadczeni utratą jedynego syna, za wszelką cenę pragną ustrzec córkę przed złem tego świata. Pasją Amelii jest nauka gry na gitarze. Pewnego dnia, gdy po zajęciach wychodzi z mieszkania ucznia zostaje napadnięta przez kilku chłopaków, którzy wloką ją w ciemną bramę. Wtedy pojawia się Aleks. Ratuję przerażoną dziewczynę i otacza wszelką opieką. Jest też zielony błysk oczu, niespodziewana miłość, a zaraz potem niepewność tak, jakby w świecie zapanowała ciemność. Wybawca jest skinem, z głębi serca wierzy w nacjonalistyczną ideologię, lecz nie jest zły, co udowodnił ratując ofiarę z rąk oprawców. Jest trochę zagubiony w relacjach z matką, która przypiera go do ścian i żąda odpowiedzi na niewygodne dla niego pytania. Autorka skonstruowała swoją książkę z wielką precyzją, postaci, wątki ,niespodziewane wydarzenia będą się coraz bardziej rozwijać w trakcie czytania tej powieści o uprzedzeniach, poglądach, niemożności akceptacji i zrozumienia ideologii najbliższej osoby. Cała ta historia okazuje się mieć początek i finał, trudną miłość i ból, ciekawe opisy, fragmenty dialogów, a mądre myśli zawarte w lekturze pomogą podjąć decyzję nad jej wyborem.

,,Szósty’’ to kolejna pozycja Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. ”W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka - MĘŻCZYZNĘ I KOBIETĘ. W szóstym dniu… odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim Bogiem’’. Stojący na czele Śląskiej Grupy Śledczej inspektor Marcin Langer w jednej chwili popada w zwątpienie. Otrzymany list jest ogromnym wyzwaniem. W ślad jawią się nowe ofiary, co zmusza do dyscypliny myślenia i działania. W rozwikłaniu śledztwa pomaga mu Alicja Szymczak, która stara się sporządzić portret psychologiczny mordercy. Nie jest to łatwa książka o miłości. Jest to kryminał wysokich lotów o śmierci, o morderstwach na podłożu zemsty i o zranionym sercu, które na końcu wyzwala gorące uczucie. Ta świetnie napisana historia posiada znakomite dialogi, fabułę oraz zmienną akcję, która trzyma w napięciu aż do ostatniej kartki . Polecam.


Czesława Szlachta Pytko
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie



Do góry



Zygmunt Miłoszewski - ,,BEZCENNY''’
19 kwiecień 2017


Zygmunt Miłoszewski, urodzony w Warszawie, powieściopisarz, publicysta, współautor scenariuszy filmowych i telewizyjnych. Jest laureatem „PASZPORTU POLITYKI” (2014 r). Jego powieści sensacyjne i kryminalne cieszą się wielkim powodzeniem.

Członkowie naszego Klubu mieli okazję spotkać się już z prokuratorem Teodorem Szackim, bohaterem trylogii kryminalnej „Ziarno prawdy”.
Moje pierwsze spotkanie z książką Z. Miłoszewskiego to „Domofon” – horror rozgrywający się w bloku z wielkiej płyty. Wrażenie niesamowite.

Na ostatnim spotkaniu w Klubie - omawialiśmy kolejną jego książkę „Bezcenny”.
Jest to opowieść sensacyjno – przygodowa dotycząca odzyskiwania zaginionych dzieł sztuki.
Szczególną rolę odgrywa tu „Portret Młodzieńca” Raffaela, który skrywa tajemnicę mogącą wywrócić do góry nogami najnowszą historię świata, dlatego znaczące państwa zrobią wszystko, aby nie ujrzała ona światła dziennego.

Podejrzenie, iż ów portret znajdował się w z zbiorach polskich, i został zrabowany przez gubernatora Hansa Franka w czasie II wojny światowej, spowodowało, iż rząd Polski postanowił za wszelką cenę go odzyskać.
W tym celu tworzy grupę ludzi, których celem jest odzyskanie tego obrazu. Szefową tej grupy zostaje urzędniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Zofia Lorentz, odpowiedzialna za odzyskiwanie zaginionych zbiorów. Pozostali członkowie to Karol Boznański – cyniczny marszand, Anatol Gmitruk – emerytowany oficer Służb Specjalnych i Lisa Tolgfors – legendarna złodziejka, szczególnie dzieł sztuki, specjalnie do tej akcji wyciągnięta z więzienia.

„Portret Młodzieńca” namierzono w Stanach Zjednoczonych i tam właśnie udaje się powołana grupa, zachowując największe środki ostrożności.
I od tej pory zaczyna się niesamowita akcja, pełna intryg, bezwzględnego działania pracowników służb specjalnych a nawet okrutnej śmierci. Akcja przenosi się na tereny innych państw – Szwecji, Ukrainy, Chorwacji. Trwa wyścig, kto pierwszy zdobędzie tę tajemnicę, której, jak stwierdził jeden z przeciwników naszej grupy – nie mogą zdobyć ani Polacy, ani Rosjanie ani Azjaci.
Akcja zaczyna i kończy się w Polsce – „Portret Młodzieńca” został znaleziony…ale jak się to skończyło? Tym, którzy lubią przeżywać dreszcze emocji podczas czytania – polecam „Bezcennego”.

„Bezcennego” przetłumaczono na kilkanaście języków. W ramach festiwalu „Literacki Sopot” uzyskał „Tytuł Najgorętszej Książki Lata 2013”.
Myślę, że „Bezcenny” to wspaniały scenariusz do następnego filmu sensacyjnego. Jak wiemy film „Uwikłanie” w reżyserii Jacka Bromskiego i „Ziarno prawdy” w reżyserii Borysa Lankosza także powstały na podstawie książek Z. Miłoszewskiego.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



GUILLAUME MUSSO - ,,TELEFON OD ANIOŁA''’
19 kwiecień 2017


Autor jest mistrzem w kreowaniu niezwykle ciekawych i nieprzewidywalnych fabuł, ciągłego zaskakiwania czytelnika. Jego książki czyta się jednym tchem - odkrywając zawiłe intrygi i zagadki bohaterów.

Jesteśmy na lotnisku w Nowym Jorku, gdzie dwójka całkiem sobie obcych ludzi w pośpiechu wpada na siebie. Wśród szybkiej i złośliwej wymiany zdań - "Idiotka" i "Kretyn" oraz pośpiesznie zbieranych rzeczy, dochodzi do przypadkowej zamiany telefonów komórkowych. Jonathan w San Francisco, a Madeline w Paryżu odkrywają że, posiadają nie swoje telefony a, dzieli ich odległość kilku tysięcy kilometrów i dwa różne kontynenty. Kontaktują się ze sobą i obiecują że wyślą z powrotem ich własność. Nie mogąc pohamować ciekawości, wzajemnie przeglądają zawartość nie swoich telefonów. Odkryte wiadomości, tajemnice i skrywane sekrety powodują coraz większe zainteresowanie sobą i kontynuowanie znajomości...

Do czego może doprowadzić ingerowanie w cudzą prywatność? Przeczytajcie sami!!!

Początek książki jak z romansu, ale rozwój wypadków sprawia że, historia zamienia się w kryminał i to do końca trzymający w napięciu. Dla mnie płynie z tej książki przesłanie, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny...

Gorąco polecam do przeczytania.


Wanda Przybyłowicz
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



Nicholas Sparks - ,,Jesienna miłość’’
22 marzec 2017


Autorem powieści ,,Jesienna miłość’’ jest Nicholas Sparks, autor wielu bestsellerów w większości zekranizowanych m.in. ,,List w butelce’’, ,,Prawdziwy cud’’, ,,Bezpieczna przystań’’.
Bohater opowieści i jednocześnie narrator, to 57 letni mężczyzna Landon Carter, który opisuje niezwykłą historię miłości, jaka mu się przydarzyła w wieku młodzieńczym. Młodzieniec jak to zwykle bywa niechętnym wzrokiem spoglądał na nieatrakcyjne ułożone koleżanki, aż do czasu. Zanim zrodzi się uczucie – miłość – jest wiele nieprzyjemnych dla niego sytuacji i doznań, od strony kolegów, nawet rodziny. Akcja opowieści dzieje się w Beaufort w Karolinie Południowej USA. Landon to uczeń ostatniej klasy szkoły średniej, wywodzący się z bogatej rodziny. Sparks doskonale zna psychikę wchodzącego w dojrzałość mężczyzny, umiejętnie i prawdziwie ukazuje co i kto jest ważny dla 17-latka. W powieści ,,Jesienna miłość’’ dowiadujemy się jaki wpływ ma miłość na nas, co jesteśmy gotowi zrobić dla osoby, którą kochamy i dla jej dobra, o uczuciach, wrażliwości i emocjach, o wartościach, które liczą się w życiu, co jest ważne i czym powinniśmy się kierować w podejmowaniu wyborów. Świadczy o tym charakter człowieka.
Nicholas Sparks opowiada o pięknej miłości młodych ludzi, która zdaje egzamin nawet w obliczu śmierci. To co przytrafiło się Landonowi i Jamie, może spotkać każdego z nas, każdy może nieszczęśliwie się zakochać albo stracić najukochańszą osobę w najmniej oczekiwanym momencie.
,,Miłość jest jak kwiat na polu, gdy dmuchnie wiatr już jej nie ma”.
,,Miłość jest cierpliwa, łaskawa, nie pamięta złego, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma, nie unosi się gniewem.
Miłość nigdy nie ustaje”.

Polecam wszystkim piękną opowieść o miłości Nicholasa Sparksa.


Krystyna Zając
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



Swietłana Aleksijewicz – ,,Czasy secondhand”. Koniec czerwonego człowieka.
22 marzec 2017


Swietłana Aleksijewicz – białoruska pisarka i dziennikarka o międzynarodowej sławie, autorka wielu książek i laureatka międzynarodowych nagród.
W naszym klubie omawialiśmy jedną z jej pozycji ,,Czasy secondhand”. To książka – reportaż o kilku epokach rosyjskiego imperium. Właściwie wspomnienia ludzi którzy jeszcze żyją i pamiętają tamte czasy.
Rosjanie! Któż ich zrozumie. To ludzie wojny, albo się do niej szykują, albo biorą w niej udział. Opętani miłością do matuszki Rosji, oddają dla niej życie w szaleństwie bezrozumnych idei i poświęcenia. Ojczyzna jest dla nich całym światem, zastępuje im wszystko. Nie potrafią opuścić wielkiej historii, pożegnać się z nią, być szczęśliwymi w zwykły, ludzki sposób. Oni dalej chcą dla niej umierać i pisać o tym poezje.
Po wojnie nie umieli, ani nie chcieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Dzisiaj ludzie chcą żyć zwyczajnie, bez wielkich idei, a Rosjanie tego nie potrafią. Jak żyć bez tego całego patosu, wielkiej literatury, poświęcenia? Przecież część z nich doskonale pamięta czasy komunizmu i walkę o utrzymanie niewolniczego systemu.
Rosjanie to naród zniewolony. Nie rozumieją demokracji, nie potrafią jej wypracować, oni się jej wręcz boją. Myślę że ciągle potrzebują silnej ręki cara lub Stalina, który trzymałby ich w wojskowej dyscyplinie. Teraz mają Putina i on spełnia tę rolę. Po upadku komunizmu miała się otworzyć nowa przyszłość. Kapitalizm przyniósł jednak jeszcze większą nierówność, ubóstwo, bezczelne bogacenie się nowopowstałych elit. Więc młodzi Rosjanie marzą o kolejnej własnej rewolucji ze sztandarami Lenina. Stalina uważają za największego polityka Rosji. Znowu w modę wchodzi wszystko co radzieckie, radzieckie kawiarnie, radziecka wódka, radzieckie audycje w telewizji, przywrócono nawet hymn radziecki. Historia zatacza koło. I któż w tym wszystkim zrozumie Rosjan? Chyba tylko ,,człowiek radziecki zrozumie człowieka radzieckiego”.


Maria Rosół
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



"Dziewczyna z pociągu’’ – Paula Hawkins
15 luty 2017


1 lutego 2015 r. ukazał się debiutancki thriller Pauli Hawkins; dziennikarki urodzonej i wychowanej w Zimbabwe, a mieszkającej obecnie w stolicy Wielkiej Brytanii; Londynie.

Do marca 2015 r. thriller ,,Dziewczyna z pociągu” został sprzedany w ilości 2 mln egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych i 1 mln na Wyspach. Prawa do tłumaczenia zakupiło ok. 50 krajów, a wytwórnia filmowa Dream Works podjęła decyzję o przeniesieniu na ekran opisanej przez Paulę Hawkins historii…

Oto podmiejski pociąg przemierza trasę do Londynu. Odjeżdża o godz. 8.04. Wśród pasażerów znajduje się główna bohaterka książki : Rachel; nieatrakcyjna, grubawa, bezrobotna, a w drodze powrotnej bardzo często pijana. Dziewczyna codziennie przygląda się życiu mieszkańców stojących wzdłuż torów kolejowych domów. W jednym z nich mieszka były mąż Rachel ze swoją nową żoną i małą córeczką. Kobieta jednak skupia uwagę wokół życia innej młodej pary: Jess (Megan) i Jasona. Niespodziewanie dla Rachel; Jess pewnego dnia całuje się z innym mężczyzną, a po kilku dniach w prasie ukazuje się informacja o jej zaginięciu.

Paula Hawkins po mistrzowsku konstruuje świat przedstawiony utworu, a zwłaszcza wyraziste postaci. Rachel, Megan i Anna żyją w całkowicie odmiennych światach i mają diametralnie odmienne charaktery i typy osobowości. Czytelnik poznaje mnóstwo opowieści o motywach, traumach, przemocy wzmacnianych stale narastającą atmosferą zagrożenia. Nie wiadomo czy Rachel to ofiara czy być może agresor. W toku akcji negatywnie postrzegani bohaterowie zyskują dodatnie cechy. Nie ma tu spektakularnych zwrotów akcji; całość jest wyważona i ,,równa’’ niczym stukot kół pociągu.

Owa trzymająca czytelnika w napięciu akcja rozpoczyna się w piątek; 5 lipca 2013 r.

Magia powieści Pauli Hawkins tkwi w tym, iż podejrzenie kim jest zagadkowy i tajemniczy porywacz przechodzi od jednego do drugiego bohatera, a czytelnikowi trudno odkryć jego tożsamość.

W 2016 r. Tate Taylor przeniosła na ekran opowieść wg scenariusza Erina Cressida Wilsona. W postać Rachel wcieliła się Enily Blunt.

Serdecznie polecam Czytelnikom thriller psychologiczny ,,Dziewczyna z pociągu” jak również film Tate Taylora.


Zofia Godek Łopatkowa
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



„AFGAŃSKA PERŁA” - autorstwa amerykanki Nadii Hashimi
posiadającej afgańskie korzenie.
11 styczeń 2017


Jak większość książek poświęconych sytuacji kobiet w krajach muzułmańskich, tak i ta przemawia do wyobraźni, przeraża i mocno porusza. Książka, w europejskim czytelniku budzi zrozumiały bunt i poczucie niesprawiedliwości wobec muzułmańskich tradycji, które są dla nas niepojęte, nieludzkie i nie akceptowalne. Czas akcji powieści obejmuje XIX wiek i sięga po czasy współczesne - życie afgańskich kobiet - przerażające okrucieństwem, pozbawieniem wszelkich praw, przebiegające od stuleci zgodnie z tradycją przedmiotowego traktowania, poniżania, bicia przez mężów, znaczących mniej niż zwierzęta. Hashimi stworzyła barwny, przejmujący i niezwykle poruszający portret dwóch kobiet - Rahimy i Szekiby, które musiały zmierzyć się z tymi samymi przeciwnościami i ograniczeniami. To opowieść o wyjątkowych kobietach, które miały odwagę przeciwstawić się i zmienić swoje „nasib” - przeznaczenie, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Dwie kobiety, mieszkanki Afganistanu połączone więzami krwi, żyjące jednak w odstępie około 100 lat, ich tragiczne losy i przeżycia naprzemiennie śledzi się z zapartym tchem. Mała Szekiba traci matkę oraz całe rodzeństwo, doświadcza zjawiska śmierci i kalectwa. W dzieciństwie została poparzona gorącym olejem, przez co połowę jej twarzy pokryły szpetne blizny. Dziewczynka mieszka tylko z ojcem i musi ciężko pracować w gospodarstwie, zatraca z czasem swoją kobiecość i staje się synem dla swojego ojca. Kiedy umiera ojciec przenosi się do znienawidzonej rodziny, która nią pomiata i wykorzystuje, traktując jako silnego mężczyznę stworzonego do ciężkiej pracy na roli…
Jej praprawnuczka Rahima również nie ma życia usłanego różami, mieszka z matką i siostrami. Dziewczynki nie chodzą do szkoły, bo ojciec odurzony opium nie chce o tym słyszeć, często zaczepiają je chłopcy, co jest skandaliczne. Matka podporządkowana ojcu nie nalega na zmianę, jednak pewnego dnia postanawia, że dziewczynka stanie się chłopcem - /bacza posz/. Zmienia imię na Rahim, zachowuje się jak chłopiec, chodzi do szkoły, ojciec cieszy się że ma syna. Jednak los przypomina jej, że jest kobietą i zostaje wydana za mąż w wieku 13 lat…

Czytając, nie można być obojętnym wobec dramatu jaki spotkał Rahimę i Szekibę, to co się im przydarzyło oraz konsekwencje tego czynu będą odczuwalne przez całe życie. Książka od pierwszej chwili budzi zainteresowanie, nasycona emocjami, porusza najczulsze struny naszego serca. Zachwyca wspaniały warsztat autorki i umiejętność nawiązania porozumienia z czytelnikiem. Mimo że jest to opowieść fikcyjna autorka przybliża nam tradycję, zwyczaje, kulturę, nieco religii i historii Afganistanu. Warto przeczytać tą opowieść i zadumać się nad życiem muzułmańskich kobiet, zadając pytanie: Jak to jest możliwe w XXI wieku?


Wanda Przybyłowicz
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



Lisa Genova- „Kochając syna” - 23 listopad 2016


       Choroby towarzyszą nam od zawsze. Nie będąc lekarzem w wielu przypadkach chwalimy się wiedzą o danej chorobie, sposobach jej leczenia czy skuteczności jakiegoś leku.
Ale ilu z nas wie cokolwiek o autyźmie?
Chorobie, w dalszym ciągu mało poznanej.

Autyzm, od starogreckiego słowa autós, oznacza „sam”. Encyklopedyczny opis mówi, że jest to całościowe zaburzenie rozwoju dziecka, w którym obserwuje się objawy nieprawidłowego funkcjonowania we wszystkich obszarach rozwoju: trudne do zrozumienia.
Leo Kannar, austriacko-amerykański lekarz psychiatra, w 1943 roku, po raz pierwszy opisał grupę dzieci, u których po krótkim okresie prawidłowego rozwoju, nastąpiło zerwanie komunikacji z otoczeniem i wycofanie się do wewnętrznych przeżyć. W chorobie tej potrzebna jest niezmienność otoczenia.

Z arcytrudnym tematem autyzmu, spotykamy się w książce pod tytułem „Kochając syna”. Cudna, wzruszająca i mądra powieść, której autorką jest amerykańska pisarka, doktor nauk medycznych i neurobiolog Lisa Genova. W książce poznajemy życie i problemy głównych bohaterek Olivii i Elizabeth. Słoneczny, październikowy weekend Elizabeth spędza razem z trzema małymi córkami na plaży, nad oceanem. Zauważa bawiącego się kamykami małego chłopca. Jest coś w jego zachowaniu, co przykuwa jej uwagę.
Po powrocie do domu Elizabeth dowiaduje się, że mąż ją zdradza. Jej poukładane życie rozpada się. Zraniona Bethy analizuje swoje relacje z mężem i dochodzi do wniosku, że chociaż Jimmy nie był „skomplikowanym facetem, nie znała go na wylot”.
Po wyprowadzeniu męża Bethy zajmuje się domem i córkami, ale czuje też wielką potrzebę realizacji swoich, odłożonych na półkę marzeń. Jedno z nich to pisanie.
Mija sporo czasu, zanim przychodzi TA chwila i Elizabeth zaczyna przelewać na papier to, co kłębi się w głowie, zaczyna pisać książkę o chłopcu chorym na autyzm. Sama nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego ten temat, czy inspiracja był spotkany kilka lat wcześniej chłopiec układający w ciągi Kamyki na plaży? Chłopcu, który nie mówi, autorka pozwala mówić i dzięki temu poznajemy jego wnętrze jego odczucia i potrzeby. Poznajemy Pokoje jego mózgu, dowiadujemy się m.in. dlaczego krzyczy w Pokoju Strachu a dlaczego bardzo cieszy go Pokój Liczb.
Dowiadujemy się, że niezmienność sprawia iż czuje się dobrze i bezpiecznie. Poznajemy różnicę w określeniach „chłopiec z autyzmem” – tu autyzm przybiera funkcję choroby a „chłopiec autystyczny”, gdzie autyzm jest cechą, którą należy zaakceptować jak kolor oczu czy włosów.
Przypadek sprawił, że Elizabeth poznaje Olivię. Od niedawna mieszkają w jednej miejscowości. Wcześniej Olivia przyjeżdżała tu w szczęśliwym okresie swojego życia. Miała wtedy kochającego męża i wymarzonego synka. Jako uważna matka szybko zaczęła zauważać niepokojące objawy w rozwoju dziecka. Potem usłyszała diagnozę – autyzm. Jej świat się rozsypał. Pragnęła, by jej dziecko wyzdrowiało, by znalazł się lek, który mu pomoże, by Bóg mu pomógł. Marzyła, żeby synek zamiast piszczeć i machać rączkami, uśmiechał się do niej, przytulił. Szybko jednak zrozumiała, że nigdy nie usłyszy „cześć mamo” , ani „kocham Cię mamo”. Problemy zdrowotne syna, a potem jego tragiczna śmierć miały wpływ na relacje małżeńskie Olivii i Davida. Nie potrafili ucieszyć się życiem, którego częścią był autyzm. Jak to jest, kiedy zdradza Cię mąż? Jak to jest, kiedy tracisz dziecko? Jak to jest, kiedy gubisz gdzieś po drodze swoje marzenia? Nasze bohaterki musiały przejść długą i bolesną drogę by zrozumieć wiele rzeczy i zdarzeń, których doświadczyły.
Forest Gump powiedział piękne słowa „życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, na co trafisz”. „Kochając syna” to książka nie tylko o cierpieniu, chorobie czy samotności ale przede wszystkim o pięknej miłości. Czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem.
Myślę, że zakończenie tej powieści wzruszy wielu czytelników, a może niektórzy z nich, tak jak ja, uronią łzę?


Ewa Bańka
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



Jacek Hugo-Bader - "Skucha" - 26 październik 2016


       Miło nam poinformować, że Dyskusyjny Klub Książki powiększył się o dwie panie, z czego bardzo się cieszymy, bo im więcej członków to więcej spostrzeżeń i głosów w dyskusji na temat przeczytanych książek.

       Tematem ostatniego spotkania była książka Jacka Hugo-Badera pt. „SKUCHA”, której wydanie zapowiedział na spotkaniu w listopadzie 2015 roku – w BPGiM w Strzyżowie. Pierwszą książką tego autora, którą omawialiśmy, był „KRÓTKI FILM O MIŁOŚCI. POWRÓT NA BROAD PEAK” (październik 2014r.) Trzeba dodać, że członkowie Klubu byli zafascynowani książkami J. Hugo-Badera opisującymi życie ludzi w krajach byłego ZSRR i wielką niecierpliwością czekaliśmy na spotkanie z pisarzem.

       Jacek Hugo-Bader jest znanym dziennikarzem i reportażystą. Ukończył studia pedagogiczne. Pracował jako nauczyciel, pedagog szkolny, socjoterapeuta, a także jako ładowacz na kolei, wagowy w punkcie skupu trzody chlewnej oraz jako szef kolportażu Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego podziemnej struktury NSZZ „Solidarność”.

       Pomysł napisania książki „SKUCHA” powstał jeszcze w 1995 roku i jest to portret pokolenia walczącego o wolną i demokratyczną Polskę – i jest odpowiedzią na pytanie „Jak ci się żyje w Polsce, którą sam wywalczyłeś?”.

„Bunt i pokojowa walka „Solidarności” to jedyne obok wielkopolskiego, polskie powstanie, które kończy się zwycięstwem, tylko opisać tego nie potrafimy” (cyt. z książki).

       Jacek Hugo-Bader sprawdza, po latach, co spotkało jego dawne koleżanki i kolegów działających razem w MKK NSZZ „Solidarność” oraz w tygodniku „Wola”, wydawanie którego przypada na najtrudniejsze dla opozycji lata 80-te.
Co zrobili później ze swoim życiem dawni konspiratorzy, których bronią nie był pistolet czy granat ale papier, farba drukarska i powielacz. Nie wszyscy chcą z nim o tym rozmawiać. Jedni koledzy w wolnej Polsce „idą” w politykę – Michał Boni (Tomek, Tomasz Litwin), Maciej Zalewski (Maciej Lewin), inni robią mniej lub bardziej czyste interesy, Ewa Choromańska (Celina) była i jest lekarką, Tomek Dangel (Grzybowski) w wolnej Polsce zakłada hospicjum dla dzieci. Często popadają w alkoholizm, niektórym udaje się z niego wyjść, inni w dalszym ciągu prowadzą swoje małe wojny.

       Ludzie z książki, to ludzie z różnych środowisk i różnych profesji, ale wszyscy mocno zaangażowani w walkę o wolną Polskę. Ich życie prywatne i zawodowe nie jest sielanką. Tak też jest opisane w książce. Jak powiedział Mariusz Szczygieł „J. Hugo-Bader opisuje świat z pozycji wałęsającego się psa”. Nie ma tam wielkich patetycznych słów, ale pokazuje prawdziwe życie bohaterów.

       Uważam, że książka porusza ważny problem – jak my, już w wolnej Polsce – patrzymy na tych ludzi i czy potrafimy doceniać ich dokonania. Szczególnie jest mi przykro, gdy młodzi ludzie, urodzeni już w wolnej Polsce, niejednokrotnie źle oceniają tych ludzi, krytykując ich zachowania w tamtych czasach np. podpisywanie tzw. lojalek. Działalność w konspiracji w czasach „komuny” to było bohaterstwo i wiązało się nieraz z zagrożeniem nie tylko ich życia, ale także ich rodzin.

       Teraz w wolnej Polsce dochodzi do głębokich podziałów, jak mówi jeden z bohaterów książki „bo to jest wojna między braćmi, Tadek, z którym za komuny, siedziałem w jednej celi, robi się radykalny, że gadać nie można, w wielkich rachunkach wyszło Polsce na plus, ale dla Freda nie wyszło i to oznacza dla niego przegrane życie, po prostu”.

       Sięgnijmy po tę książkę i zastanówmy się, czy zawsze „rewolucja musi pożerać swoje dzieci”.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie





Do góry



Spotkanie autorskie z Barbarą Kosmowską - wrzesień 2016


Spotkanie autorskie z Barbarą Kosmowską        Spotkanie z pisarzem, dla czytelników, jest zawsze wielką przyjemnością. I tak było 21 września br., gdy na zaproszenie Dyskusyjnego Klubu Książki mogliśmy się spotkać, w strzyżowskiej Bibliotece, z pisarką Barbarą Kosmowską autorką książek dla młodszych i starszych czytelników.

       Iwona Bałchan, zastępująca Dyrektora Biblioteki, serdecznie powitała pisarkę, a moderator DKK Marzena Midura krótko przedstawiła jej notkę biograficzną.
Barbara Kosmowska jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim, obecnie wykładowcą w Akademii Pomorskiej w Słupsku. Mieszka w Bytowie, na Kaszubach.
Jej książki cieszą się zainteresowaniem zarówno wśród dzieci jak i dorosłych. Jest m.in. laureatką w konkursie na „Dziennik polskiej Bridget Jones” za powieść „Teren prywatny”.Pisze także wiersze.

       Słuchając Barbary Kosmowskiej, która w sposób interesujący, pięknym językiem opowiadała o sobie, swojej pracy twórczej, o rodzinie, nie sposób zaprzeczyć, że równie pięknie pisze swoje książki, które potrafią zachwycić.
Za pierwszego recenzenta uważa swoją matkę. Miłość do literatury wyniosła z domu rodzinnego – jak sama określiła, że była to rozczytana rodzina.

       Było wiele pytań, dyskusji o przeczytanych książkach, w których pisarka chętnie uczestniczyła. Atmosfera spotkania była wspaniała, bowiem Barbara Kosmowska jest osobą ciepłą, ciekawą ludzi, z oczuciem humoru, kochającą ludzi i zwierzęta.

       Zachęcam do sięgnięcia po jej książki. Warto.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie



Spotkanie autorskie z Barbarą Kosmowską


Do góry



Barbara Kosmowska - ,,Gorzko” - 14 wrzesień 2016


21 września br. gościliśmy pisarkę Barbarę Kosmowską. Pisze ona dla dzieci, młodzieży i dorosłych ciesząc się od lat niezmienną popularnością.

W naszym klubie DKK omawialiśmy jedną z jej najnowszych powieści ,,Gorzko’’.

Jest to opowieść o losach kilku postaci, odważna, bezkompromisowa, porywająca. Zauroczyła mnie swym poetyckim językiem i psychologicznym bogactwem osobowości bohaterów.

Akcja powieści toczy się w latach PRL. Główna bohaterka to młoda dziewczyna Teresa. Pochodzi z Miasteczka – małej miejscowości gdzie wszyscy się znają i większość nie ma widoków na lepszą przyszłość. Teresa też może pogodzić się z szarą rzeczywistością i żyć tak jak jej rodzice lub pogrążyć się w nierealnych marzeniach jak relikt przeszłości – babka Dobrzycka. Obie drogi prowadzą donikąd, więc dziewczyna wybiera własną.

Uwalnia się od poczucia klęski z życia matki i arystokratycznych wspomnień babki. Wyrusza do Miasta – miejsca gdzie będzie realizować własne marzenia.

Studiuje, poznaje ciekawego mężczyznę, który zapewnia jej wysoki status finansowy. Ale los nagle nią wstrząśnie. Teresa traci dziecko i odchodzi od człowieka który całkowicie ją zawiódł. I wtedy znowu powraca wspomnienie pierwszej, szkolnej miłości. Niespodziewanie ten chłopak wkracza po raz drugi w jej życie. Teresa chce zawalczyć o straconą kiedyś miłość, o własne szczęście.

Lecz życie raz jeszcze rzuci ją na kolana. Po raz kolejny straci swoją miłość.

Czy i tym razem będzie miała siłę się podnieść? Czy może powróci do miejsca skąd wyruszyła jako młoda dziewczyna by zdobywać świat.

Proszę, przeczytajcie tę książkę. Odnajdziecie tam własne niepokoje, nadzieje, złudzenia. Smutek i nostalgię oraz determinację która pomoże pokonać własne słabości i iść dalej przez życie.


Maria Rosół
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Barbara Kosmowska - ,,Ukrainka” - 14 wrzesień 2016


       Po przeczytaniu książki Barbary Kosmowskiej pt. ,,Ukrainka” znana aktorka; Krystyna Janda napisała: ,,Miałam rano wsiąść do pociągu i wracać do Warszawy, ale nad ranem zaczęłam czytać tę książkę. Potem pomyślałam, że polecę samolotem, później. Odwołałam wszystko, zostałam w hotelu, przeczytałam i dopiero zaczęłam żyć na nowo. Nie można się oderwać, nie można opuścić bohaterki (…) nie można zapomnieć.”

       Barbara Kosmowska ur. w 1958 r. – literaturoznawca i pisarka; autorka ,,Ukrainki” mieszka w Bytowie na Kaszubach. Zadebiutowała w świecie pisarskim w latach osiemdziesiątych. Pisze książki dla młodzieży i dorosłych, które cieszą się ogromną popularnością. Wydane utwory to: ,,Głodna kotka”(bestseller), ,,Prowincja”, ,,Gobelin”, ,,W górę rzeki”, ,,Niebieski autobus”, ,,Hermańce”, ,,Teren prywatny”, ,,Pozłacana rybka”, ,,Ukrainka”, ,,Gorzko”. Wszystkie dzieła zyskały uznanie krytyków.

       Ta niezwykle serdeczna i ciepła kobieta, znakomita pisarka przyjęła zaproszenie od DKK i gościła w naszej bibliotece 21.09.2016 r.

       Ale wracajmy do ,,Ukrainki”. Kim jest owa tytułowa Ukrainka, że nie można o niej zapomnieć?!

Iwanka Matwijenko; drohobyczanka przybywa pociągiem ze Lwowa do Warszawy z wielkimi marzeniami i nadzieją, że w o wiele bogatszej (w jej mniemaniu) Polsce uda się jej i narzeczonemu Mykole zarobić pieniądze na wybudowanie domu, lepsze życie. Wtedy w swojej ojczyźnie będzie mogła wykonywać ukochany zawód; wiolonczelistki. Mykoła jest również wykształconym muzykiem.

       Czy te nadzieje się ziszczą? Czy nie będą płonne?

Subtelna, delikatna i krucha wiolonczelistka, Iwanka Matwijenko pracuje w Warszawie bardzo ciężko. Ciężar tej harówki powiększają ciągłe upokorzenia.

       Bielany, Powiśle, Żoliborz, Śródmieście,-trafiła się nawet agencja towarzyska. Skąd mogła wiedzieć?!(prostolinijna, szczera i dobra Iwanka cierpi…). Jednakże jest ktoś, kto przywraca dziewczynie wiarę w ludzi; to pan profesor – tu może grać Vivaldiego, odprężyć się, wyciszyć i nabrać sił do przeżycia następnego dnia.

       Jak potoczą się dalsze losy Iwanki?

Drodzy Czytelnicy sięgnijcie po tę przejmującą powieść Barbary Kosmowskiej, która dogłębnie ukazuje życie emigracji zarobkowej w Polsce, o wiele dogłębniej, aniżeli dowiemy się z doniesień mediów czy raportów wykształconych socjologów.

Serdecznie polecam


Zofia Godek-Łopatka
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Hanna Cygler ,,Grecka mozaika'' - 31 sierpień 2016


„Zrozumiała nagle, że życie jest jak unijny projekt. Wymaga wkładu własnego, pracy i zaangażowania. I jest objęte ryzykiem, bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jaki będzie jego wynik. A to ryzyko należy mimo wszystko podjąć, bo bez niego żadna wygrana nie będzie nigdy możliwa.”

Dzisiaj pozwoliłam sobie zacząć od fragmentu powieści Hanny Cygler - Grecka mozaika, książki którą niedawno czytałam, i która cały czas chodzi mi po głowie. Być może niejednemu czytelnikowi taki „unijny” cytat wyda się w pierwszej chwili ekscentryczny, ale gdy przy odrobinie dobrej woli, chociaż na chwilę się nad nim zastanowimy, to nagle okaże się, że Hanna Cygler w tej krótkiej, dopasowanej do naszych czasów myśli zawarła głębokie przesłanie także o naszym życiu.

Bo czy istnieje możliwość pełnego życia bez ryzyka?

Na to pytanie każdy z nas sam musi sobie odpowiedzieć, ja natomiast chciałabym zachęcić tych wszystkich, którzy umieją czytać do sięgnięcia po tę pełną niespodziewanych zwrotów akcji książkę, w której emocje przeplatają się z przygodą, gdzie historia łączy się ze współczesnością, a układane w kolorową mozaikę losy bohaterów nie powalają nam zasnąć.

I taką treścią nasączona jest właśnie cała powieść, której akcja zaczyna się na słonecznej wyspie Korfu, na której spotykają się Jannis Kassalis, grecki biznesmen i młoda Polka Nina, która podejrzewa, że ten Grek jest jej ojcem. On jest właścicielem wielkiego przedsiębiorstwa, ojcem trójki dzieci i zaradnym przemysłowcem, przekazującym zarząd nad firmą młodszemu pokoleniu. Ona, intrygującą młodą kobietą, która jest zatrudniona w charakterze pokojówki w jednym z greckich hoteli.

Od pierwszej strony czujemy bijący ze wszystkich stron skwar greckiego lata i lekkie rozleniwienie wakacyjnej przygody. Jednak nic bardziej mylnego!.
Historia toczy się kołem, a Grecka mozaika układana przez lata zatacza coraz szersze kręgi przenosząc czytelnika z Grecji ogarniętej wojną do bieszczadzkich lasów lat pięćdziesiątych, by na kolejnych stronicach odwiedzić Kraków, Gdańsk, Londyn, a nawet Nowy Jork.
Autorka z wprawą mistrza buduje nastrój, zaplata wątki, przenosi nas w przeszłość, wędrując po mapie miejsc niespodziewanych, a początkowa nieufności dwojga głównych bohaterów, Jasnnisa i Niny przeradza się niespodziewanie w głębsze uczucie. W jakie?
Każdy może odpowiedzieć sobie na to pytanie sięgając po powieść Hanny Cygler i zagłębiając się we wspomnienia Jannisa Kassalisa, gdzie współczesne życie miesza się z przeszłością, wojna z pokojem, a miłość z nienawiścią układają mozaikę nieprzewidywalnych zdarzeń. Wiele osób, niejeden zawiły wątek, prawda historyczna i konfrontacja zdarzeń spleciona ludzkimi dramatami nie pozwoliła mi skończyć i odejść. Zmieniające się krajobrazy ludzkich emocji i błędnych wyborów przerysowujące dramatem beztroskę malowanych obrazów, wybory, które zdeterminowały przyszłość bohaterów na długo pozostaną w mojej pamięci.

Uwielbiam czytać książki, które nie tylko pobudzają wyobraźnie, lecz nie pozwalają mi nocą zasnąć, a po zamknięciu ostatniej stronicy, na długo pozostają w pamięci i sercu. I tak jak Hanna Cygler:
„Wierzę, że prawdziwy człowiek jest lepszy niż ten, jakiego nam się przedstawia.”

Kończąc cytatem z Greckiej mozaiki, serdecznie zapraszam do sięgnięcia po tę świetną pozycję książkową.


Urszula Rędziniak
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Ewa Krystyna Hoffman-Jędruch - ,,Ślady na piasku" - 31 sierpień 2016


       Po wakacyjnej przerwie w czasie spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, omawialiśmy dwie książki: ,,Grecką mozaikę'' - Hanny Cygler i „Ślady na piasku” - Ewy Krystyny Hoffman-Jędruch. Chcę wypowiedzieć się na temat tej drugiej. Muszę przyznać, że książka wzbudziła skrajne emocje od negatywnych po pozytywne. Ja jestem zwolenniczką tych drugich.

Ewa Krystyna Hoffman-Jędruch autorka „Śladów na piasku” urodziła się w 1938 roku we Lwowie. Straciła rodziców, ojca na zawsze - jako oficer rezerwy, człowiek honoru zgłosił się do punktu poborowego podstępnie aresztowany, wywieziony i zamordowany w Starobielsku. W kwietniu 1940 roku, kiedy mała Ewa ma osiemnaście miesięcy NKWD aresztuje jej matkę i babkę i zsyła obie do Kazachstanu. Minie długich 6 lat zanim los je połączy. Wykradziona z komunistycznej Polski przez matkę i wywieziona do Anglii po latach wyjeżdża do Argentyny, gdzie kończy inżynierię chemiczną. Wart odnotowania jest fakt, że w 2010 roku już jako emerytka obroniła pracę doktorską z historii średniowiecza. Obecnie mieszka w USA.

„Ślady na piasku” to opowieść o losach rodziny Autorki spisana ze wspomnień bliskich jej osób : matki, wuja, ciotek, babci wreszcie swoich. Są tam autentyczne postacie artystów, naukowców, prawników, duchownych, ale również sklepikarzy, batiarów żyjących w ówczesnym Lwowie. Ludzi zasłużonych, utalentowanych, barwnych. Opis ówczesnego Lwowa, jego ulic, zaułków, teatrów, oper, kawiarni tworzy malownicze, wielokulturowe, tętniące życiem miasto.

Rodzina Pani Ewy, to rodzina inteligencka, dziadek inżynier - budowniczy mostów, kościołów, matka jako trzecia kobieta w Polsce w 1929 roku obroniła tytuł magistra prawa, wuj Zygmunt - brat matki utalentowany pianista, prawnik, ojciec oficer walczący w czasie I wojny światowej, prawnik.

Wybuch II wojny światowej kończy sielankowy, dostatni okres życia rodziny Autorki. Zaczyna się czas niepewności, niedostatku, braku wiadomości o bliskich, permanentnego zagrożenia.

Matka i babka Ewy Krystyny Hoffman-Jędruch przechodzą piekło zsyłki. Po ogłoszonej amnestii zaciągają się do armii gen. Andersa. Przez Persję, Palestynę, Egipt docierają się do Anglii.

Kiedy czytałam „Ślady na piasku” odżyły we mnie wspomnienia bliskiej mi osoby Stefanii Król, która jako 13 letnia dziewczynka razem z mamą, siostrą i bratem przeżyła kazachstańską katorgę. Jej ojciec internowany do obozu na Łotwie następnie wywieziony w głąb Związku Radzieckiego. Na mocy amnestii dostał się do armii Andersa, przeszedł szlak bojowy szczęśliwie przeżywszy. Po wojennej tułaczce nie mógł wrócić do Polski, wyjechał do USA i wreszcie po 19 latach wrócił i połączył się z rodziną. Swoje tragiczne wspomnienia Ciocia spisała w książce pt. „Byłam w raju”, której fragmenty były drukowane w gazetce parafialnej w Dobrzechowie. Losy Polaków opisane w „Śladach na piasku” i „Byłam w raju” dotknęły wielu naszych rodaków, myślę, że w naszym otoczeniu znajdują się jeszcze takie osoby, albo ich potomkowie. Może dlatego odebrałam wspomnienia Ewy Krystyna Hoffman-Jędruch jako bardzo osobiste i wzruszające.

I choć na początku opisy koligacji rodzinnych są zawiłe i mogą nudzić, to nie umniejsza to walorów poznawczych tamtych czasów, ludzi, zdarzeń. Zachęcam każdego kto lubi tego typu literaturę do przeczytania tej książki. Życzę miłej lektury.


Krystyna Przystaś
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Olga Tokarczuk - ,,Księgi Jakubowe” - 9 czerwiec 2016


        Olga Tokarczuk – psycholog, pisarka, eseistka, autorka scenariuszy, poetka – uhonorowana wieloma nagrodami, m. in. Nagrodą Literacką „Nike”, w 2008 i 2015 roku (w 2015 roku za ,,Księgi Jakubowe'').

       W roku 1752 do Rohatyna przyjeżdża kasztelanowa Katarzyna Kossakowska wraz z poetką Elżbietą Drużbacką. Na powitalnej kolacji lokalny proboszcz Benedykt Chmielowski, autor pierwszej polskiej encyklopedii, rozpoczyna z poetką rozmowę, która trwać będzie nawet po spotkaniu, w listach pisanych do siebie.

       Niebawem na Podole przybywa młody i charyzmatyczny Żyd - Jakub Lejbowicz Frank. Porzuca judaizm na rzecz sabatanizmu, przyjmuje islam a w przyszłości katolicyzm. Ten tajemniczy przybysz z dalekiej Smyrny głosi idee, które dość szybko dzielą społeczność żydowską. Dla wielu heretyk, dla innych Mesjasz, który wyprowadza kilkaset, może więcej, kilka tysięcy Żydów, z niewoli. Z nimi i dla nich dokonuje rzeczy niezwykłej, zapewnia bezpieczeństwo, szacunek, współtworzy dzieje diaspory żydowskiej, ale w dziejach tych traktowany jest jako Luter w kościele katolickim. Wkrótce ma wokół siebie krąg oddanych sobie uczniów zaś wywołany przezeń ferment może odmienić bieg historii.

       Niemal tysiąc stron Księgi, wielowątkowość postaci – imponują nienagannym literackim językiem, co powoduje, że obcujemy z czymś wyjątkowym, bo wnikliwość i wiedza łączą się tutaj z klarowną, nienaganną niby nurt płynącą frazą. Autorka uważnie czerpie z tradycji powieści historycznej, jednocześnie poszerza z dbałością o każdy szczegół jej granice gatunkowe. Wszystko jest jak na dłoni: realia epoki, itektura terenu, stroje, zapach prostych ludzi, dwory szlacheckie, katolickie plebanie i żydowskie domostwa, rozmodlone i zanurzone w lekturze tajemnych pism twarze. Rysując obraz tamtej Polski, wiedzie czytelnika przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie nie licząc tych małych.

       Lektura jest fascynująca – czytajmy.


Czesława Szlachta-Pytko
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



John Irving - ,,Aleja tajemnic” - 9 czerwiec 2016


       Bohaterem ostatniego spotkania w Dyskusyjnym Klubie Książki był John Irving i jego książka „ Aleja tajemnic”.
John Irving urodz. w 1942 roku – to jeden z najbardziej znanych współczesnych pisarzy amerykańskich, były zapaśnik, scenarzysta filmowy. W 2000 roku otrzymał Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany do filmu „Wbrew regułom” – na podstawie własnej powieści „Regulamin tłoczenia win”.
Jego książki przetłumaczone, na kilkadziesiąt języków, cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
„Aleja tajemnic” również wśród członków Klubu wzbudziła zainteresowanie, o czym świadczyła żywa dyskusja.
       Główną postacią książki jest pisarz Juan Diego oraz towarzyszące mu wspomnienia.
Dzieciństwo 14-letniego Juana Diego i jego młodszej siostry Lupe to lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku – w Meksyku. Dzieci pozostawione same sobie ( matka prostytutka mało się nimi interesuje) żyją wśród biedoty na wysypisku śmieci. Juan Diego, z książek znalezionych na wysypisku oraz dostarczanych mu przez zakonnika Pepe, nauczy się czytać. Jego siostra Lupe ma zdolności telepatyczne, potrafi czytać myśli innych ludzi i rozszyfrować ich przeszłość, z przyszłością różnie bywa.
Dzieci trafiają do sierocińca przy klasztorze jezuitów, później do cyrku, w którym chcą wykorzystać zdolności Lupe. Po jej tragicznej śmierci Juan Diego zostaje zaadoptowany przez bardzo kochającą się , kontrowersyjną parę ( geja i transwestytę) i wyjeżdża z nimi do Stanów Zjednoczonych. Tam ukończy studia. Zostaje pisarzem. Przeżycia z dzieciństwa zaważyły na jego dalszym życiu. Nie potrafił go sobie normalnie ułożyć.
Przeszłość powraca w koszmarach sennych i odnosimy wrażenie, że żyje nią bardziej niż tym co go otacza.
       J. Irving porusza wiele kwestii moralnych, intelektualnych i emocjonalnych. Oprócz tragicznych i koszmarnych wątków jest w niej wiara w dobroć ludzi przekraczająca pewne przyjęte granice.
       Tytuł „Aleja tajemnic”, to, moim zdaniem, alegoria drogi naszego życia – to wszystko co prowadzi nas, czego się spodziewamy i nie spodziewamy. To książka obok, której nie można przejść obojętnie.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Diane Chamberlain - „Dar morza” - 18 maj 2016


        Kolejne spotkanie DKK upłynęło na dzieleniu się wrażeniami po przeczytaniu książki Diane Chamberlain „Dar morza”

       Książka zaczyna się prologiem, w którym Daria Cato, w swoje jedenaste urodziny, rankiem, znajduje na plaży noworodka (jeszcze z łożyskiem i pępowiną) pod muszlą skrzypłocza. Przerażona, zawija dziecko w swoją koszulkę i zanosi do domu, w którym mieszka z rodzicami i starszą siostrą, Chloe. Rodzice zdecydowali zaadaptować dziecko – dziewczynkę i dali jej na imię Shelly, ponieważ, pomimo usilnych starań nie udało się ustalić matki dziecka.

       Dalsza historia dzieje się dwadzieścia dwa lata później, gdy do miejscowości, gdzie wszystko się zaczęło, przyjeżdża Rory Taylor, producent popularnego programu telewizyjnego „Prawdziwe historie”. Jego przyjazd spowodował list Shelly, w którym prosiła, by zainteresował się jej historią i pomógł odnaleźć prawdziwych rodziców.

       Rory Taylor, jako nastolatek mieszkał z rodzicami i siostrą w tej nadmorskiej miejscowości i doskonale znał się z Darią, Chloe i innymi nastolatkami tam mieszkającymi.
Chcąc spełnić prośbę Shelly stara się rozmawiać z Darią ,z Chloe, która jako zakonnica prowadzi przykościelną szkółkę, z księdzem Macy, ale napotyka na niechęć wracania do przeszłości. Również rozmowy z innymi koleżankami nie wnoszą nic nowego, są tylko domysły – może to Ellen, może Cindy jest matką.
Rory, który przyjechał z synem Zackiem, włącza się w życie mieszkańców, chcąc nawiązać lepszy kontakt z synem, po rozwodzie z jego matką.

       Pojawia się nowa postać, Grace, która przez zbliżenie się do Taylora chce nawiązać kontakt z Shelly, ponieważ ma nadzieję, że jest ona jej wykradzioną córką.

       Wiele zaczyna się dziać. Daria rezygnuje z pracy jako ratownik medyczny, zrywa z narzeczonym, młoda dziewczyna Pamela ginie w wypadku, okazuje się, że Shelly, tak bardzo chroniona przez Darię, jest w ciąży, ksiądz Sean Macy popełnia samobójstwo, Shelly, która usłyszała pewną rozmowę, również chce popełnić samobójstwo –zostaje uratowana. Te dramatyczne wydarzenia powodują, że tajemnica wreszcie zostaje odkryta. Wyjaśnienie kim są rodzice Shelly jest zaskakująca nie tylko dla czytelników ale również dla bohaterów książki.

       Diane Chamberlain jest popularną pisarką wielokrotnie nagradzaną. Napisała dwadzieścia dwie powieści obyczajowe, przetłumaczone na wiele języków.
Napisano o niej, iż odznacza się mistrzowskim sposobem konstruowania frapujących, bogatych w dramatyzm i uczucie powieści. Całkowicie się z tym zgadzam i polecam sięgnąć po książki Diane Chamberlain.


Irena Wojciechowska
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Zygmunt Miłoszewski - ,,Ziarno prawdy” - 20 kwiecień 2016


Ciekawym zjawiskiem jest nasz odbiór powieści sensacyjnych, kryminalnych, thrillerów, horrorów. Czego oczekujemy podczas ich lektury? Uznany autor powieści kryminalnych Jo Nesbo powiada, że „powieść kryminalna odgrywa we współczesnym społeczeństwie rolę terapeutyczną. Zaspokaja potrzebę przeżywania napięcia oraz potrzebę bezpieczeństwa - wiemy bowiem, że na końcu książki powrócimy do stanu równowagi.” Podobnie, w powiązaniu ze światem filmu, widział to Zygmunt Kałużyński: „Przypomina się, co powiedział Heisenberg, że w jednej powieści policyjnej znajduje on więcej prawdy o życiu współczesnym, niż we wszystkich rocznikach ,,Kwartalnika filozoficznego”. Weźmy tego ,,Terminatora”, film dla szerokiej publiczności, w popularnym (czyli podrzędnym) gatunku S.F., i który nie znajdzie się na żadnym festiwalu. Patrzę na tłum młodych ludzi, którzy wychodzą przejęci, wzruszeni, zamyśleni: przyszli na sensację, tymczasem co zobaczyli? Istną nowoczesną tragedię."

Tak więc i ten rodzaj twórczości literackiej ma swoje ważne miejsce w kulturze, znakomicie rozwija się, ma również wybitnych autorów, a przy tym oferuje nam ciekawe, warte uwagi, wartościowe poznawczo i emocjonalnie walory. Światowa publiczność czytelnicza mocno zaprzyjaźniła się ze słynnymi bohaterami gatunku takimi jak np.: Sherlock Holmes, Hercules Poirot, komisarz Maigret, Mikael Blomkvist, komisarz Haryy Hole. Koniecznie dopiszmy do tej galerii również wyrazistą postać prokuratora Teodora Szackiego. Okazuje się bowiem, że polscy twórcy i ich powieści kryminalne i sensacyjne są coraz lepiej znane na świecie.

Tej wiosny Zygmunt Miłoszewski, twórca postaci Szackiego, ukończył 40 lat i ma prawo mieć poczucie sukcesu. Zaczynał jako dziennikarz. Ważnym czasem budowania doświadczeń było pisanie relacji z sal sądowych. Jeszcze przed trzydziestką zdobył pierwszą, otwierającą mu drogę do literatury, nagrodę. Do dzisiaj otrzymał cały szereg prestiżowych nagród i wyróżnień krajowych i zagranicznych. Ma w dorobku teksty publicystyczne, opowiadania, fantastyczną powieść dla dzieci, powieści kryminalne, sensacyjne, horrory, scenariusze filmowe, słuchowiska. Wszystkie powieści zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Trylogia o Prokuratorze Szackim została zekranizowana. Jesienią 2011r., podczas Festiwalu „New Literature from Europe” w Nowym Jorku, David Goldfarb z Instytutu Kultury Polskiej powiedział: „Zaprosiliśmy Miłoszewskiego, ponieważ jest inteligentny, jest profesjonalistą i dobrze mówi po angielsku.”

Powieść zostaje uznana za tym atrakcyjniejszą, im silniej poczujemy emocje, im bardziej zadziwią nas pomysłowe komplikacje, genialna intryga, innowacyjne rozwiązania. Takie, oraz szereg innych walorów ma również środkowy tom trylogii o Teodorze Szackim pt. ,,Ziarno prawdy”.

Postaci prokuratora Teodora Szackiego Towarzyszy legenda kompetentnego, utalentowanego, błyskotliwego śledczego, skutecznego tropiciela zła. Ten zgryźliwy urzędas, zawsze nienagannie ubrany, doskonale radzi sobie z szumem medialnym utrudniającym dochodzenia. Ma ogromne doświadczenie i intuicję, wielką wiedzę o ludzkiej naturze. Żartobliwie ujmując, od czasu do czasu coś „zaiskrzy w gąszczu jego neuronów” i kolejny element trafia na właściwe miejsce w układance niewiadomych. A równocześnie jest człowiekiem z krwi i kości. Zaznaje licznych komplikacji życia osobistego, a to świetnie wpływa na temperaturę lektury.

Zdumiewa, jak dobry efekt osiągnął autor umiejscawiając akcję powieści w powiatowym Sandomierzu. Zdaniem samego pisarza, niewielkie miejscowości są świetnymi lokalizacjami dla dramatycznych wydarzeń z powieści kryminalnych bądź sensacyjnych. Co musi mieć w sobie miasto, by stało się bohaterem takiej historii? Chyba wszystkie powiatowe miasteczka, jak Sandomierz, są senne i spokojne – mówi Miłoszewski. Jednak akcje właściwie większości powieści Stephena Kinga rozgrywają się właśnie w takich sennych, niewielkich, amerykańskich miasteczkach, więc to działa. Spokój, sielskość, stagnację dnia codziennego zakłóca nagle coś strasznego – to ma o wiele większą siłę niż zbrodnia, popełniana w wielkich miastach, bo o tym słyszymy każdego dnia w mediach. Czujemy się bardzo swojsko, znajomo pośród tych kamieniczek, placów, uliczek. Liczne scenki rodzajowe potwierdzają bliskie nam klimaty, budują atmosferę. Przypomnijmy, że oprócz pocztówkowej starówki ojca Mateusza, opiewanej w prozie Iwaszkiewicza, znanej z ilustracji z lekcji historii, jest jeszcze huta i dzielnica mieszkalna. Znajomo brzmią nazwy: Zawichost, Annopol. Klimontów, Połaniec, Dwikozy, Kraśnik, Opatów, a niewiele dalej są: Tarnobrzeg, Kielce, Lublin, Rzeszów, Kraków, Warszawa. Pojawiają się tu anegdoty z epoki, kiedy istniało województwo Tarnobrzeskie. W chwilach nostalgii, dzielny prokurator wybiera spacer „na most tylko po to, żeby zobaczyć piętrzące się na zboczu kamieniczki, dostojny gmach Collegium Gostomianum, wieże ratusza i katedry, renesansowy szczyt Bramy Opatowskiej, bryłę zamku. W zależności od pory roku i pory dnia widok ten za każdym razem wyglądał inaczej.” Warto wspomnieć o Kordegardzie, Jezuickim Kolegium, Klasztorze Dominikańskim, Synagodze i dzielnicy żydowskiej. Wyjątkowym walorem krajobrazu pozostaje skarpa nadwiślańska z przystanią.

Dla potrzeb intrygi autor wprowadził barwną galerię postaci. Każda z nich pomyślana została w sposób, który znakomicie ubarwił fabułę, poszerzył, uplastycznił wielowymiarowość historii. Ich fizyczność, cechy osobowości, poglądy, temperament budują interesujący klimat. W miarę lektury czytelnik wchłania niebanalną dawkę informacji i ciekawostek z najróżniejszych dziedzin i zmuszony jest bronić się przed zwodniczością poszlak.

W mieście wydarzają się kolejne zbrodnie. Obserwujemy zawiłości dróg mozolnego śledztwa: procedury policyjno-prokuratorskie, techniki pracy, eksperymenty procesowe, współpracę z profilerem, pułapki, blefy, gry pozorów, manowce rozumowań, wykorzystanie internetu do podjudzania mediów spreparowanymi wpisami na blogu z newsami. Wszechobecność i nachalność mediów objawia się wraz z syndromem mechanizmu informacji alfa: obieg informacji jest tak błyskawiczny, że nie ma czasu na szukanie źródła ani na jej weryfikację. A to z kolei pociąga za sobą zamęt, chaos, sprzyja manipulacjom treściami.

Miłoszewski zgrabnie wkomponowuje w powieść dyskusję o historycznych zaszłościach, przesądach, uprzedzeniach, stereotypach na temat relacji polsko-żydowskich.

Wyrafinowana zbrodnia omal nie okazała się doskonałą. Schematy myślowe oparte o takie hasła jak: żydożerczy Polacy, ortodoksyjny Żyd, legenda krwi i wiele im podobnych splatały się ze zręcznie podrzucanymi poszlakami. Oczywiście słynne lochy pod miastem również odegrały swoją dramaturgiczną rolę. Siłą rzeczy pojawiają się refleksje na temat zachowań społecznych dawniej i dzisiaj, na temat losów społeczności posługujących się językami jidysz i hebrajskim, które zniknęły. Pozostały liczne ślady materialne, w sferze kultury i mentalności. W powieści pojawiają się liczne judaika - wymieńmy losowo niektóre: sztetl, heder, jesziwa, Talmud, Tora, Pesach Szeni, Pascha, kirkut, rabin, macewa, menora, szabas, synagoga, nekama, geszeft, Jom ha-Szoa, Yad Vashem...

Każdy rozdział powieści rozpoczyna się swoistym serwisem informacyjnym. Podawana jest data, dzień tygodnia, wiadomości o pogodzie, cały szereg bardzo różnorodnych informacji ze świata, z kraju i całkiem lokalne newsy. Taka kompozycja wprawia nas w stan podekscytowania, poruszenia wynikającego ze zderzenia skrajnych zjawisk, daleko idących kontrastów tego świata.

Język jest barwny, soczysty, pełen humoru, dowcipu i pomysłowych określeń (brzytwomaczeta, zażydłaczył). Szereg stwierdzeń ma charakter sentencjonalny. Liczne dialogi niosą w sobie duży ładunek wielowarstwowych znaczeń, podtekstów, żartobliwej gry pojęciowej. Odniesienia do pokoleniowych oznaczeń w kulturze, muzyce, obyczajach w powiązaniu z interesującymi obserwacjami natury psychologicznej, socjologicznej, społecznej, obyczajowej wzbogacają intelektualny wymiar powieści.

Powieść Zygmunta Miłoszewskiego gwarantuje dobrą zabawę, mocną dawkę satysfakcji i nawet jej tytuł stanowi świetny punkt wyjścia do licznych refleksji.

Opatrzono ją następującymi mottami:
W każdej legendzie kryje się ziarno prawdy. (powiedzenie ludowe)
Pół prawdy to całe kłamstwo. (przysłowie żydowskie)
Obowiązkiem prokuratora jest dążenie do ustalenia prawdy. (Zbiór Zasad Etycznych Prokuratora)


Jakub Leśniak
Dyskusyjny Klub Książki przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Joanna Jax - ,,Długa droga do domu” - 16 marzec 2016


       ,,Długa droga do domu” to kolejna lektura naszego DKK.

Jest to druga powieść młodej pisarki Joanny Jax – autorki bestselerowego ,,Dziedzictwa von Becków.” Obie powieści czyta się jednym tchem i na długo pozostają w naszej pamięci.

,,Długa droga do domu” ukazuje nam jak skomplikowane mogą być losy ludzkie i jak jedna niewłaściwa decyzja może zmienić nieodwracalnie nasze życie. Autorka opisuje burzliwe życie skromnej córki polskich emigrantów na tle wydarzeń w dziejach świata od 1938 roku do czasów współczesnych. Tosia Tańska to główna bohaterka wzbudzająca różne emocje: od sympatii i podziwu do potępienia i niechęci.

Zakochuje się w narzeczonym siostry i wychodzi za niego za mąż. Rozbija tym swoją rodzinę i skazuje na izolację i cierpienie. Jej mąż to wcielenie zła, a małżeństwo z nim pociąga za sobą kolejne tragiczne wydarzenia w jej życiu. Traci jedynego syna, a jego poszukiwania zaangażują ją w walkę rewolucyjną na Kubie i Ameryce Południowej. Jest żołnierzem, zabija i żyje wśród partyzantów walcząc o idee których czasem nawet nie rozumie. Pojawiają się kolejni mężczyźni – kolejne miłości jej życia.

Przez prawie 30 lat Tosia zmienia miejsca pobytu, swoją tożsamość, by w końcu wrócić do kraju swojego dzieciństwa – Polski. Osiada tu na stałe. Przypadkowo jej losy splatają się z życiem młodej kobiety, która postanawia rozwikłać tajemnice jej rodziny i przemierza szlakiem przeszłości.

Odnajduje jej syna, lecz czy Tosia odzyska bliskość dziecka które utraciła ponad 30 lat temu? Czy miłość, poświęcenie i determinacja z jaką całe życie szukała syna przyniosą jej spokój i szczęście? To pokaże przyszłość.

Warto przeczytać tę książkę, bo skłania do przemyśleń i gorącej dyskusji.


Maria Rosół
DKK przy BPGiM w Strzyżowie






Do góry



Grażyna Jagielska – „ANIOŁY JEDZĄ TRZY RAZY DZIENNIE" - 147 DNI W PSYCHIATRYKU - 17 luty 2016


       ,,Anioły jedzą trzy razy dziennie" to kolejna książka Grażyny Jagielskiej, żony znanego dziennikarza i znakomitego korespondenta wojennego. Autorkę przez lata paraliżował strach o życie męża, czekanie na jego powrót....i wiadomość o jego śmierci. Sama kilkakrotnie wzięła udział w takich wojennych wyprawach. W końcu trafiła do Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego, aby zawalczyć o własne zdrowie psychiczne. Tym razem autorka przybliża czytelnikowi życiorysy pacjentów, z którymi w trakcie półrocznej hospitalizacji tworzyła grupę wsparcia. W znacznej mierze są wśród nich weterani misji w Iraku i Afganistanie, którzy na wskutek długotrwałego stresu bojowego i koszmarnych doświadczeń, nie byli w stanie odnaleźć się po powrocie do domu i rodziny.

Pacjentami są również osoby cywilne, które nie sprostały presji zawodowej, i chronicznie potrzebują akceptacji innych ludzi, a także którym brakuje asertywności, doskwiera samotność i pustka. Książka Jagielskiej to przejmująca relacja walki o powrót do "normalności" która przenosi czytelnika w "zamknięty" świat kliniki psychiatrycznej. Mieszają się tu urojenia z rzeczywistością, a prawda z fikcją. Jednych ogarnia niepohamowany gniew, inni popadają w głęboką depresję, a jeszcze innym wydaje się, że nie istnieją...

Julia musiała być coraz lepsza, aż pod wpływem stresu obcięła sobie ucho. Ratownik wiecznie golił głowę i wierzył, że dzięki temu stanie się kimś innym. Marek wrócił z wojny jako bohater, ale nie potrafił już żyć z tym, co tam widział. Karolinka była przekonana, że jest aniołem i nikt jej nie widzi. Autorka z niezwykłą delikatnością dotyka tematów trudnych. Nie szczędzi przy tym mocnego języka, który ukazuje siłę wydarzeń. Nic nie jest przesadzone, otrzymujemy prawdę w najczystszej postaci. Przedstawione problemy i historie chorych szokują, przerażają a co za tym idzie na trwałe zapadają w pamięć czytelnika. Książka, choć momentami brutalna w odbiorze, warta jest przeczytania. Wymaga jednak skupienia i z pewnością zostawi po sobie wiele refleksji....

Rany fizyczne, choć bolesne, z czasem się goją. Psychika człowieka to jednak bardzo skomplikowany mechanizm, którego nie da się tak łatwo naprawić.


Opracowała: Wanda Przybyłowicz
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Catrin Collier – „Carski smok” - 13 styczeń 2016


       Catrin Collier to pisarka, która urodziła się i dorastała w walijskim Pontypridd. Pracę podjęła w Ameryce, później w Europie, lecz w końcu powróciła w rodzinne strony i tu rozpoczęła swą przygodę pisarki. Dzięki dziewiętnastu powieściom historycznym dla kobiet, stała się jedną z najbardziej popularnych walijskich pisarek. Catrin Collier jest również autorką powieści kryminalnych, które tworzy pod pseudonimem Katherine John.

       W "Carskim smoku" akcja toczy się na początku drugiej połowy XIX wieku. Pierwsze karty powieści informują nas o przygotowaniach czynionych w Rosji na przyjazd walijskich robotników do pracy, którzy mają przyczynić się do budowy przemysłowego imperium cara. Głównymi bohaterami powieści są małżonkowie – pielęgniarka i lekarz, brat lekarza oraz biedne rodzeństwo. Wkrótce przekonują się oni w jak odmiennych do ich dotychczasowych realiów, warunkach przyjdzie im żyć. Z jednej strony komfortowe zakwaterowanie, służba, z drugiej – dyskryminacja, antysemityzm i brak równouprawnienia w dostępie do lekarza i medycyny. Walijczycy stają się częścią społeczeństwa, środowiska, w którym żyją, z ich pozytywnymi i negatywnymi bohaterami, perypetiami, miłością, przeciwnościami losu.

       Czytając tę historyczną powieść dochodzimy do wniosku, że wkład postaci w wydarzenia jest nierówny – niektóre z nich są dokładnie prześwietlone na początku powieści tylko po to, by w dalszej części pełnić rolę zaledwie znikomą. Inni bohaterowie wręcz przeciwnie. I że ta ciekawa i mądra książka nie posiada początku ani końca, wstępu ani posłowia, w którym autorka przedstawiłaby źródło z jakiego korzystała rysując obrazy piękne i niepowtarzalne, ale nie mające powiązania z kolejnymi i poprzednimi. W zasadzie powieść składa się z fragmentów życia kilkunastu osób w ciągu kilkunastu miesięcy bycia razem na przełomie lat 60-70 XIX wieku w Rosji. Mimo tego, „Carski Smok” spełnia warunki dobrej powieści historycznej, którą czyta się jednym tchem.


Opracowała: Czesława Szlachta-Pytko
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Małgorzata Warda – „Miasto z lodu” - 2 grudzień 2015


„Mania jest cierpieniem dla przyjaciół
a depresja dla nas samych”

Robert Lowell

„Miasto z lodu” Małgorzaty Wardy to bardzo smutna i przejmująca historia życia Teresy Tomaszewskiej i jej córki Agaty.

Pierwsza czytana przeze mnie książka poruszająca wiele niezmiernie trudnych problemów, mająca wiele wątków i tragicznych wydarzeń, o których dowiadujemy się od 13-letniej będącej w śpiączce dziewczynki.

Teresa Tomaszewska choruje na zaburzenia afektywne dwubiegunowe dawniej nazwane psychozą maniakalno-depresyjną. Osoba dotknięta taką chorobą może w miarę normalnie żyć, ale musi stosować się do zaleceń lekarza a przede wszystkim regularnie zażywać lek, a z tym w przypadku Teresy jest różnie. Do 13 roku życia to babcia głównie wychowuje i troszczy się o swoją ukochaną wnuczkę. Jednak Teresa również darzy swoją córkę miłością i w pewnym momencie postanawia spróbować stworzyć Agacie prawdziwy dom, odbudować relacje matka – córka. Zabiera Agatę od babci i wyrusza z nią w podróż po Polsce szukając swojej przystani. Wybór pada na małą, śliczną, górską miejscowość, ale jakże nieprzyjazną dla tych dwóch młodych kobiet.

Teresa piękna i atrakcyjna od razu dzieli społeczność na „pożądających ją mężczyzn i nienawidzące kobiety”. Agata obarczona chorobą matki, bez żadnego wsparcia, bez pomocy babci a przede wszystkim bez akceptacji rówieśników samotnie zmaga się z problemami, a te z każdym dniem są większe.

Stres związany z podróżą, strach, że się nie uda, że nie będzie pieniędzy na życie „przywołuje chorobę” i jej ciężkie do zaakceptowania objawy i skutki. W tej trudnej sytuacji Agata przejmuje opiekę nad matką bardzo dojrzale, usiłuje radzić sobie z problemami. Jednak do czasu, bo w tej skutej lodem miejscowości jest nie tylko zimowa sceneria tragicznych zdarzeń ale i skute lodem serca mieszkańców, którzy nie akceptują obcych.

Czytając „Miasto z lodu” nasuwa się wiele pytań, wątpliwości, trudno zrozumieć zachowania wielu bohaterów tej książki. Co i rusz chcielibyśmy zapytać – dlaczego?

„Dlaczego ktoś, kto sam cierpiał przez innych, sam sprawia innym cierpienie”.


Opracowała: Ewa Bańka
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Spotkanie autorskie z Jackiem Hugo-Baderem - listopad 2015


Spotkanie z Jackiem Hugo-Baderem         W dniu 12 listopada 2015 roku odbyło się spotkanie z JACKIEM HUGO–BADEREM, który przyjął zaproszenie od Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy BPGiM w Strzyżowie.
       Dyrektor Biblioteki Marta Unicka przywitała gościa oraz przybyłych na spotkanie członków DKK, młodzież wraz z opiekunami, słuchaczy Strzyżowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz mieszkańców Strzyżowa i jego okolic.
       Moderatorka Dyskusyjnego Klubu Książki Marzena Midura podkreśliła, iż członkowie DKK, po lekturze książek pisarza z niecierpliwością czekali na spotkanie z nim. Przedstawiła krótko osobę Jacka Hugo-Badera, prosząc go o zabranie głosu. Jacek Hugo-Bader urodził się w 1957 roku w Sochaczewie. Jest znanym dziennikarzem i reportażystą. Ukończył studia pedagogiczne. Pracował jako nauczyciel, pedagog szkolny, socjoterapeuta, a także jako ładowacz na kolei, wagowy w punkcie skupu trzody chlewnej oraz jako szef kolportażu Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej podziemnej struktury „Solidarność”.
       Jest jednym z najbardziej cenionych w Polsce reporterów zajmujących się krajami byłego ZSRR. W sumie spędził tam cztery lata (przemierzając je na rowerze, łazikiem i autostopem) czego pokłosiem są jego książki „Dzienniki kołymskie”, „Biała gorączka”, „W rajskiej dolinie wśród zielska”, które czyta się jednym tchem.
       W 1999 i 2003 roku otrzymał nagrodę Grand Press, w 2010 roku „Bursztynowego Motyla” a w 2003 roku był nominowany do nagrody literackiej Nike za książkę „W rajskiej dolinie wśród zielska”.
       Podczas spotkania Jacek Hugo-Bader, opowiadając o sobie i swojej reporterskiej pracy podkreślił, iż bardzo ceni sobie kontakt wzrokowy z rozmówcami, bo wtedy łatwiej dotrzeć do drugiego człowieka. Podczas tych spotkań nie oszczędza siebie. Jak sam o sobie mówił, że jest reporterem trotuarowym nie salonowym, opisuje, bowiem, świat takim jakim jest – jak powiedział o nim Mariusz Szczygieł, że opisuje świat z pozycji wałęsającego się psa.
Bardziej interesują go ludzie odrzuceni niż wybrani.
Buduje teksty – w oparciu o jakiś jeden element, który pasuje do całości. Jego reportaże są nacechowane emocjami – o czym można się przekonać czytając jego książki.
       Pomysł jego nowej książki pt. „Skucha” powstał w 1995r., w której zadaje pytanie: „Jak ci się żyje w Polsce, którą sam wywalczyłeś?”. Jest to portret pokolenia.
       Słuchając tych ciekawych, pełnych emocji słów nie zauważyliśmy, że czas spotkania tak szybko minął i członkowie DKK żałowali, iż nie mogli zadać pytań jakie nasunęły się po przeczytaniu jego książek.
Ale spotkanie z ciekawymi ludźmi pozostawia ślad, budzi zainteresowanie ich twórczością, o czym mogła świadczyć długa kolejka po autograf.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Spotkanie z Jackiem Hugo-Baderem


Do góry



Maria Nurowska – „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” - 4 listopad 2015


       „Sergiusz, Czesław, Jadwiga” to październikowa lektura naszego Dyskusyjnego Klubu Książki.
Jest to historia twórczości i życia Sergiusza Piaseckiego, jego stosunku do Czesława Miłosza oraz losy młodej kobiety, którą obydwaj kochali. Jest to bardzo odważna, bezkompromisowa powieść ukazująca dwóch wybitnych pisarzy w nowym świetle. Fascynujący trójkąt miłosny, a w tle Iwaszkiewicz, Witkacy, Wańkowicz.
Studentka Anna – powieściowa dziennikarka poświęca część swojego życia na rozwiązanie tajemnicy związku między trojgiem ludzi i jednocześnie odzyskuje pamięć o zapomnianym pisarzu – Sergiuszu Piaseckim. Związek ten rzuca nowe światło na osobę Czesława Miłosza, jako mężczyznę i człowieka. Postać Piaseckiego to postać do głębi tragiczna. Jego bezkompromisowość i trzymanie się zasad, skazywały go na samotność i izolację.
Jego przeszłość nie zawsze jednak była kryształowa. W młodości był szpiegiem, dorabiał na szmuglowaniu kokainy i futer, brał udział w bójkach ulicznych, ale też walczył w oddziałach białoruskich przy armii polskiej. Zostaje skazany na karę śmierci, której unika i otrzymuje karę więzienia z którego wychodzi po 11 latach.
I to tam, w więzieniu zaczyna się jego historia pisarska w której znaczną rolę odegrał Wańkowicz.
Później los splata jego życie z osobą Jadwigi, kobiety skrzywdzonej i porzuconej przez Miłosza. To epizod mało ciekawy, patrząc na Miłosza jako późniejszego noblistę otoczonego splendorami i powszechnym szacunkiem.
Kto zasłużył na prawdziwy szacunek w świetle wyborów jakie dokonali obydwaj?
Piasecki zmarł w biedzie i całkowitym zapomnieniu. Nie starajmy się jednak oceniać tych postaci, bo nasze zachowania warunkują często sytuacje ekstremalne lub po prostu takie, którym nie jesteśmy w stanie sprostać.
Książka Mari Nurowskiej – trochę biografia, trochę powieść, zajmuje nasz czas krótko. Pozostawia jakiś niedosyt, chęć drążenia dalej i poznania więcej z życia dwóch wybitnych postaci naszej literatury.


Opracowała: Maria Rosół
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Jerzy Pilch - "Wiele demonów” - 14 październik 2015


       Dyskusyjny Klub Książki, działający przy BPGiM w Strzyżowie, to klub zrzeszający pasjonatów dobrej książki. Na comiesięcznych spotkaniach, przy kawie czy herbacie, dzielimy się przemyśleniami, wrażeniami na temat przeczytanej książki.
       Takie spotkania to wspaniała odskocznia od codzienności, szczególnie jeśli odbywa się w miłej atmosferze.
       Na ostatnim spotkaniu, w dniu 14 października br. tematem dyskusji była książka Jerzego Pilcha „WIELE DEMONÓW”.
       Jerzy Pilch urodził się w 1952r. w Wiśle, w rodzinie protestanckiej. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prozaik, publicysta, dramaturg, scenarzysta filmowy. Otrzymał nagrodę Fundacji im. Kościelskich oraz w 2001 roku nagrodę Nike za powieść „Pod Mocnym Aniołem”, na podstawie której powstał film pod tym samym tytułem. Również na podstawie jego powieści powstały filmy „Spis cudzołożnic”, „Żółty szalik” i „Miłość w miejscu podziemnym”.
       „Wiele demonów” to mądra książka, napisana bogatym językiem, pełna zaskakujących sytuacji. Jerzy Pilch dawkuje wątki społeczno-obyczajowe, psychologiczne, romantyczne a nawet kryminalne. Przenosi czytelnika w lata 50 – te na luterski Śląsk Cieszyński, do miejscowości Sigły zamieszkiwanej przez osobliwych czasem nawet dziwnych ludzi. Snuje niezwykłe historie mieszkańców tworząc arcyciekawe postaci, np. listonosza Fryderyka Moitschka – uważanego za proroka, a tak naprawdę to dobrego obserwatora ludzi i zjawisk, umiejącego racjonalnie myśleć i wyciągać wnioski, pastora Mraka – tak dobrego, czy wręcz naiwnego, że nie potrafił nikomu odmówić pomocy, nawet największym blagierom wierzył, córki pastora Julia i Ola uznały, że urodziły się jako niewierzące, mimo iż miały opanowane teksty psalmów, katechizmów, ksiąg wyznaniowych, pozostały niewierzące, czy też Wzmożkowa terroryzująca męża i syna.
       Rozmowy mieszkańców Sigły, prowadzone barwnym językiem, dotyczą wiary, sensu życia, śmierci, miłości i cierpienia.
       Niektóre wydarzenia w życiu mieszkańców są jak z teatru absurdu np. przyjazd, w wigilię, córki pastora Julii z katolickim narzeczonym czy sytuacja w domu Wzmożków przed pogrzebem Wzmożka.
       Jerzy Pilch mottem tej powieści uczynił fragment z Ewangelii św. Marka „Wypędził wiele demonów, ale nie pozwolił demonom mówić, bo go znały”. Na stronach książki pojawiają się „demony” a Fryderyk Moitschek stwierdził, iż „Demony nasze historię opowiadają”.
       W Klubie podczas dyskusji nad tą książką można było wysnuć taką konkluzję, iż mimo upływu czasu (od lat 50-tych) i wielu zmian, „demony” większe lub mniejsze dają o sobie znać.
       Czytelnikom lubiących książki trudne, opowiadające o sprawach ważnych, ostatecznych, polecam te książkę.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Jodi Picoult: "Linia życia" - 9 wrzesień 2015


       Po wakacyjnej przerwie, 9 września członkowie DKK działającego przy Bibliotece Publicznej w Strzyżowie spotkali się, aby podyskutować na temat książki amerykańskiej pisarki Jodi Picoult pt.:„Linia życia”. Autorka, laureatka nagrody New England Book z 2003 r. zacałokształt twórczości ma w swoim literackim dorobku 18 powieści, które przetłumaczono na 34 języki.

„Linia życia”- bez wątpienia bestseller, to przepiękna, niezwykle prawdziwa i ujmująca opowieść o samotnym dzieciństwie i dorastaniu dziewczynki bez obecności matki, o trudzie dojrzewania do miłości macierzyńskiej, właściwego rozumienia na jakich fundamentach opiera się udane małżeństwo, jak powinny wyglądać relacje między dwojgiem kochających się ludzi.

Jodi Picoult subtelnie i umiejętnie konstruuje postaci pierwszo i drugoplanowe bardzo ważne dla przedstawienia opisywanej historii. Dokonuje głębokiej analizy psychiki głównych bohaterów, pochodzących z różnych światów, znajdując najwłaściwsze słowa dla ukazania ich przeżyć, doznań i stanów emocjonalnych. W opinii wielu czytelników i znawców literatury pisarka potrafi wzbudzić prawdziwą burzę uczuć, nieokiełznany zamęt w głowie i do głębi wstrząsnąć czytelnikiem.

Główna bohaterka powieści : Paige miała zaledwie pięć lat, kiedy matka odeszła z rodzinnego domu, a jej wychowaniem zajął się troskliwy ojciec. Jako dziecko, a potem nastolatka nie jest w stanie zrozumieć powodów odejścia matki zważywszy, że ojciec darzył ją miłością i szacunkiem. Nieobecność matki w życiu Paige spowodowała ogromne negatywne spustoszenie w jej postrzeganiu samej siebie. Smutek, żal, tęsknota i poczucie straty czynią ją osobą zagubioną o niskim poczuciu własnej wartości i powodują, że ze strachu podejmuje błędne życiowe decyzje. Boi się, że nie sprosta stawianym jej przez życie zadaniom i wybiera drogę ucieczki z rodzinnego Chicago. Porzuca drogich jej: ojca i Jacke`a i wyjeżdża do Massachusetts, aby wszystko zacząć od nowa. Spotyka na swej drodze ludzi niosących jej pomoc i oparcie. Pojawia się też młody, ambitny lekarz kardiochirurg, staje się żoną i matką. Niestety Paige boi się macierzyństwa, a każde niepowodzenie w opiece nad niemowlakiem budzi w niej lęk. Powraca trauma z dzieciństwa i dziewczyna decyduje się na opuszczenie rodziny w celu odnalezienia matki. Czuje, że tylko ona wyjaśniając jej przyczyny własnego odejścia od męża i dziecka wskaże jej właściwą drogę do odnalezienia siebie jako osoby godnej bycia kochającą żoną i matką.

„Lina życia” to wzruszająca powieść obyczajowa, zmuszająca czytelnika do własnych przemyśleń, do pochylenia się nad sprawą macierzyństwa dziewcząt skrzywdzonych tak jak Paige, do zastanowienia się, co jest w życiu najważniejsze, czy sami żyjemy realizując własne marzenia, czy też spełniamy oczekiwania innych. Historia Paige uświadamia nam jak ważne w małżeństwie są niezależność i tolerancja, realizacja własnych zainteresowań i pasji.

Jodi Picoult w „Linii życia” ukazując ogrom emocji i doznań bohaterów nie ocenia i nie osądza ich postępowania i dokonywanych wyborów, pozostawiając czytelnikowi możliwości dogłębnych, wnikliwych przemyśleń ukazanych problemów, które mogą dotknąć każdego z nas.

Serdecznie polecam.


Opracowała: Zofia Godek-Łopatkowa
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



ELIZABETH GILBERT: "Botanika duszy" - 9 wrzesień 2015


       Jeszcze nie opadły emocje i przeżycia z Narodowego Czytania "LALKI"- B. Prusa, którego nasz DKK był współautorem, a już kolejne spotkanie i następna wspaniała książka......

Tym razem najnowsza powieść Elizabeth Gilbert „Botanika duszy", tak bardzo odbiegająca od wcześniejszych książek autorki, zarówno pod względem jakościowym jak i gatunkowym. Jest to "pełnokrwista" powieść usytuowana w XIX wieku, która zaskakuje dojrzałością fabuły i języka. Jest to piękne, złożone i nastrojowe studium psychologiczne kobiety, której przyszło żyć w świecie i czasach zdominowanych przez mężczyzn i społeczne konwenanse. Akcja powieś ci rozpoczyna się przed końcem XVIII wieku w Anglii- we wsi Richmond, w okolicy Londynu. Poznajemy Henriego Whittakera, który urodził się w dosyć ubogiej rodzinie, skromnego pracownika ogrodu botanicznego. Już od najmłodszych lat Henry otaczał się wyjątkowymi roślinami, sprowadzanymi do ogrodu z całego świata, ten właśnie fakt przesądził o jego przyszłości. Henry przeszedł w swoim życiu swoistą szkołę wyrzeczeń, cierpień i samotności, ale również przygód brał udział w jednej z wypraw kapitana Jamesa Cooka. Kiedy przychodzi czas na ustatkowanie, wybiera sobie za żonę średnio urodziwą Holenderkę, kobietę niezwykle inteligentną, dobrze wykształconą, twardo stąpającą po ziemi. Razem z żoną opuszcza Anglię i osiada w Filadelfii, gdzie buduje swoje botaniczne imperium. Tam właśnie przychodzi na świat jego córka Alma Whittaker, która mając takich rodziców nie może być przeciętna. Od urodzenia do późnej starości, śledzimy wyjątkowe losy tej niezwykłej kobiety, a wraz z nią fascynujące dzieje majątku Whittakerów, oraz przemiany społeczne jakie dokonywały się w Ameryce, w pierwszej połowie XIX wieku. Rodzice bardzo dbali o wychowanie córki, która od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie botaniką i była wszechstronnie utalentowana. Problem w tym, że los nie obdarzył Almy urodą, tylko analitycznym umysłem i ogromną inteligencją. A to właśnie uroda, jest tym co najbardziej cenione jest u kobiet - nie rozum. Rodzinna fortuna zapewnia jej dostatnie życie. Alma stopniowo godzi się z tym, że nie dane jej będzie znaleźć miłość. Poświęca się więc badaniem nad jedną z najbardziej niepozornych i nieciekawych roślinek - mchem. Alma na łamach książki żyje, oddycha, marzy, pragnie, tęskni, ma nadzieję i bardzo cierpi...

Wczytując się w losy Almy przeżywamy jej uczucia bardzo realistycznie, wraz z nią zgłębiamy tajemnice roślin i własnego ciała. W tym celu zamykała się w dusznej, przesiąkniętej zapachem kleju introligatorni i badała możliwości rozkoszy. Poznajemy zawiłe i trudne relacje Almy z mężczyznami - ojcem, mężem Ambrose, siostrą Prudence - kobietą piękną i wspaniałą, przyjaciółką Rettą.

Elizabeth Gilbert pokazała nam z jednej strony, świat chłodnej analizy naukowej a z drugiej stromy świat niezgłębionej kobiecej duszy....Na uwagę zasługuje również kunszt języka - sporo w nim pięknych, zwracających uwagę perełek – „Tam, gdzie jest życie jest też nadzieja. Śmierć jest potwornie ostateczna."

Jest to niezwykła książka, gdzie czytelnik ma dylemat - chciałby jak najszybciej ją przeczytać, ale równocześnie marzy, by tak szybko się nie skończyła.

Gorąco zachęcam do przeczytania.


Opracowała: Wanda Przybyłowicz
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Maria Nurowska - ,,Miłość rano, miłość wieczorem” - 17 czerwiec 2015


       Po raz kolejny, 17.06.2015r., w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie spotkała się grupa Dyskusyjnego Klubu Książki, aby wziąć udział w dyskusji po przeczytaniu książki Mari Nurowskiej pt. „Miłość rano, miłość wieczorem".

Uczestnicy spotkania wyrażali swoje opinie, oceny, odczucia dotyczące kolejnego dzieła znakomitej pisarki „Miłość rano i wieczorem”, wzruszającej powieści o miłości, przyjaźni, sile więzów rodzinnych. Główny bohater Jerzy – uczestnik powstania warszawskiego podczas powojennej zawieruchy zostaje oddzielony od żony. Nie wie, że Zofia jest w ciąży i wkrótce na świat ma przyjść ich córka Anna. Z kolei Zofia przekonana o śmierci męża wyemigrowała do Niemiec i kierując się troską o edukację dziecka, i egzystencję na odpowiednim poziomie wychodzi ponownie za mąż za Niemca. Kilkadziesiąt lat później Jerzy i Zofia spotykają się przypadkowo na spektaklu operowym. Mężczyzna dowiaduje się, że jest ojcem, a jego córka Anna niedawno trafiła do więzienia w Niemczech Zachodnich za przynależność do terrorystycznej Frakcji Czerwonej Armii. Jerzy wraz z dwoma przyjaciółmi postanowił uwolnić dziewczynę.

„Miłość rano, miłość wieczorem” jest poruszającą opowieścią o uczuciach odżywających po latach, o sile męskiej przyjaźni odpornej na przeciwności losu, o sprawach, które do głębi poruszają każdego z nas.

Warto przeczytać. Polecam.


Opracowała: Elżbieta Szaro
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Joanna Bator - ,,Wyspa Łza” - 20 maj 2015


       20 maja br. na spotkaniu członków Dyskusyjnego Klubu Książki, jego uczestnicy wyrażali własne przemyślenia, opinie, oceny i sądy na temat najnowszej książki Joanny Bator pt. ,,Wyspa Łza.’’

Tytułowa "Wyspa Łza’’ to państwo w południowej Azji na wyspie Cejlon, położonej na Oceanie Indyjskim. Miasteczka : Galle, Kandy, Labookellie, Negombo, Pottuvil, a na koniec stolica Kolombo są miejscami, gdzie ukazany jest cały świat przedstawiony omawianego dzieła, stanowiący tło do wewnętrznej podróży autorki w głąb siebie.

Na Sri Lance w 1989 r. zaginęła bez śladu amerykańska podróżniczka i turystka, Sandra Valentine. Owa Sandra staje się w książce symbolem nieutulonego żalu, smutku, tęsknoty. Narratorka pragnie odzyskać spokój, pozbyć się wewnętrznego rozdarcia, znaleźć drogi ukojenia dla znękanej duszy. Symbolami podróży w głąb siebie są także: Anna Karr, Mroczna Bliźniaczka, a w podróży na Wyspę Łzę przyświeca autorce Czarne Słońce.

Wartość książki podnosi wnikliwy i bardzo szczegółowo przedstawiony obraz ludzi, zwierząt i roślin jakie znajdują się w tropikach oraz piękne fotografie Adama Golca. Czytelnik poznaje mieszkańców Sri Lanki, ich zajęcia i obyczaje, wiele dowiaduje się o kierowcach ,,tuk–tuków”, zbieraczkach herbaty, sprzedawcach sari i sarongów, jubilerach – wytwarzających biżuterię z kamieniami księżycowymi. Jednakże ukojenie nie nadejdzie, a ,,samotność w topikach ma smak bardzo dojrzałego mango”. Autorka snuje swe wewnętrzne monologi odwołując się do słynnych postaci malarstwa, literatury, muzyki, filmu, opisuje cierpienia Witkacego i wie, że ,,każdego roku musi spędzać kilka tygodni tam, gdzie przez cały czas widzi i słyszy morze tuż za oknem”.

Kończy się czas pobytu na Sri Lance, autorka pokonuje drogę z Galle do Kolombo wzdłuż oceanu, gdzie po jego obu stronach znajduje się cmentarz bezimiennych ofiar tsunami.

Pisze o sobie: ,,ja: pisarka, ja: biegaczka, ja: zdobywczyni, ja: starzejąca się kobieta, ja: sybarytka”(…) w Kolombo żegnam Wyspę Łzę i Sandrę Valentine.

Można przypuszczać, że w kolejnych dziełach pisarki spotkamy się znowu z Sandrą, Anną i innymi.

"Wyspę Łzę” polecam czytelnikom lubiącym niebanalne historie, pełne analiz, przemyśleń, powrotów do wydarzeń z przeszłości, wszechobecnego alter-ego, które jest odbiciem ze smugi cienia i odpowiedzią na ciemność, rozdarcie, zagubienie, tęsknotę za czymś nieuchwytnym.


Opracowała: Zofia Godek – Łopatkowa
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Carla Montero – „Szmaragdowa tablica” - 8 kwiecień 2015


       Tematem kwietniowego spotkania w Dyskusyjnym Klubie Książki była „SZMARAGDOWA TABLICA” napisana przez Carlę Montero.

       Carla Montero jest młodą hiszpańską pisarką, absolwentką prawa i zarządzania w biznesie, ale jak sama stwierdziła, od zawsze uwielbiała pisać.
„Szmaragdowa tablica” jest jej drugą powieścią, bardzo interesującą (prawo do jej wydania kupiło już kilka europejskich oficyn) - o czym może również świadczyć ożywiona dyskusja podczas spotkania w Klubie.

       Książka zaczyna się prologiem, który wprowadza czytelnika do XV - wiecznej Florencji Medyceuszów, gdzie powstał obraz „Astrolog” namalowany przez renesansowego malarza Georgio z Castelfranco, skrywający tajemnicę panowania nad światem.

       Dalsza historia obrazu „Astrolog” rozpoczyna się już w XX wieku, gdy do rąk Hitlera dostało się pismo dotyczące tajemniczego obrazu „Astrolog” i przypisywanych mu ezoterycznych właściwości, odkrycie, których pozwalało rządzić światem.
Jak wiemy Hitler bardzo interesował się okultystyką i za wszelką cenę chciał mieć ten obraz, wobec czego zobowiązał Himmlera do zdobycia go. Zadanie to Himmler zlecił Georgowi Bergheimowi, majorowi SS.
I tu zaczynają się dwa wątki powieści – okupowana Francja, grabież cennych dzieł sztuki, obrazów znajdujących się m.in. u bogatych Żydów. Poszukiwania „Astrologa” doprowadzają Bergheima do żydowskiej rodziny Bauerów, wiedział bowiem, iż są w posiadaniu poszukiwanego obrazu. Obrazu nie udało się jednak odnaleźć, a rodzina Bauerów została wywieziona do obozu koncentracyjnego. Uratowała się tylko ich córka Sara, którą ojciec ukrył w ostatniej chwili.

       Rozpoczyna się niebezpieczna gra w okupowanym Paryżu, dokąd Sara dotarła ze swoim przyjacielem Jacobem, między majorem SS i Żydówką Sarą mająca zaskakujące konsekwencje dla nich obojga.

       Drugi wątek książki zaczyna się w roku 2013 w Hiszpanii. Poznajemy Anę, młodą absolwentkę sztuki, pracującą w Muzeum Prado, która mieszka z bogatym biznesmenem, kolekcjonerem sztuki, Konradem.
W ręce Konrada trafia list napisany w czasie II wojny światowej dotyczący obrazu „Astrolog”.
Konrad także chce odnaleźć ten obraz. Jak dowiadujemy się z dalszej treści książki on zna tajemnicę obrazu. Namawia Anę do jego odszukania.
Ana współpracując z młodym wykładowcą na Sorbonie odkrywa nie tylko zawiłe losy rodziny Bauerów, strzegących od pokoleń tajemnicy „Astrologa” lecz także wplątana zostanie w niezwykłe wydarzenia, które będą mieć wpływ na jej życie.
       Znaczącą i zaskakującą rolę w tej książce odgrywa list dziadka młodego wykładowcy zawierający wyjaśnienia dotyczącego jego związków z Sarą i oczywiście „Astrologiem”.
Książkę czyta się prawie jednym tchem – akcja wciągająca, zaskakujące są losy bohaterów.
Na koniec nasuwa się konkluzja, iż nawet dziś są ludzie, którzy chcieliby posiąść tajemnicę „Astrologa” by zapanować nad światem.

Amatorom dobrej książki – polecam.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



John Green - "Papierowe miasta’’ - 18 luty 2015


       Tematem dyskusji, kolejnego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się 18 lutego 2015 r., była książka Johna Greena „Papierowe miasta".
       Książka ta skierowana jest do ludzi młodych. Mówi o pierwszej miłości, szukaniu swojej drogi życiowej, wchodzeniu w dorosłe życie, odkrywaniu prawdziwej natury człowieka, z którym jesteśmy – poznawaniu go.
       Quentin Jacobsen nazywany przez przyjaciół Q jest spokojnym chłopcem, w którego życie wkracza przebojowa Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie byli przyjaciółmi, potem ich drogi się rozchodzą. Mimo to Quentin ciągle się w niej podkochuje. Margo chce zmienić Q. Kiedy zabiera go na zwariowaną eskapadę, aby się zemścić na swoim chłopaku, chce aby stał się odważniejszy.
       Kiedy jednak Margo znika Quentin wyrusza wraz ze swoimi przyjaciółmi na jej poszukiwanie, boi się, że znajdzie ją martwą.
       Powoli odkrywa wskazówki i rozwiązuje zagadki, które zostawia mu ukochana, w ten sposób przekonuje się, że wcale jej nie znał. Kiedy wreszcie do niej dociera już wie dlaczego uciekła.
       Papierowe miasta mają wiele znaczeń, są miastami zamieszkałymi przez papierowych ludzi cienkich jak papier i jak papier kruchych, opętanych manią posiadania przedmiotów, ludzi, którym nie zależy na czymkolwiek istotnym, z takiego miasta i od takich ludzi Margo ucieka. Jest i drugie znaczenie papierowych miast, których nie ma w rzeczywistości, one są tylko na mapach - do takich miast Margo ucieka. Ucieka, bo brak jej więzi z rodzicami.
       Ta opowieść jest skierowana również do rodziców. Nie wystarczy dać dziecku wszystkiego, co materialne, bycie z dzieckiem, kochanie go, uważne wsłuchiwanie się w to co mówi, o czym marzy… Nawiązanie dialogu jest o wiele trudniejsze niż bierne słuchanie. Rodzice Margo nie podejmują dialogu, a może nie potrafią albo nie chcą go podjąć, sądzą, że skoro ma jedzenie, ubrania, samochód, to powinna być im wdzięczna i posłuszna. Nie rozumieją dlaczego ucieka.
       To książka o przyjaźni młodych ludzi, którzy wspierają Quentina, zostawiają swoje sprawy i ruszają z nim na poszukiwanie Margo.
       To również rezygnacja z bycia z Margo, „to najtrudniejsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłem - nie podążanie za Margo" - jak sam to określił Quentin. Rozumie, że choć ją kocha, podążają w dwóch różnych kierunkach. Dokąd zaprowadzą ich wybrane drogi? Tego nie wiemy.
       Choć jest to książka skierowana do młodych, to uważny czytelnik, w każdym wieku, znajdzie w niej coś cennego dla siebie. Jak w poezji Walta Whitmana, która odgrywa ważną rolę w „Papierowych miastach" gdzie trawa jest metaforą życia, śmierci, równości, więzi, dzieci, Boga i nadziei. Skoro trawę można postrzegać na tyle sposobów, to co dopiero człowieka?

       Życzę miłej lektury.


Opracowała: Krystyna Przystaś
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Arturo Perez-Reverte - "Mężczyzna, który tańczył tango" - 22 styczeń 2015


       W spotkaniach naszego Dyskusyjnego Klubu Książki uczestniczę już ponad rok. Formuła towarzyskiej wymiany wrażeń ze wspólnej, i nie tylko, lektury bardzo sprzyja mocniejszemu wchłanianiu pojawiających się zagadnień, faktów, pomysłów, idei, emocji. Pośród niewinnego popijania kawy, herbaty, podgryzając smaczne ciasteczko, zdarza nam się wysnuć całkiem zgrabne wywody, ścierają się różnorodne poglądy, argument spotyka się z argumentem. Bywają momenty gdy ktoś zainspiruje nas ciekawą refleksją, albo wywoła jakąś kontrowersję. A przecież każdemu chodzi o podzielenie się z pozostałymi swoim poczuciem piękna, dobra, być może marzeniami...?!

Styczniowe spotkanie poświęciliśmy książce pt. "Mężczyzna, który tańczył tango", na której bardzo mi zależało. Powodów jest wiele. Zarówno fascynuje mnie osoba hiszpańskiego autora, Arturo Perez-Reverte, jak i gorąco podziwiam jego twórczość. Naszkicujmy istotne fakty o pisarzu - więcej łatwo znaleźć w Internecie. Urodzony w 1951 roku Perez-Reverte dorastał w środowisku o marynarskich tradycjach. W sposób nienasycony pochłaniał liczne powieści znakomitych autorów. Z tych źródeł zaczerpnął wzorce, które później jego samego mocno ukształtowały. Studiując na naukach politycznych i dziennikarstwie, specjalizował się w konfliktach zbrojnych. Przez 21 lat był reporterem wojennym. Relacjonował grozę wydarzeń z licznych frontów walk, z wielu miejsc na świecie. Osobiście doświadczył licznych, realnych niebezpieczeństw. Prowadził niezwykle popularne audycje w telewizji i radiu. Nie godził się na stopniową polityzację emitowanych treści. Nie zaakceptował wyższości widowiska nad treścią. 20 lat temu porzucił zawód korespondenta i zajął się głównie literaturą. Od 1991 roku pisze cotygodniowe felietony. Dla autora stanowią one dziedzinę niemal nieskrępowanej możliwości wyrażania swych poglądów o bieżących wydarzeniach, problemach, troskach. Owe felietony mają kilkumilionową rzeszę czytelników, nam zaś ukazują miarę formatu intelektualnego pisarza, skalę autorytetu jakim cieszy się w społeczeństwie. Perez-Reverte napisał wiele książek oraz kilka scenariuszy filmowych. Dla siebie odkryłem go dopiero kilka lat temu. Od pierwszej z poznanych książek stałem się zagorzałym fanem tego autora. Uważam jego twórczość za perły w dziedzinie literatury pięknej. Prostym i pięknym językiem, w niewielu słowach, pisarz nakreśla, filmowo-malarskie, szerokie lub detaliczne ujęcia scenerii, zawsze subtelnie wypełnionych grą świateł, barw, blasków, cieni, całą gamą aromatów, z wyczuwalną aurą nastrojów i dynamicznie zmieniających się, ścierających się, kłębiących się uczuć i emocji. Życiowa droga pisarza z całą pewnością pozwoliła mu osiągnąć ową niezwykłą maestrię, dzięki której zawsze z wielkim znawstwem i finezją buduje intrygujące postaci bohaterów. Czyta się jego książki zawsze z zapartym tchem, w pewnym uniesieniu, poddając się wszelkim emocjom, tęsknotom, napięciom, uczuciom nieuchronnie wynikającym z opowiadanej historii. Imponuje nam lekkość formy i precyzyjna konstrukcja dramaturgii. Bogactwo faktów, ciekawostek, mimochodem wplecionych detali jakby od niechcenia zapewnia nam poczucie starannego odzwierciedlenia klimatów miejsc, sytuacji, uprawdopodabnia taki, a nie inny przebieg zdarzeń i historyczne realia epoki. Każdy dialog to popis mistrzostwa w budowaniu nastroju, wypowiadane słowa i zdania niosą potężny ładunek emocjonalny, aż kipią od ukrytych znaczeń, wspaniale pokazują czytelnikowi psychologiczne niuanse, które kierują lub wręcz miotają bohaterami. Gdy np. zadamy sobie trud porównania, opowiadanych nam w różnych powieściach tego autora, namiętnych, pełnych szaleńczych uniesień chwil danych dwojgu bohaterów, to wciąż zdumiewa nas, czytelników, całkowicie odmienna aura, forma, scenariusz, psychologiczny motyw, jak to w życiu, inny fajerwerk emocjonalnych poczynań kochanków.

Wygląda na to, że Perez-Reverte pisał "Mężczyznę, który tańczył tango" ponad 20 la! Nie sposób mówić o tej książce z chłodnym dystansem. Powieść ta jest niezwykłym połączeniem szeregu konwencji. Splecione ze sobą zostały kanony powieści szelmowsko-łotrzykowskiej, przygodowej, szpiegowskiej, obyczajowej i miłosnej. Jest to, wcale nie ckliwy, romans, który mógłby przeczytać każdy mężczyzna. Bo to jest właściwie opowieść o tym, jak potrafi kochać facet i do czego jest zdolny dla swej wybranki.

Max Costa, urodzony w biednej dzielnicy Buenos Aires, szukając swej szansy, dysponując zniewalającą urodą i inteligencją, zdołał osiągnąć kunszt tancerza tanga, stał się wyrafinowanym znawcą kobiet i szerszej natury ludzkiej. Po mistrzowsku wyczuwał ludzkie namiętności, słabości, grę gestów, subtelności znaczeń słów. Przez lata był fordanserem, uwodzicielem, żigolakiem i złodziejem. Wypracował w sobie nienaganne maniery i elegancję zachowań. I w ten sposób mógł zbliżyć się do sfer niedostępnych dla takich jak on mężczyzn. Zabrzmi to jak sprzeczność, ale rysuje się nam tutaj wizerunek szlachetnego dżentelmena kierującego się swoistym kodeksem honorowym wiernego wybranym zasadom. Ona, o niezwykłej urodzie i temperamencie kobieta, Mecha Inzunza, jest żoną znakomitego kompozytora Armanda de Troeya. Los zetknął naszą parę bohaterów, na przestrzeni ponad trzydziestu lat, tylko trzy razy, na niewiele dni.

Nas zadziwi niezwykłość relacji, niezwykłe połączenie niepohamowanej namiętności, fantastyczna moc uczuć. I wszystko to wbrew dramaturgicznym komplikacjom historii. Zanurzamy się w blask życia ludzi zamożnych. Bywamy na przyjęciach w salonach rezydencji, Spacerujemy promenadą międzywojennej Nicei. Smakujemy uroki podróży do Buenos Aires na luksusowym transatlantyku. Ale snuta historia prowadzi nas także do pełnych zatęchłych zapachów portowych zaułków, spelunek, nędznych mieszkanek biedoty. Max sięga wspomnieniami do czasów służby w Legii Cudzoziemskiej. Ponure echa dochodzą z wojny domowej w Hiszpanii, w akcję wplata się wątek szpiegowski, są brutalni agenci wrogich sobie wywiadów, pojawiają się trupy. Po latach, dojrzała już para naszych bohaterów, w bajecznych plenerach uliczek, kawiarń, hoteli Sorrento i Zatoki Neapolitańskiej, jeszcze raz przeżywa zdumiewające powikłania dramaturgiczne powiązane z ...grą w szachy!

Autor uczynił rozgrywki szachowe, powszechnie uważane za wybitnie nudne, pozornie pozbawione gwałtownych emocji, źródłem niezwykle dramatycznych wątków. I, jak każe klasyk, niemłody Max dokonuje ostatniego w życiu, niebezpiecznego skoku. Brudną robotę robią także nieprzyjemni faceci z KGB. A przecież na początku historii, przed wielu laty, połączyło tych dwoje szalone, egzotyczne tango, zatańczone w salonie na transatlantyku. Prawdziwym popisem autora są sceny namiętnego tańca Mechy i Maxa. Poznajemy, opowiadaną ustami Maxa, kompozytorowi Armandowi de Troeye, pasjonującą historię, niezwykły klimat i naturę tanga. Później Armando, w ramach zakładu umówionego z Ravelem, w odpowiedzi na słynne "Bolero", napisał niepowtarzalne i wspaniałe "Tango Starej Gwardii".

Cóż to za niezwykła kombinacja! Drogi czytelniku! W tej historii, na ponad pięciuset stronach, jest jeszcze znacznie więcej smaczków, finezyjnych detali. Są np. jej eleganckie rękawiczki i wspaniały naszyjnik pereł, jej oczy o złocistych połyskach i zachwycające linie szyi i wiele jeszcze akcesoriów budujących stylową atmosferę. Często napotykamy sentencje, świetnie nadające się do zacytowania w rozlicznych kontekstach w życiu. Są tajemnice, przygody, zaskakujące zwroty sytuacji. Autor w cudowny sposób pozwala nam zanurzyć się w magicznie pięknej aurze marzeń i tęsknot za miłością. Wraz z bohaterami możemy snuć refleksje o przeznaczeniu, przemijaniu i nieuchronnym upływie czasu. I możemy skonstatować, że opowieść o czasie minionym mówi coś o nas samych.

Moje zauroczenie hiszpańskim autorem nie jest odosobnione. Większość napotkanych w Internecie opinii o prezentowanej tutaj książce jest wręcz entuzjastyczna. Pozwolę sobie zacytować fragment refleksji (za blogiem Tango Nuestro): "Wmawiamy sobie, nam wmawiają, że człowiek dąży do spełnienia swoich marzeń. Czy oby na pewno? A może wcale nie? I czasami robimy wszystko, żeby te najskrytsze, największe marzenia się nie spełniły? Bo ich spełnienie nie mieści się w naszym sposobie widzenia świata…?"

A na koniec przytoczmy motto, jakim opatrzył tę powieść Arturo Perez-Reverte: "Taka kobieta jak ty i taki mężczyzna jak ja, nieczęsto spotykają się na tym świecie."
(Joseph Conrad, Wśród prądów)
Los sprawił, że dwa dni po naszej, pełnej emocji, klubowej dyskusji było nam dane przeżywać w DK „Sokół” wspaniałe widowisko muzyczno-taneczne poświęcone tangu! Taki splot sytuacyjny szalenie potęguje moc wzruszeń.


Opracował: Jakub Leśniak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Mitch Albom „Zaklinacz czasu” - grudzień 2014


       Przed nami nowy rok, nowe marzenia i przemyślenia, wiele pomysłów na życie i czas, który nas ogranicza czas, który potrafi przeciec nam przez palce nawet, gdy skrzętnie zaplanujemy…

Bo życie płynie i nagle okazuje się, że jest już za późno…

Wówczas większość z nas pragnie cofnąć czas, wiec gdyby na naszej drodze stanął „Ojciec Czasu” niejeden człowiek z pokorą, poprosiłby:

„Proszę zrób tak, żeby było jak wczoraj”

Zdanie wyrwane z kontekstu zdarzeń, wypowiedź zacytowana, słowa, które każdemu z nas przyniosłyby rozwiązanie niejednego problemu ukryte zostały w książce amerykańskiego pisarza Mitcha Alboma, pt. Zaklinacz czasu.

Jest to opowieść o czasie, o przemijaniu, miłości i marzeniach – to trzy historie splatające swoje losy we współczesnej rzeczywistości.

Głównym bohaterem jest Dor żyjący gdzieś w czasach starotestamentowych. Jego pasją jest badanie upływającego czasu i konstrukcja zegara. Zamknięcie czasu w sztywnych ramach i próba zapanowania nad jego upływem kończy się dla Dora przekleństwem wiecznej tęsknoty i wiecznego życia do czasu… Gdy, Dor zwany Ojcem czasu spotyka na swojej drodze dwie osoby: 84-letniego Victora - jednego z najbogatszych ludzi, który choruje na raka i Sarah – nieszczęśliwie zakochaną nastolatkę.

„Jutro będzie zawierać taką samą chwilę jak dziś”

Czy uświadomienie Victorowi i Sarah, że plany na przyszłość krzywdzą nie tylko ich samych, lecz także bliskie osoby pozwoli Dorowi wyzwolić się od wiecznej tęsknoty?
Czy współczesność i jej najnowsze osiągnięcia naprawdę zawsze są dobrem, a miłość pozwala zmieniać bieg podjętych decyzji tak by jutro niczego nie żałować?

Kilka chwil spędzonych z książką w dłoni na pewno pozwoli nam uzyskać odpowiedź na kilka nurtujących pytań. Może także uda się spowolnić upływający czas, ale co najważniejsze naprawdę umożliwi nam docenienie radości dnia codziennego.

Na zakończenie pozwolę sobie zamieścić własną, osobistą refleksję, która nasunęła mi się po przeczytaniu Zaklinacza czasu

Odmierzyć miarę życia

słońce i księżyc
wyrzeźbione
w drewnie
wahadło czasu
pomiędzy
nocy dniem

symboliczny gest
gdy świat
przestanie
mieć sens

jedno życie
wiele znaczeń


       Reasumując, Zaklinacz czasu M. Alboma to opowieść porównywana do Alchemika P. Coelho, kształtem przypominająca tę książkę, a jednak to literatura na wskroś współczesna, będąca wskazówką na życie, tu i teraz, dlatego serdecznie zachęcam wszystkich do przeczytania tej historii.


Opracowała: Urszula Rędziniak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Wiesław Myśliwski "Ostatnie rozdanie" - listopad 2014


       Myśliwski jest przedstawicielem literatury prawdziwej - ważnej i poważnej, pytający o sens istnienia i tajemnicę bytu człowieka. "Ostatnie rozdanie " to książka poświęcona przeszłości w sposób nie tyle oryginalny, co trudny, bo wymagający definiowania na nowo pojęć, zdarzeń, nazywania ludzi, określania relacji z nimi i szukania w tym wszystkim odpowiedzi na pytanie o to, jak ogarnąć chaos życia stworzony przez to, co minęło? Bohater to mężczyzna urodzony na początku lat 40 tych XX wieku, jest utalentowanym acz niespełnionym artystą. Jest to zdolny malarz, który rzuca studia by uczyć się fachu krawieckiego. Jest to zawołany karciarz-najchętniej gra w pokera z szewcem Mateją, ale najważniejszą partię rozgrywa na cmentarzu z (nie można rozumieć tego inaczej) jego duchem. Od pierwszej do ostatniej strony bohater przedstawia nam swój rozpadający ze starości notes. Zastanawiając się, kogo należy skreślić, a kogo zostawić. Rzecz szalenie skomplikowana, dość powiedzieć, że w powieści został zakwestionowany podział na tych, co odeszli, (więc ich nazwiska i adresy wolno skreślić) i tych, co nadal żyją. Pojawia się drugi notes - należy do krawca Radzikowskiego, u którego w młodości terminował główny bohater. To spis przedwojennych klientów tego rzemieślnika, katalog zamówień i usług. Krawiec wertuje po latach suche zapisy - wspominając ludzi, anegdoty, zdarzenia i na tej podstawie odtwarza przeszłość, która ożywa. Jest i trzeci zbiór dokumentów. Otóż w monolog naszego bohatera raz po raz wcinają się listy Marii- jego szkolnej miłości. Niedoszli kochankowie rozstali się, kiedy on wyjechał na studia do dużego miasta. Maria przez kilkadziesiąt lat posyła mu listy miłosne, powiadamiając przy okazji o kolejach swojego życia - małżeństwach, dzieciach, pracy w szpitalu, postępującej starości. Na te listy nigdy nie odpowiedział a i pisane były z pełną świadomością, że dialog się nie zawiąże a tych dwoje nigdy nie będzie razem. Niezwykły jest główny bohater, człowiek, który obsesyjnie przywiązał się do idei wolności. Po rzuceniu praktyki u krawca, co chwilę zmieniał zajęcia, wikłając się w bliżej nieokreślone interesy. Nigdy nie miał własnego domu ani nawet mebli, z nikim się nie związał na dłużej niż kilka lat. Niemal ze wszystkiego- jak sam wyznaje dobrowolnie się wydziedziczył. A u schyłku życia zapytał w imię, czego? Wolności? Bzdura. Chyba, że wolności, jako nieustannej ucieczki od siebie.

       "Ostatnie rozdanie "- to filozoficzna opowieść, w której poznajemy brzemię człowieczeństwa ukryte tam, skąd trudno widzieć cokolwiek, bo mrok i rozmyte wspomnienia giną w złożoności otaczającego świata. Chodzi o złożoność zdarzeń, dla których trzeba znaleźć czas i przede wszystkim siłę do odkrywania tajemnic, kiedyś będących prostymi sprawami. Majestatyczna proza, której zbyt szybko się nie przeczyta, bo nie o jednym, opisywanym z detalami życiu mówi, lecz o życiu w ogóle.


Opracowała: Wanda Przybyłowicz
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką - październik 2014


Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką        W jesienne popołudnie 15 X 2014r. w BPGiM w Strzyżowie odbyło się spotkanie autorskie z młodziutką 26-letnią pisarką, Olgą Rudnicką. Gospodyni spotkania, moderatorka DKK Marzena Midura na wstępie przedstawiła gościa zgromadzonym miłośnikom literatury pięknej. Pani Olga urodziła się i mieszka w Śremie, powiatowym mieście nad Wartą, na południe od Poznania. Ukończyła wydział pedagogiki w Wyższej Szkole Komunikacji i Zarządzania w Poznaniu i pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie. W roku 2008 wydała swą pierwszą książkę pt. „ Martwe Jezioro”, a obecnie ma w swoim dorobku 9 wydanych, poczytnych utworów: „ Czy ten kot to pies?”, „ Zacisze 13”, „ Zacisze 13. Powrót”, „Lilith”, „Natalii 5”, „ Cichy wielbiciel”, „Drugi przekręt Natalii”, „ Fartowny Pech”. Zgromadzeni w bibliotece czytelnicy, w tym członkowie DKK ze zdumieniem patrzyli na osobę o wyglądzie nastolatki, ubraną w zwykły T-shirt i „ rurki”, która po kilku chwilach przerwała wypowiedź organizatorki spotkania, chcąc osobiście opowiadać o sobie i swoim twórczym, aktywnym życiu. Uroczo uśmiechnięta; chciałoby się rzec „ cała w skowronkach”, odgarniająca zgrabnie co chwila opadający na czoło niesforny kosmyk ciemnych, lśniących włosów, pełna dynamizmu, spontaniczności i pozytywnych emocji wtajemniczała przybyłych gości w najgłębsze zakamarki swojego życia i twórczej pracy. Obdarzona niespożytą energią, ogromną wyobraźnią, radością życia, miłością do świata i ludzi Rudnicka funkcjonuje niejako w dwóch rzeczywistościach, tej realnej, gdzie niesie pomoc osobom niepełnosprawnym, spotyka się ze znajomymi, tańczy w rytm melodii latynoamerykańskich, jeździ konno, trenuje ju-jitsu i kick-boxing, i tej drugiej: rzeczywistości świata przedstawionego przez wykreowanych przez siebie bohaterów książek, gdzie roi się od mrożących krew w żyłach wątków kryminalnych, które komplikują im życie, a jednocześnie są bodźcem do działania i na własną rękę rozpracowywania okoliczności i motywów zagadkowych morderstw czy odnajdywania skrzętnie ukrytych skarbów. I tutaj nasuwa się pytanie: skąd pani Olga znajduje czas na realizowanie wszystkich swoich pasji??? Ano wyjaśniła szacownemu gremium, że im więcej ma spraw „na głowie”, tym więcej ma w sobie energii, chęci i sił do działania. Pisarka stwierdziła, z rozbrajającą szczerością, iż talent a także osobliwy” charakterek” odziedziczyła po swej ukochanej babci, o której mówi: „ moja kochana bunia”. Owa „kochana bunia” była zagorzałym widzem wszelkiego rodzaju programów i filmów sensacyjnych w TV. Nie tylko patrzyła w ekran telewizora, ale niczym podekscytowany kibic piłki nożnej aktywnie pomagała pokonać groźnych przestępców, dopingując przedstawicieli prawa okrzykami typu: „trzepnij go”, „walnij go”, itp. Odziedziczone geny, ogrom poznanych historii z Chmielewskiej, Gerritsena, Deavera, Cobena i wielu innych twórców oraz bogata wyobraźnia, a także realna rzeczywistość, a raczej jej ciemna strona, stanowią dla Rudnickiej inspirację do tworzenia pasjonujących opowieści naszpikowanych kryminalnymi wątkami. Dziewczyna musi pisać, gdyż patrzy na świat przez pryzmat swej wybujałej wyobraźni, która podszeptuje jej ciekawe scenariusze, a talent literacki, żywiołowość i inteligencja poparte rzetelną pracą owocują niesamowitymi opowieściami z dreszczykiem. I co jeszcze? Wspomniana wyobraźnia sprawia, ze nawet w pustym pokoju pani Olga wietrzy osobnika „spod ciemnej gwiazdy”, który czyha pod łóżkiem, za kotarą lub w szafie. Kładąc się spać, naciąga kołdrę po uszy, wypełnia luki pomiędzy ścianą a łóżkiem, bo…o zgrozo! Przecież stamtąd mogą wypełznąć straszliwe szpony, obślizłe macki czy inne odnóża wyimaginowanych potworów…! No i lustra. Pisarka boi się luster-wszak pamiętamy, że istnieje świat po ich drugiej stronie! W przedziale pociągu, patrząc na towarzysza podróży nieustannie dedukuje ( niczym Sherlock Holmes w spódnicy) i krok po kroku tworzy jego obraz jako przestępcy najcięższego kalibru niczym bohaterowie Hitckoka, A. Christie czy A.C Doyle’a. Takie bogactwo ukierunkowanych przeżyć wewnętrznych zagania Olgę Rudnicką do ukochanego „grobowca”(własny gabinet), gdzie daje upust swej ekspresyjnej osobowości. Budując drobiazgowo postaci swych dzieł, wikłając w nieprawdopodobne sytuacje, komplikuje ich codzienność i daje pomysły do zaskakujących przedsięwzięć bez względu na ich stopień trudności. Autorka „ Lilith” mówi „ Proszę państwa ja kocham swoje bohaterki”. Można nawet pokusić się o hipotezę, że nie tylko kocha, ale żyje obok nich, a nawet z nimi. Twórczyni 9-ciu kryminałów przy całej swej spontaniczności, dynamiczności, elektryzującym sposobie bycia odznacza się skromnością i pokorą wobec jakości swego pisarstwa. Mówi, że ciągle się uczy, profesjonaliści czuwają nad każdym elementem powstających utworów: prawdopodobieństwem zdarzeń, językiem i stylem ( w karkołomnej gospodzie, mogłaby np. zmienić kolor oczu bohatera z ciemnego w I rozdziale na niebieski w III). Jakżeby inaczej wszak każdy diament wymaga długotrwałego i precyzyjnego oszlifowania.

       I tak w czasie jesiennego popołudnia byliśmy oczarowani osobowością Olgi Rudnickiej, o której można śmiało powiedzieć, ze jest godną następczynią Joanny Chmielewskiej. Kryminały pisane z dużą dozą humoru ( komizmu postaci, słownego, sytuacyjnego) dają czytelnikowi wytchnienie od często smutnej i brutalnej(?) rzeczywistości, pozytywnie nastrajają do otaczającego świata, budzą zainteresowanie. Na pewno ten czy ów czytelnik mógłby powiedzieć, że są lekiem na całe zło. Ciągle wracam pamięcią do spotkania z pisarką i nurtuje mnie myśl i ciekawość; co też ta młoda, zdolna autorka „coś jeszcze zmaluje”?!....brrr….aż „strach się bać”! Na koniec jeszcze informacja: są przymiarki do zekranizowania „Natalii 5”. Będziemy czekać z niecierpliwością. Tylko błagam- pani Olgo! niechże Nataliami nie będą dzisiejsze tzw. celebrytki. Czytajmy książki Olgi Rudnickiej ze Śremu. Na prawdę warto.


Opracowała: Zofia Godek Łopatkowa
DKK przy BPGiM w Strzyżowie
Spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką


Do góry



Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak” - 2 październik 2014

       Autor tej niezwykłej książki jest cenionym reportażystą, w swojej twórczości z upodobaniem eksploruje rejony byłego ZSRR, wyprawia czytelników do przeszłości narodu, gdzie roi się od znanych postaci polityki i nauki.

       Odkrywając ciemne tajemnice Syberii, Hugo-Bader staje przed nowym wyzwaniem: zamienia swoją egzystencję w nieustającą gonitwę za światłem zachodzącego słońca, przeprowadza rozmowy z alpinistami i utrwala obraz tak odmienny intensywnością doznań.

       Nagie szczyty oblane kolorem złota, bądź zakryte chmurami, stały się celem alpinistów. To jest jak głód, który przypomina, że przychodzi pora jego zaspokojenia, to ciągły wyścig w poszukiwaniu dróg i nowych doświadczeń, które mają swój finał -zwycięstwo lub porażkę. Taki stan nie jest trwały …. Wygrywa ten, kto potrafi fizyczną aktywność sprząc z dyscypliną, i coś więcej, kto potrafi okazać szacunek do gór oparty na duchowości tubylców, wynikający z ich głębokich doświadczeń. Tak jak np. problem polegający na tym, że bez względu, jak bardzo ci ludzie czują się zespoleni z wysokimi górami, okresowo schodzą niżej, by wzmocnić prokreacyjne zdolności, wyzwolić wewnętrzną energię poza granicami lęku. Nie chodzi tu więc o zwykłą wędrówkę, lecz o coś znacznie więcej, gdyż również powietrze ma moc uzdrawiania.

       Zimą 2013 r0ku czterej alpiniści Maciej Berbeka, Adam Bielecki, Tomek Kowalski, Artur Małek weszli na szczyt ośmiotysięcznika Broad Peak - Szeroki Szczyt w Karakorum. Wyprawa czterech zdobywców i wielkiego dramatu dwóch z nich. Do bazy wrócili Adam Bielecki i Artur Małek, na sygnał od Maćka Berbeki i Tomka Kowalskiego nie doczekali się…

       Kilka miesięcy później wyprawa poszukiwawcza zorganizowana przez brata Maćka Berbeki – Jacka, odnalazła ciało Tomka Kowalskiego. Jednym z uczestników wyprawy był reporter Hugo-Bader - autor książki „Długi film o miłości”, w której odkrywa tajemnicę lodowych wojowników, magię natury i gorycz porażek.

       Było ich wielu, w każdym z nich pasja wchodząca w sferę szaleństwa i zapisany sukces podniebnego lotu.


Opracowała: Czesława Szlachta- Pytko
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Camilla Lackberg "Niemiecki bękart" - 11 wrzesień 2014

       Na ostatnim spotkaniu członków Dyskusyjnego Klubu Książki, w dniu 11 września br., toczyła się ożywiona dyskusja, tym razem, na temat książki Camilli Lackberg „NIEMIECKI BĘKART”.

       Camilla Lackberg jest uznana za mistrzynię skandynawskiego kryminału. W jej książkach wątek kryminalny osadzony jest w realiach życia codziennego mieszkańców Fjallbacki, dotyczących ważnych problemów i zachowań ludzi.

       „Niemiecki bękart” to książka, w której prowadzone są równolegle dwa wątki dotyczące dwóch różnych okresów – lata czterdzieste ubiegłego stulecia ( czas wojny) i współcześnie - powiązane ze sobą historią rodzin tych samych osób.

       Bohaterką jest Erika, pisarka o zacięciu detektywistycznym, która w starej skrzyni na strychu znajduje kaftanik dziecięcy poplamiony krwią a w nim hitlerowski medal.
Próbując dowiedzieć się skąd ten kaftanik i medal w jej rodzinnym domu uruchamia szereg tragicznych wydarzeń.
Dowiaduje się o tajemnicy rodzinnej, skrywanej przez wiele lat, a dotyczącej „niemieckiego bękarta”. Tajemnica ta miała wpływ na stosunek jej matki do córek. Niezrozumiały i boleśnie przez nie odczuwany.

       Pisarka, w tej książce, porusza także inne wątki, ściśle związane z jej fabułą, które wypłynęły w ożywionej dyskusji, a mianowicie:
• czy warto pielęgnować w sercu ból i żal i pozwolić by odczuwali to najbliżsi,
• czy warto żywić pogardę dla innych narodów i przekazywać to swoim dzieciom, niejednokrotnie w sposób bardzo brutalny (scena gwałtu)
• czy mamy prawo osądzać innych różniący się od nas.

       „Niemiecki bękart” jest częścią sagi kryminalnej, której bohaterami są Erika i jej mąż Patrik, komisarz policji.

       Czytelnikom lubiącym dobry, ambitny kryminał polecam książki Camilli Lackberg – warto.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Magdalena Zimny-Louis "Pola" - 18 czerwiec 2014

       Kolejne spotkanie naszego sympatycznego DKK w gronie męsko-damskim, przebiegało nad dyskusją książki "POLA" Magdaleny Zimny-Louis. Sama autorka jest "pełnokrwistą" rzeszowianką, która w pewnym okresie swojego życia zamieszkała w Anglii i łączyła umiejętnie oba te światy- polski i angielski. Od stycznia 2014 r.autorka na stałe powróciła do Rzeszowa i pisze czwartą książkę. W "Poli" odnajdujemy wiele akcentów rzeszowskich, zarówno architektonicznych, topograficznych jak również gastronomicznych, dlatego szczególnie bliska jest nam czytelnikom Strzyżowa bo osadzona w "naszych" realiach."Pola" jest sagą rodzinną opowiadającą o miłościach, romansach, kłótniach, skrywanych kompleksach i zdradach.

       Jest to książka o kobiecie, a właściwie o kobietach. Narratorką i bohaterką tej wielopokoleniowej historii jest Tosia czyli Antonina Pogorzelska, która przedstawia nam bardzo osobistą relację ze swojego życia, od wczesnych lat przedwojennych do teraźniejszości. Poznajemy jej rozbudowany życiorys z wieloma pobocznymi wątkami i całą plejadą postaci. Opowieść rozpoczyna się w chwili, kiedy Tosia po ukończeniu osiemdziesiątego roku życia, podejmuje decyzję o niewychodzeniu z domu.Budzi to wielki niepokój jej dzieci Zuzanny i Andrzeja. Jedynie młody sąsiad i przyjaciel Jacek, który jest nieocenionym wsparciem, akceptuje jej postanowienie. Tosia rozpoczyna opowiadać historię swojego życia, począwszy od dzieciństwa w jednej z polskich wsi, przez zawieruchę powojenną i nowe życie w wolnej Polsce. Najważniejszą osobą i przyjaciółką w jej życiu jest siostra matki - Pola. Dzięki niej Tosia wyjeżdża do Warszawy i poznaje świat. Historia w tej książce jest taka prosta, życiowa, przedstawieni ludzie są różnorodni z przywarami i wadami, dobrem i złem -bo takie po prostu jest życie. "Pola" to zwykła historia o zwykłej kobiecie, która w jesieni życia opowiada nam swoje losy, lecz wszystko podane jest wciągającym i czasami humorystycznym językiem, pełnym zaskakujących burz ideologicznych, zmysłowych i rodzinnych.

       Książka wciąga i porywa swoją prostotą i ciepłem, bardzo polecam do przeczytania.


Opracowała: Wanda Przybyłowicz
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



"Gwiazd naszych wina" i "Zakochania" - 28 maj 2014

John Green- „Gwiazd naszych wina”

       Kolejne spotkanie członków Dyskusyjnego Klubu Książki było okazją do refleksji nad książką Johna Green`a ( kultowego pisarza amerykańskiego) „GWIAZD NASZYCH WINA.”

       Książka wzbudziła wiele emocji, czego dowodem była ożywiona dyskusja nad problemami w niej poruszonymi.
Jest to historia dwojga nastolatków chorych na raka – Hazel Grace i Augustusa. Nie jest to opowieść łzawa, epatująca cierpieniem, ale wnikliwa, trochę zabawna, trochę ironiczna. Oni wiedzą, co ich czeka, ale starają się żyć w miarę normalnie. Jednak nie obce jest im poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czym jest choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jak wpływa ona na życie tych, którzy pozostają.

       Postawa rodziców budzi podziw – nie pytają DLACZEGO?, ZA CO? nas to spotyka, ale wspierają swoje dzieci i dyskretnie nad nimi czuwają.

       Chciałabym podzielić się jeszcze jedną refleksją - jaki jest nasz stosunek do ludzi niepełnosprawnych spotykanych np. na ulicy. Czy zawsze prawidłowy?

       Hazel Grace, której rak zaatakował płuca, musi przez cały czas używać kilkukilogramowego aparatu tlenowego, wożącego ze sobą na wózku, a Augustus ma amputowaną nogę - jak sama mówi „Czasami to było najgorsze w chorowaniu na raka: oznaki choroby separują cię od ludzi.” Dlatego wzruszyła mnie scena, gdy Hazel i Augustus siedzieli w Amsterdamie nad kanałem, po którym płynęła łódź i jedna z kobiet znajdujących się na łodzi, krzyknęła do nich „Jaka ta piękna para jest piękna”. Starajmy się być tacy, a świat wokół nas będzie piękniejszy i lepszy.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Javier Marias -„Zakochania”



        Twórczość Javiera Mariasa, wybitnego hiszpańskiego pisarza, felietonisty i tłumacza, autora trzynastu powieści i czterech tomów opowiadań, wzbudza w Polsce coraz większe zainteresowanie wielbicieli literatury ambitnej, umiejących docenić jej wartość i piękno.

        Hiszpańskiego epika wysoko oceniają krytycy, jest laureatem wielu prestiżowych nagród, w tym Prix Formentor w 2013 roku i kandydatem do Literackiej Nagrody Nobla w 2014. Powieść „Zakochania” to książka niezwykła, ciężka w odbiorze, nie do końca zrozumiała, chwilami nawet nudna, wymagająca od czytelnika nieustannej uwagi i głębokiego zaangażowania w tok wydarzeń.

        Spośród bohaterów na pierwszy plan wysuwa się postać redaktorki madryckiego wydawnictwa: Marii Doltz, która jest narratorem i uczestnikiem wydarzeń. Ponadto mamy do czynienia z wykładowcami akademickimi, tłumaczami, a nawet poznajemy autentyczną postać profesora Francisko Rico, wybitnego znawcy hiszpańskiej literatury średniowiecznej.

        Historia zaczyna się rzec można banalnym punktem wyjścia. Otóż Maria Doltz ma zwyczaj rozpoczynania dnia od wypicia kawy w lokalu, nieopodal miejsca pracy. W owej kawiarni pojawia się też codziennie para małżeńska, którą dziewczyna dyskretnie obserwuje. Ten widok staje się dla niej bardzo ważny, jest pod wielkim wrażeniem łączących parę więzi, wzajemnej miłości i przyjaźni. Małżonkowie: Luisa Alday i Miguel Desvern roztaczają wokół siebie pozytywna aurę, ciepło, spokój i ukojenie. Maria ulega swoistej fascynacji ich widokiem, gdyż dodaje jej siły, otuchy, sprawia radość, wzmacnia wiarę w sens życia, usposabia pozytywnie do otaczającej rzeczywistości.

        Ale przychodzi dzień, kiedy małżonkowie nie przychodzą do kawiarni. Dziewczyna nie może o nich zapomnieć, a po paru miesiącach dowiaduje się, że Miguel został bestialsko zamordowany. „Zakochania” nie mają jednak nic wspólnego z kryminałem. Morderstwo jest początkiem dla całej treści, a Maria obsesyjnie coraz bardziej przybliża się do historii życia pary, widywanej w kawiarni i ich przyjaciela Javiera Diaz-Vareli. Podziw wzbudza mistrzostwo Mariasa, objawia się na wielu płaszczyznach, m.in.: w tworzeniu literatury z literatury, którą wyzyskuje w sposób kreatywny. Fabułę książki hiszpański twórca prowadzi w kanwie fragmentu monologu Makbeta, drastycznej sceny z „Trzech Muszkieterów” i opowiadania Balzaca „Pułkownik Chabert: książek do których odwołują się bohaterowie, wciągając tym samym czytelnika w ciemne zakamarki psychiki wykreowanych postaci. Pisarz także z wirtuozerią manipuluje czytelnikiem, przedstawiając mu różne wersje wydarzeń, zmieniających postrzeganie bohaterów. Przeprowadza przy tym dokładną wiwisekcję umysłu. Bieg wydarzeń do samego zakończenia jest nieprzewidywalny. Mamy tu do czynienia z intrygującą opowieścią o winie i karze, odpowiedzialności za innych, o możliwości kreowania ich życia, o zależności, roli przypadku w życiu i bezbłędnie przygotowanym planie, który do końca pozostaje częściowo sekretem.

        W niekończących się dialogach, analizach, introspekcjach, retrospekcjach, w bezmiarze rozmyślań, domysłów i refleksji Marias snuje opowieść o kolejach ludzkiego losu, o miłości, walce emocji ze zdrowym rozsądkiem. Kunszt pisarza ujawnia się w interesującej technice, która oscyluje pomiędzy monologiem wewnętrznym, a strumieniem świadomości.

       „Zakochania” warto przeczytać polecam.


Opracowała: Zofia Godek- Łopatkowa
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Jo Nesbo "Policja" - 9 kwiecień 2014

       Nieznany pacjent leży w śpiączce w jednym z szpitali w Oslo. Jest bacznie pilnowany przez policję, ponieważ jego zeznania są bardzo ważne. Dość nieoczekiwanie, poprawa jego stanu zdrowia jest nie na rękę komendantowi policji oraz robiącej zawrotną karierę, wyrachowanej radnej. Z drugiej strony, w Oslo, seryjnie giną policjanci. Sprawa morderstw wygląda beznadziejnie, presja społeczna i bezradność, a może bezczynność, policji. Policjanci postanawiają sami wziąć sprawę w swoje ręce. Czy dotrą do prawdy?

       Trzeba przyznać, że powieść „Policja” Jo Nesbo trzyma w napięciu. Autor zafundował czytelnikom mądre, tajemnicze, zaskakujące opowiadanie, któremu trudno się oprzeć. Powieść obfituje w zagadkowe sytuacje, nagłe zwroty akcji, niedopowiedzenia, a wszystko to w celu budowania napięcia.

       Jo Nesbo to także świetny obserwator natury ludzkiej. Poznajemy wiarygodne opisy przestępców, policjantów, zwykłych śmiertelników. Człowiek się zmienia, błądzi, krzywdzi.
Pisarz opisuje trudne charaktery nieobliczalnych ludzi. Nie sposób nie wspomnieć o miłości i nienawiści… Uczuć prowadzących do zbrodni. Przecież policja najpierw prowadzi dochodzenie w sprawie gwałtów. W trakcie śledztwa motyw fizycznej seksualności ustępuje uczuciu niesłychanie wielkiej miłości. Miłości stanowiącej w powieści narzędzie zbrodni.

       Jo Nesbo, piłkarz, muzyk, nagradzany i tłumaczony na wiele języków pisarz z Oslo – napisał wspaniałą powieść kryminalną „Policja”.
Jest tak niesamowita, że po jej przeczytaniu trudno tak po prostu odłożyć ją na półkę. Nasze myśli wciąż krążą po wydarzeniach kończących powieść, bo tak naprawdę czy zakończenie nas satysfakcjonuje? Chcemy jeszcze, drogi - Jo Nesbo- w przyszłość.


Opracowała: Czesława Szlachta Pytko
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



"Chata" i "Mroczne blaski" - 13 marzec 2014

       Z przyjemnością możemy odnotować, iż nasz Dyskusyjny Klub Książki funkcjonuje zupełnie sympatycznie. Nasze marcowe spotkanie ponownie dowiodło, że jest nas pewna liczba osób lubiących interesującą rozmowę, ceniących sobie wymianę myśli, chętnych do wysłuchania wypowiedzi innych. Sprzyjają temu dobre nastawienie, wzajemna życzliwość, piękne wnętrza miejskiej biblioteki oraz zawsze pyszne ciastko i herbata lub kawa. Cieszy także fakt, że wciąż nas przybywa.

        Tym razem pierwszą część spotkania poświęciliśmy rozmowie o książce W. P. Younga "Chata". Jest to pozycja, która odniosła ogromny sukces rynkowy. Przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków, wydano ją w milionowych nakładach na całym świecie. I budzi ona skrajne emocje. Żyjemy w czasach, gdy miejsce religii w życiu wielu grup społecznych mocno się zmienia, zmagamy się z pytaniem, gdzie jest Bóg w świecie tak pełnym bólu, cierpienia, okrucieństwa. Jedni mówią o tej książce, że jest wyjątkowa, że po jej przeczytaniu ich pogląd na sprawy religijne, na relacje z Bogiem, uległy istotnej przemianie. Dla tych odbiorców zawarte w niej propozycje są ważne i przekonywujące. Lektura tej książki wyzwoliła w nich nową nadzieję, pozwoliła na nowo uwierzyć, że miłość Boga i wybaczenie to mądry sposób na życie. Dla tych czytelników zastosowany przez autora pomysł na coś w rodzaju terapeutycznego weekendu z Bogiem, z Trójcą Świętą nie jest żadną przeszkodą w tym, aby móc zanurzyć się w wyimaginowanym dialogu ze Stwórcą. Szczegóły wizualizacyjno-scenograficzno-dramaturgiczne służą wyłącznie jako forma, w której otrzymujemy owe idee. Stawiane pytania należą do najczęściej zadawanych od stuleci. Udzielane odpowiedzi są sformułowane bardzo prosto, zwyczajnie i budzą zaufanie, nadzieję, tchną ciepłem, życzliwością, stanowią mądrą sugestię, podpowiedź jak to wszystko sobie poukładać. Wbrew bolesnym doświadczeniom człowieczej egzystencji proponują coś nie tak surowego, dramatycznego, wymagającego, jak ortodoksyjna interpretacja Pisma Świętego. Drugą grupę czytelników bulwersują tak postawione sprawy. Problemem dla tych odbiorców staje się zarówno sposób interpretowania nauk płynących z Pisma Świętego, jak i fakt chwilowego przedstawienia Boga jako czarnoskórej kobiety, a Ducha Świętego jako skośnookiej Azjatki. Reprezentantem takiej postawy W polskojęzycznym Internecie jest np. tekst opublikowany na stronach portalu www.konserwatysta.pl. Autor tej recenzji w obszernych dywagacjach wyprowadza tezę, że treść dyskutowanej książki jest z gruntu szkodliwa i fałszywa. Konfrontuje on konkretne cytaty z "Chaty" z cytatami z Pisma Świętego. Trudno o tej pozycji rozmawiać na chłodno. Rozpala ona skrajne emocje, wplątuje w dyskurs nasze światopoglądy, otwiera całe arsenały naszych doświadczeń i przekonań. Dogmatyzm idzie w zawody z próbami racjonalnego rozważania o omawianej tematyce. Czas poświęcony na lekturę i rozważania z pewnością będzie miał temperaturę podwyższoną. Nie jest więc niezwykłym to, że tak funkcjonująca na czytelniczym rynku książka osiąga taki sukces wydawniczy (i co za tym idzie - finansowy).

       Drugą część spotkania wypełnił nam swoją osobą zaproszony z Wrocławia gość. Otóż członkowie klubu wyrazili życzliwą chęć posłuchania tekstów pana Andrzeja Liczmonika. Andrzeja poznałem podczas ubiegłorocznego rejsu żaglowcem "Kapitan Borchardt" po Morzu Śródziemnym. Opisałem owo wydarzenie wiosną ub. roku na łamach "W i M". Nasze liczne rozmowy przekonały mnie, że jest to ktoś interesujący, wrażliwy, a zarazem jego osobisty los uwiarygodnia treści zawarte w jego tekstach. Andrzej jest wrocławianinem. Po studiach na kierunku nauki polityczne, pracował m.in. w archiwach państwowych. Jest żonaty, a jego syn właśnie będzie zdawał maturę. Od roku 2007 jest rencistą. Zarówno Andrzej jak i jego żona są osobami z dysfunkcjami wzroku. Kilka lat temu nowym pomysłem na życiową aktywność dla Andrzeja stało się pisanie. Przełomem okazały sie prowadzone przez kompetentnych instruktorów warsztaty literackie dla osób niepełnosprawnych. Udział w konkursach i biesiadach literackich potwierdził sens takich działań.

        Wiosną 2013 roku ukazał się pierwszy w dorobku Andrzeja tomik opowiadań pt. "Mroczne blaski". Zawiera on 20 bardzo krótkich tekstów napisanych poetycką prozą. Zdumiewają one ciekawą formą wyrażenia odwiecznych ludzkich niepokojów, problemów, dążeń. Podczas spotkania autor odczytał nam, interesująco interpretując i objaśniając wprowadzającym słowem, kilka wybranych tekstów. Nie sposób było nie zareagować na zaproponowane tam pytania i inspiracje. Pod pozorną prostotą, wręcz ascetycznym brakiem detali, Każdy z nas postrzegał po swojemu zaproponowane idee. Zaprezentowane poetyckie mikro opowiadania, ukazując uwikłanie mrocznych niemożności, delikatnie sugerując jakieś szanse, jakiś poblask w ciemnościach, stawiają odwieczne pytania o sens tego, co jest nam dane doznawać na tym najlepszym ze światów. Takie przekazy trafiały na podatny grunt naszej wrażliwości, chęci uchwycenia w interesujący sposób własnych życiowych doświadczeń. Andrzej przygotowuje wydanie następnego tomiku 30 opowiadań. Można sądzić, że i tym razem będzie to ciekawa porcja poetyckiej prozy. Kilkoro klubowiczów otrzymało autograf na zakupionych tomikach opowiadań. Tak spędzony wieczór napełnił nas poczuciem doznania czegoś dobrego.


Opracował: Jakub Leśniak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



JOSÉ MAURO DE VASCONCELOS – „Moje drzewko pomarańczowe" - 13 luty 2014

       Książka ,,Moje drzewko pomarańczowe” autorstwa José Mauro de Vasconcelos‘a została napisana w 1968 r. ,,Historia małego chłopca, który poznał cierpienie” oparta na motywach autobiografii od lat wzrusza miliony czytelników. To wyjątkowo smutna historia pięcioletniego Zezé pochodzącego z biednej brazylijskiej rodziny, niezwykle inteligentnego i wrażliwego. Uważano go za ,,diabła wcielonego”, gdyż płatał innym wymyślne, często niebezpieczne psikusy, za które był srogo karany przez ojca i najbliższych. Zbyt mocne ciosy zapisały się trwale nie tylko na jego ciele, ale i w psychice. Zezé musiał zbyt szybko dorosnąć. Wcześnie poznał czym jest ból, strata, tęsknota; pragnął czułości, miłości, zainteresowania, przyjaźni. Powiernikiem swoich sekretów, marzeń, pragnień uczynił tytułowe drzewko pomarańczowe. Jemu mógł się wyżalić, zwierzyć ze wszystkich swoich przygód i psot. Niezwykła wyobraźnia pozwoliła mu stworzyć własny świat, w którym rozmawia ze swoim drzewkiem, nietoperzem, dla młodszego braciszka tworzy ZOO i Europę, a w jego piersi gości śpiewający ptaszek. Bity i poniżany nie poddaje się i ciągle zachowuje zachwyt nad światem. Niezwykle ceni sobie każdy przejaw dobroci; rozmowy z wujem Edmundo, sympatię i dobroć nauczyciela oraz sprzedawcy piosenek, a przede wszystkim przyjaźń z taksówkarzem – Manuelem Valadaresą. Zezé wykazał wielkie zainteresowanie losem innych. Nauczono go, że powinien dzielić biedę z biedniejszymi niż on sam. Mimo, że głód był jego stałym towarzyszem, potrafił podzielić się szkolnym śniadaniem z murzyńską dziewczynką odrzuconą przez dzieci z powodu biedy i czarnej skóry. Śmierć Portugala, to koniec dzieciństwa Zezé. Zakwita pomarańcza, a biały kwiat jest pożegnaniem ze światem fantazji. Lektura tej niewielkiej książeczki uświadamia czytelnikowi jak ważna życiu jest miłość, czułość, a kiedy ją dostajemy stajemy się lepsi, silniejsi, ufni wobec świata i pełni wiary w siebie.


Opracowała: Zofia Godek Łopatkowa
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Diane Chamberlain – „Zatoka o północy" - 23 styczeń 2014

       Każda książka skłania do przemyśleń, czasami wywołuje burzliwe wręcz dyskusje.
       Diane Chamberlain, uznana i ceniona pisarka amerykańska jest autorką ponad 20 powieści, a jedna z nich zatytułowana „Zatoka o północy", była naszą „między świąteczną" lekturą i uważam, że na ten właśnie czas była bardzo odpowiednia.

Sporo się w tej książce dzieje, współczesne wydarzenia przeplatają się z wydarzeniami sprzed lat, a wszystko jest następstwem mrocznego, wręcz tragicznego zdarzenia, o czym dowiadujemy się z relacji matki i jej dwóch córek. Ich mądre przemyślenia tak skutecznie skłaniają do zadumy i refleksji, że śledząc losy bohaterów tej powieści zaczęliśmy się zastanawiać nad naszymi relacjami z bliskimi.

Któż nie popełnia błędów, wszyscy je popełniamy, niekiedy mogą one być nawet tragiczne w skutkach, ale tak trudno przyznać się do nich. Trudno głośno mówić o swoich lękach, obawach, sekretach czy tajemnicach skrywanych niekiedy przez długie lata.

W przypadku naszych bohaterów to ponad 40 lat życia w poczuciu winy, co ogromnie skomplikowało i utrudniło relację z bliskimi. „Zatoka o północy" to ciepła w swej wymowie powieść, która trzyma w lekkim napięciu i „zaskakuje, ale nie rozczarowuje ". Czy uzasadniona jest obawa jednej z głównych bohaterek, Julie, która wypowiada słowa: „jak wyrazić takie uczucia po latach powściągliwości? Miałam ochotę zadzwonić do matki i powiedzieć jej, że ją kocham. Nie mogłam tego zrobić i wiedziałam dlaczego: bałam się, że nie odpowie tym samym". Czy nastąpi przemiana w relacjach Julie z matką i córką, czy zwycięży prawda i miłość? Przekonajcie się Państwo sami, polecam tę książkę, warto przeczytać i pamiętajmy, że „nie da się zmienić przeszłości, można jedynie wyciągnąć z niej wnioski".


Opracowała: Ewa Bańka
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Alex Zentner „Dotyk” - 19 grudzień 2013

       ,,Dotyk” Alexa Zentnera to książka o życiu pierwszych białych osadników dziewiczych terenów zachodnio-północnej Kanady w czasach bardzo dawnych, kiedy tereny te zasiedlali poszukiwacze złota, myśliwi i twardzi ludzie szukający zatrudnienia przy wyrąbie i spławie drzewa. Ludzie żyją i umierają w cieniu złowrogiej potęgi lasu w którym dawne wierzenia i magia przenikają ich życie . Otaczająca osadę puszcza jest wprawdzie źródłem ich utrzymania, ale stanowi także siedlisko przerażających zjaw pochodzących z dawnych indiańskich wierzeń. Często granica miedzy tym co prawdziwe a tym co urojone jest niemal nieuchwytna. Pewne jest jedynie to, że żadna wina popełniona w tym życiu nie pozostanie bez kary. Urodziwa historia o złotym karibu, leśnych duchach łączy się z dramatem śmierci w jeziorze ojca i córki, oraz fatum ciążących nad rodziną, której główny bohater odkrywa przerażającą tajemnice swojego dziadka. To historia, która pokazuje do czego zdolny jest człowiek, kiedy los postawi go przed tragicznym wyborem.

Surowy klimat północy o zimach ciągnących się aż do lipca, życie ludzi przeniknięte ciągłym lękiem przed nieznanym i ryzykiem przeżycia jest wtopione w cudowną, a jednocześnie złowrogą magię tamtych miejsc.

,,Dotyk” to również opowieść o potędze miłości i oddaniu, historia zmagań człowieka z siłami przyrody i własnymi lękami oraz wyborami jakie stawia przed nami życie. Na pewno warto czytać ją do poduszki mając przed oczami wyobraźni bezkres zimowych, wrogich przestrzeni północy.


Opracowała: Maria Rosół
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



"Nagroda dla Dyskusyjnego Klubu Książki przy BPGiM w Strzyżowie" - grudzień 2013


       W dniu 11.XII.2013 r. w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rzeszowie odbyło się spotkanie moderatorów Dyskusyjnych Klubów Książki.

       Jednym z punktów programu było podsumowanie działalności DKK na Podkarpaciu w roku 2013 i perspektywy na 2014 r. Spośród 80 Klubów działających na Podkarpaciu DKK działający przy Bibliotece Publicznej Gminy i Miasta w Strzyżowie został w tym roku dostrzeżony i nagrodzony za dotychczasową działalność. Nagrodą dla DKK w Strzyżowie jest cyfrowy aparat fotograficzny, który będzie bardzo przydatny w dalszej działalności Klubu.


Opracowała: Marzena Midura
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry




Kuki Gallmann "Marzyłam o Afryce" - listopad 2013

       Odbiór otaczającego nas świata jest rzeczą subiektywną. Nasza wrażliwość, marzenia, przemyślenia, wiedza, zdobyte doświadczenia własne i osób nam bliskich, zdrowie, subiektywne poczucie szczęścia bądź niepowodzenia i wiele innych czynników miewają wpływ na sposób odczuwania doznań, na nasze nastawienie do wydarzeń, miejsc, ludzi, skłaniają nas do takiego a nie innego odbioru wszelkich wypowiedzi, obrazów, wszelkich wytworów twórców.

Niektórzy z nas posiadają WYRÓŻNIAJĄCY ICH talent do ciekawego, nie pozwalającego na obojętność opisania innym swych emocji i doświadczeń.

W LISTOPADOWY WIECZÓR GAWĘDZILIŚMY W GRONIE KLUBOWYM O SŁONECZNEJ AFRYCE. Ten niezwykły kontynent zawładnął światem marzeń wielu ludzi, wiele powstało relacji o tym.

Tym razem skupiliśmy się nad książką Kuki Gallmann "Marzyłam o Afryce".

Niezwykły ląd i niezwykła osobowość autorki daje szansę na coś ponadprzeciętnego.

Kuki Galmmann uosabia sobą wzorzec kobiety intrygującej, wrażliwej, odważnej, mądrej, romantycznej i zdolnej do przemian wobec złożoności świata. Czytając "Marzyłam o Afryce" wędrujemy w czasie i przestrzeni, poprzez krainy geograficznie i przyrodniczo egzotyczne, podążamy tropami poznania racjonalnego, zaglądamy w światy poezji, uczuć, emocji, miłości, cierpienia, śmierci. Książka stała się świadectwem przebytej drogi. Jest zarówno relacją z pewnej liczby lat jak i hołdem dla osób najważniejszych w życiu autorki.

Swym łagodnym rytmem narracji, przemyślanym doborem i układem treści, stopniowaniem dramaturgii, mądrością refleksji i wyposażeniem intelektualnym opowieść ta intryguje nas, wzbudza w nas stan, który wzmacnia siłę przeżywania i zmusza nas do refleksji. Nieodparcie ulegamy potędze emocjonalnego ładunku.

Pisarka nakreśla nam cały kalejdoskop pejzaży miejsc, klimatów i sytuacji. Obserwujemy sprawy zwyczajne i niezwyczajne, np. biwaki nad jeziorami, połowy ryb, polowania, nocne obserwacje zwierząt, długie marsze w buszu, wędrówki przez góry, wąwozy, podróżowanie samochodami po bezdrożach Kenii, powszechne wykorzystywanie samolotów w życiu codziennym. Możemy wyrobić sobie pewien pogląd na pracę ranczerów, na ich bezustanną walkę z żywiołem przyrody, suszami, kłusownictwem.

Niepostrzeżenie wchłaniamy mocną dawkę wiedzy o przyrodzie, ludziach, historii przemian i problemach Afryki.

Autorka nie szczędzi ciepłych słów i interesujących spostrzeżeń o spotykanych ludziach.

Sercem kobiety opowiada nam o swych najważniejszych mężczyznach. Duma matki przesyca wszystko to co mówi nam o synu Emanuelu. Trudno nie ulec urokowi jego osobowości, jego niezwykłych pasji. Troska o wychowanie, o uformowanie mądrego człowieka łączy się mocno z troską o pełnię jego bardzo młodego życia, o jego szczęście, o jego bezpieczeństwo.

Prowadzone przez autorkę zapiski to nie tylko kronika spraw, ale sposób na radzenie sobie ze złożonością owych spraw, coś, co pomogło jej wytworzyć zdolność przełamania w sobie słabości, lęków, coś co pomogło podnieść się do życia po niewyobrażalnej traumie, w imię dobra, w imię wyższych wartości.

Pisarka łączy w swej osobowości racjonalizm, autorefleksję, silną uczuciowość, Wrażliwość, otwartość na ludzi, baczną obserwację tego co wokół.

Unaocznia nam symbolikę rzeczy, miejsc, sytuacji, snów, przeczuć. Przeczucia, zwiastuny przyszłych faktów, wydarzeń mają dla niej wielką wartość, są równie cenne jak twarde, racjonalne fakty. Stopniowo narastająca fascynacja bogactwem afrykańskiej przyrody, po dramatycznej kulminacji w życiu pisarki, nadają nowy sens, stają się fundamentem jej nowego etapu życia.

Założenie fundacji na rzecz ochrony afrykańskiej przyrody pomogły pisarce w przełamaniu poczucia traumy. Ze zwielokrotnioną energią poświęciła się swej wspaniałej córce. Zaraziła ją swoimi pasjami. Wówczas rozpoczął się nowy etap w ich życiu. Zaś powstanie książki "Marzyłam o Afryce" pięknie spięło klamrą okres poprzedni.

W dyskusji potwierdziło się, że liczne stwierdzenia poruszają nas swą urodą i trafnością. Wiele wskazuje na to, że narratorka i jej bliscy przeżywali swój czas w warunkach dobrobytu. Pojawiły się opinie, że ich losy silnie od tego zależały. Zapewne jest to jakiś stereotyp, ale trudno mu odmówić chociaż odrobiny słuszności.

Dodajmy, że niektórzy z dyskutantów bardziej cenili sobie filmową wersję tych wydarzeń. Można to objaśnić naturalną niejako filmową poetyką tego, co opowiada nam Kuki Gallmann.

Pozostaje mieć nadzieję, że niniejsza garść subiektywnych refleksji wystarczająco zachęci niejednego do lektury omawianej książki.


Opracował: Jakub Leśniak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Spotkanie autorskie z Krzysztofem Koziołkiem i jego kryminalną zagadką - październik 2013


       W ramach działalności Dyskusyjnego Klubu Książki, przy Bibliotece Publicznej w Strzyżowie zostało zorganizowane w dniu 16.10.2013 roku spotkanie z Krzysztofem KOZIOŁKIEM dziennikarzem i pisarzem powieści kryminalnych.

       Marzena Midura, prowadząca DKK, przybliżyła zebranym osobę pisarza.
Jest absolwentem politologii na Uniwersytecie Zielonogórskim, z zawodu pisarz i dziennikarz.
Debiutował książką „Droga bez powrotu” w 2007 roku. Za „Świętą tajemnicę” nominowany do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego . W 2011 roku otrzymał Lubuską Nagrodę Literacką dla najbardziej obiecującego lubuskiego pisarza.
       Krzysztof Koziołek, mówiąc o swojej twórczości, stwierdził, iż w jego książkach ważna jest akcja, akcja i jeszcze raz akcja.
Nie zawierają one okrucieństwa, ale zawsze zaczynają się od mocnego uderzenia ( jak seria z karabinu maszynowego). Nie ma relatywizowania dobra i zła.
W jego książkach najważniejsza jest intryga kryminalna osadzona w społeczeństwie, dlatego zaliczane są one do kryminałów skandynawskich, w których, oprócz wątków kryminalnych podejmowane są ważne problemy społeczne.
       Akcje swoich książek osadza w konkretnych miejscowościach a bohaterom nadaje popularne nazwiska, przez co niejednokrotnie dochodzi do zabawnych sytuacji. Przed wydaniem książki do druku czyta ją wielokrotnie i poprawia.
       Ze strony słuchaczy padły pytania dotyczące pracy nad książką „Instrukcja 0066”, opartej na autentycznych wydarzeniach tj. historii policjanta i antyterrorysty walczącego z bandytami, którzy wydali na niego wyrok śmierci, ale to nie oni zniszczyli mu życie, także motywów napisania wstrząsającej historii księdza w „Świętej tajemnicy”.
       Na zakończenie chciałam zachęcić do lektury książek Krzysztofa Koziołka, bo kto lubi dobry kryminał nie zawiedzie się.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry




HENNING MANKELL -„MĘŻCZYZNA, KTÓRY SIĘ UŚMIECHAŁ”

       Kolejne spotkanie członków Dyskusyjnego Klubu Książki odbyło się 4 października 2013 roku. Tym razem przedmiotem dyskusji był kryminał szwedzkiego pisarza Henninga Mankella pt. „Mężczyzna, który się uśmiechał”.

       Jest to typowy szwedzki kryminał, w którym wątek kryminalny osadzony jest w warunkach społecznych.
Omawiana książka należy do serii kryminałów Mankella, w których bohaterem jest komisarz Kurt Wallander.
Poznajemy go w chwili, gdy przeżywa dramat po zastrzeleniu, na służbie, człowieka popadając w depresję i alkoholizm. Myśli o odejściu z policji.
Jednak w życiu zdarzają się czasem dziwne przypadki, które wyzwalają w ludziach chęci do działania. Dla Kurta Wallandera takim impulsem było zwrócenie się znajomego prawnika o pomoc w wyjaśnieniu przyczyny śmierci ojca, podejrzewając, iż było to morderstwo, a kilka dni później sam zostaje zamordowany w swoim biurze. Śmierć adwokata wstrząsnęła nim.
Poczuł się winnym, ponieważ początkowo, zapatrzony w swoje prywatne nieszczęście, nie chciał podjąć się wyjaśnienia śmierci ojca adwokata.

       Śledztwo prowadzone przez grupę dochodzeniową z Wallanderem na czele zatacza szerokie kręgi, ale zawsze prowadzi do związków z bogatym, szanowanym obywatelem Alfredem Harderbergiem, prowadzącym międzynarodowe interesy, człowiekiem, który zawsze się uśmiechał.
Dochodzenie rozwija się, są zamachy, morderstwa. Wallander wie, że za tym stoi Harderberg, ale bardzo trudno dobrać się do niego. Nie wszyscy chcą wierzyć w jego winę.
Jednak dociekliwość i nieustępliwość Wallandera ( mimo zamachów na jego życie) wraz z młodą policjantką, w której umiejętności starsi koledzy wątpią, doprowadza do aresztowania Harderberga.

       Wracając myślą do chwili aresztowania Harderberga, Wallander miał wrażenie, coś się zmieniło w jego wyglądzie – zrozumiał – uśmiech zniknął z jego twarzy.

       Podczas dyskusji uwagę zebranych zwróciło kilka ważnych aspektów:
- moralność ludzi dochodzących do wielkich fortun ( mam nadzieję, że nie wszyscy są źli)

Posłużę się tutaj rozmową Wallandera z Harderbergiem (prowadził on m. in. handel organami ludzkimi), który powiedział :
robię interesy tam gdzie znajduję możliwość. Jeżeli istnieje rynek np. na nerki to kupuję i sprzedaję nerki.
Na pytanie Wallandera:
Skąd one pochodzą?
Odpowiedział:
Od ludzi którzy zmarli.
Wallander:
Których pan uśmiercił.
Odpowiedział:
To co się dzieje z towarem nim trafi w moje ręce, mnie nie interesuje.
- czy budowanie wielkich fortun musi odbywać się „ po trupach”, nie zawsze dosłownie
- czy rzeczywiście ludzkie zło nie zna granic – takie pytanie postawiła jedna z bohaterek książki .
Czy my potrafimy na nie odpowiedzieć?

       Na zakończenie zacytuję opinię z „Polityki” zawiesista, gęsta atmosfera stwarzana przez Mankella sprawia, że ciarki chodzą po plecach

       Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę – najlepiej osądzić ją samemu.


Opracowała: Irena Wojciechowska
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Umberto Eco -„Cmentarz w Pradze”

       Po długiej przerwie wakacyjnej, w pierwszym tygodniu września odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki, jak zwykle w niezmienionej scenerii, czyli w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie. W błogich powakacyjnych nastrojach od razu wzięliśmy się do omawiania kolejnej książki. Tym razem w nasze ręce wpadła pozycja wybitnego pisarza uhonorowanego licznymi tytułami doktora honoris causa, a mianowicie Pana Umberto Eco. „Cmentarz w Pradze”, bo z ta pozycją mieliśmy do czynienia, nie była lekką lekturą. Szczerze powiedziawszy tylko nielicznym osobom z naszego klubu podobała się ta książka. Część z nas nawet nie zdołała dotrwać do końca. W niniejszym artykule postaramy się w kilku zdaniach przybliżyć powód naszego … rozczarowania.

       Jak wynika z noty wydawcy zamieszczonej na okładce książki "Cmentarz w Pradze" to powieść kryminalno-szpiegowska, której akcja rozgrywa się w XIX wieku. Umberto Eco przedstawia w niej genezę okrytych złą sławą tzw. Protokołów Mędrców Syjonu, które stanowiły dla Hitlera jedno ze źródeł jego obłąkańczej idei zagłady Żydów i były elementem nazistowskiej propagandy. Autor podkreśla, że oprócz głównego bohatera wszystkie postacie w książce są autentyczne.” Cóż można dodać? Po przeczytaniu książki czytelnik nie jest pewny jaka jest tak naprawdę fabuła tej pozycji i kto jest głównym bohaterem. Brzmi dziwnie? A jednak, pośród niezliczonych kontekstów historycznych trudno przeciętnemu czytelnikowi wyłapać główny wątek tej zawiłej historii, a jeszcze trudniej jest zidentyfikować prawdziwego głównego bohatera, gdyż jak się okazuje, niejaki Simone Simonini cierpi na schizofrenię, czyli zaburzenie osobowości.

       Od pierwszych stron „Cmentarz w Pradze” kipi wręcz nienawiścią. Emocje te skierowane są przede wszystkim na Żydów, którzy według bohatera dążą do przejęcia kontroli nad światem. Simone Simonini jest ksenofobem, antysemitą, szowinista, ateistą i faszystą. Jego opinie na temat innych nacji są wręcz przerażające. Uwielbia pieniądze i dobrą kuchnię – w książce można znaleźć nawet kilka przepisów. „Włoch jest podstępny, kłamie i zdradza, woli sztylet od szpady, truciznę od lekarstwa”. „Francuzi sądzą, że cały świat mówi po francusku. (…) Są źli, zabijając z nudów.” „Niemców charakteryzuje wydzielanie cuchnącego potu. (…) Niemiec cierpi stale na niestrawność spowodowaną nadmierną konsumpcją piwa i kiełbasy wieprzowej, za którymi przepada.”

       To postać zarówno intrygująca, co odrażająca. I tak jest chyba z całą powieścią. Książka jest trudna w czytaniu i w odbiorze. Zaadresowana dla miłośników historii i teorii spiskowych. Klimat tej pozycji jest bardzo mroczny i w takim samym świetle jawią się nasze opinie.

       Przyszłym czytelnikom życzymy więc cierpliwości i przede wszystkim dystansu do siebie i do świata, aby spokojnie przeczytali wszystkie kontrowersyjne opisy.


Opracowała: Anna Wilk
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Melania Mazzucco -„Taki piękny dzień”

       Początek wakacji zaczęliśmy spotkaniem 4 lipca naszego DKK w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie dzieląc się spostrzeżeniami i odczuciami po przeczytaniu książki włoskiej pisarki Melanii Mazzucco –„Taki piękny dzień ”

       Taki piękny dzień to książka skoncentrowana na jednym dniu, to dwadzieścia cztery rozdziały jak dwadzieścia cztery godziny, zgrabnie oddzielone chwile z życia tych zagubionych ludzi. Przecinające się jak tory metra w Wiecznym Mieście, wszystkie dążą gdzieś w innym kierunku, a jednak na końcu drogi spotykają się. Nie sposób oderwać się od książki, od akcji, która zdaje się po tych torach pędzić jak wagon metra, wyhamowując tylko czasem, tak aby zabrać w tę podróż dnia jeszcze kilka osób, których tor życia skrzyżował się z torami pędzących już w tym „pociągu” osób.

       Tytuł to oczywista ironia. 4 maja 2001 roku nie był bowiem ani dniem szczególnie pogodnym (opieszałość wiosny wciąż dawała się Rzymianom we znaki), ani tym bardziej udanym dla postaci powieści Melanii Mazzucco. Powieści bardzo udanej, interesująco skonstruowanej, zamkniętej w ramach dwudziestu czterech godzin i zgrabnie łączącej elementy społeczne z wątkami psychologicznymi. Włoskiej pisarce udało się wyjść poza utarte schematy powieści obyczajowej i, co istotne, uniknąć banału, który często jest najlepszym przyjacielem książek o „życiu w najczystszej postaci”. Dużym atutem powieści jest konstrukcja postaci. Pełnych bólu, wątpliwości, lęków i słabości, zmagających się ze swoimi niedolami, goryczą porażki i niespełnienia. Trzecio osobowy narrator działa niczym zoom. Często zmienia perspektywę, ustawiając ostrość na różnych postaciach, stąd każda z nich charakteryzowana jest z kilku punktów widzenia. Dzięki temu bohaterowie powieści Mazzucco są jeszcze bardziej wiarygodni. Pisarka podkreśla względność codziennych masek, które nosimy. Krytykuje pozorność osądów wysnuwanych na podstawie powierzchownych obserwacji. Są wygodną ścieżką na skróty i wykrętem od angażowania się w problemy innych. Gwarantem czystych rąk, ale i nieczystego sumienia. Tyle postaci, wątków, historii, a jednak powieść Melanii Mazzucco jest idealnie klarowna i niezmiennie zajmująca.

       W tle Rzym nieznany. Mazzucco pominęła pocztówkową architekturę i przewodnikowe atrakcje, w zamian ukazując czytelnikowi zatłoczone autobusy i podejrzane dzielnice stolicy Włoch. Historia staje się przez to bardziej wiarygodna i uzyskuje uniwersalny charakter.

       Zgodnie uznaliśmy, że „Taki piękny dzień” to proza mądra, wyważona, wciągająca. Mazzucco zmusza czytelnika do refleksji, ale jednocześnie go nie poucza.


Opracowała: Marzena Midura
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Eduardo Mendoza - "Przygoda fryzjera damskiego"

       8 czerwca 2013 w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie członkowie DKK wymienili swoje spostrzeżenia oraz podzielili się uwagami na temat powieści Eduardo Mendozy pt. "Przygoda fryzjera damskiego", która przez wiele miesięcy nie schodziła z list bestsellerów w Hiszpanii.

       Wyrażono podziw dla głównego bohatera, dla jego prostoty i jednocześnie niecodziennego intelektu, który objawiał się w chwilach zagrożeń. Życie w rodzinie zastępczej i krewni -narkomanii, pobyt w zakładzie psychiatrycznym i prześladowca w osobie dyrektora zakładu szydzący w okrutny sposób z kryminalnego statusu naszego bohatera - teraz wydają się złym snem, sprawiają, że bohater nie chce wspomnień. Pragnie unikać kłopotów, aby już nigdy nie znaleźć się tam, gdzie czuł się źle. Podejmuje pracę w obskurnym zakładzie fryzjerskim, poznaje kobietę, która składa mu propozycję budzącą w nim niecodzienne zdolności detektywistyczne. Staje się świadkiem podejrzanych interesów, w które wplątana jest polityczna elita Barcelony.

       Powieść Mendozy posiada absurdalny humor - jest zasłoną, za którą kryje się świadoma krytyka świata polityki i biznesu mających podłoże mafijne. Akcja powieści obfituje w nagłe zwroty, niebezpieczne pościgi na krawędzi życia. Prowadzone śledztwo posiada wiele teatralnych odsłon z przejaskrawioną konwencją literacką, co powoduje, że dzieło wydaje się absurdem, nie mającym związku z zasadami logiki. A jednak prawdziwe miasto ma prawdziwą ulicę, w szatach wędrowca obywatel świata przygląda się egzotyce miejsc, a czeka go jeszcze noc, romanca duszy łamiąca serca i flamenco tancerek na ulicy - to też przygoda oderwana od codzienności, niestety krótka widzeniem innej kultury.

       Dyskusje i wrażenia po przeczytaniu powieści, które wyraziliśmy na spotkaniu sprowadziły się do wspólnego mianownika: warto przeczytać powieść Eduardo Mendozy - "Przygoda fryzjera damskiego" i własnymi oczami zobaczyć świat bohatera.

       „Tyś jest moja, jam jest twój, możesz być tego pewna. W mym sercu tkwisz zamknięta, klucz leży gdzieś w odmętach, na zawsze zostaniesz tu”.


Opracowała: Czesława Szlachta-Pytko
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Andrew Davidson – „Gargulec”

       11 maja odbyło się kolejne spotkanie DKK w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie. Tym razem w nasze ręce wpadła książka „Gargulec” Andrew Davidson’a. Jak dowiadujemy się z okładki jest to debiut literacki, do którego autor zbierał materiały przez siedem lat. Powieść jeszcze przed premierą zyskała olbrzymi rozgłos. Prawa do jej wydania nabyły wydawnictwa z dwudziestu pięciu krajów.

       „Gargulec” to powieść, której fabuła wydaje się skomplikowana, ponieważ zawiera w sobie różnorodne wątki. Akcja odbywa się zarówno w teraźniejszości, jak i w przeszłości, a dokładnie w XIV wiecznych Niemczech.

       Na początku historii poznajemy mężczyznę (o dziwo nie znamy jego imienia), który ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu i z rozległymi oparzeniami trafia do szpitala. Ocknąwszy się ze śpiączki planuje samobójstwo. Życie w potwornie okaleczonym ciele jest dla niego torturą nie do zniesienia. Dowiadujemy się przy tym, że przed wypadkiem mężczyzna był przystojnym aktorem, a następnie reżyserem i producentem filmów „dla dorosłych”. Odmianę w szeregu jednostajnych dni rekonwalescencji przynoszą odwiedziny Marianne Engel – chorej na schizofrenię rzeźbiarki. Kobieta twierdzi, iż urodziła się w XIV wieku i jako wychowanka sióstr zakonnych spotkała i zakochała się w najemniku, którym wtedy był ów mężczyzna. Marianne opowiada historie, które wywołują u naszego bohatera głębokie przemyślenia na temat natury życia, śmierci i miłości.

       Poznajemy liczne historie miłosne z różnych zakątków świata, między innymi Anglików: Vicky i Toma, Włochów: Graziany i Francesco, albo Japonki Sei - dmuchaczki szkła. Takich opowieści jest więcej i stanowią one nie tylko antidotum na smutki naszego bohatera, ale również są niebanalnym tłem dla wątku przewijającego się do ostatniej strony książki, a opowiadającego o miłości, choć w to trudno uwierzyć, silniejszej niż śmierć…

       „Tyś jest moja, jam jest twój, możesz być tego pewna. W mym sercu tkwisz zamknięta, klucz leży gdzieś w odmętach, na zawsze zostaniesz tu”.


Opracowała: Anna Wilk
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Laura Hillenbrand – „Niezłomny”

       6 kwietnia 2013r odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w czytelni Biblioteki Publicznej w Strzyżowie na którym rozmawialiśmy na temat książki „Niezłomny” Laury Hillenbrand.

„Gdziekolwiek spojrzał, widział tylko wodę. Wokoło sunęły leniwe rekiny, ocierając się grzbietami o tratwę. Czekały.”

Tak rozpoczyna się historia Louisa Zamperiniego, która porwała miliony czytelników na całym świecie. Pokazała, że każdy z nas może być niezłomny. Odyseja Louisa Zamperiniego to dowód na to, że można wyjść cało z każdej opresji. Chłopak znikąd, który dzięki uporowi i determinacji wywalczył sobie miejsce w drużynie olimpijskiej. Zestrzelony nad Pacyfikiem przez 47 dni dryfował na oceanie, broniąc się zarówno przed kulami wroga, jak i szczękami wygłodniałych rekinów. Wyszedł zwycięsko ze starcia z psychopatycznym komendantem. Zdobył miłość kobiety, która była poza zasięgiem jego możliwości. A gdy było trzeba, potrafił pokonać nawet samego siebie.

Książka opisuje niezwykłe życie Louisa Zamperiniego, syna włoskich imigrantów którego losami można by obdzielić tuzin osób a i tak historie ich życia byłyby nieprawdopodobne. Z początku poznajemy Louiego jako niesfornego dzieciaka, który miał różne pomysły, min. wskoczył do zbiornika z ropą i omal nie utonął, założył się z kolegami o to kto najszybciej przebiegnie ruchliwą autostradę, w wieku pięciu lat zaczął palić pety znajdowane po drodze do przedszkola a swoje pierwsze przygody z alkoholem zaczął w wieku ośmiu lat. Był chłopcem o bardzo lepkich rękach do których wszystko się przyczepiało szczególnie to co dało się zjeść.

„O tym, jak wyglądało dzieciństwo Louiego, świadczy sposób, w jaki zwykle kończył swoje opowieści o tamtych czasach: „…a potem wiałem jak szalony” ”.

Ten talent zaważył na przyszłości chłopca: talent do biegania. Brał udział w wielu zawodach na których pobijał wszelkie rekordy. Największym wydarzeniem w jego sportowym życiu był udział w Igrzyskach Olimpijskich w 1936r na których spotkał się z samym Adolfem Hitlerem.

Jednak w 1939r kiedy wybuchła II Wojna Światowa życie Louisa zmieniło się o całe 180o. Wstąpił do wojska. I tutaj praktycznie rozpoczyna się niezwykła historia bohatera, który swoją postawą, determinacją i niezwykłą mocą charakteru przeżywa nieprawdopodobne chwile, przez które większość z nas nie dałaby rady przetrwać. Od Olimpijskiego atlety po lotnika, którego samolot rozbił się nad Pacyfikiem.

Książka jest bogata w fakty, które w niczym nie przypominają suchych encyklopedycznych zbitek dat i nazw - autorka może się pochwalić takimi zdolnościami literackimi, że nawet szczegóły budowy samolotu albo uzbrojenia Japończyków są przedstawione tak fascynująco, że nie sposób oderwać się od lektury. Treść wzbogacona jest o piękną oprawę zdjęciową - od dziecięcych lat Zampa, przez czasy wojenne, aż po lata współczesne. Wspomnieć jednak należy, że nie tylko Zamperini jest bohaterem własnej biografii - Hillenbrand opisała (wzbogacając teksty fotografiami) losy również jego rodziny, przyjaciół, współpracowników, a nawet oprawców.

Książka Laury Hillenbrand napisana jest, prostym zrozumiałym dla wszystkich językiem, nacechowanym emocjami, które również udzielają się czytelnikowi. Uderza realizmem i dbałością o szczegóły. miejsc i zdarzeń. To wstrząsający wieloaspektowy obraz wojny i tego co potrafi uczynić ona z człowiekiem. Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Warto ją przeczytać!


Opracowała: Karolina Wilk
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Orlando Figes –„Poślij chociaż słowo. Opowieść o miłości i przetrwaniu w Gułagu.”

       2 marca 2013 odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece w Strzyżowie. Tym razem wspólnie obchodziliśmy naszą pierwszą rocznicę działalności. Przez ten rok poznaliśmy różnorodne pozycje z literatury polskiej, hiszpańskiej, amerykańskiej, niemieckiej, angielskiej i szwedzkiej. Niektóre książki głęboko zapadły nam w pamięci, inne … trochę mniej.

       Na ostatnim spotkaniu omawialiśmy dzieło Orlanda Figes’a pt. „Poślij chociaż słowo”. Jej autor to znany w Wielkiej Brytanii pisarz, historyk i wykładowca w Uniwersity of London. Jest twórcą wielu znanych książek poświęconych Rosji m.in.: „Tragedia narodu”, „Taniec Nataszy” i „Szepty”. Figes to laureat prestiżowych nagród w dziedzinie literatury. W 2007 roku autor natrafia na zbiór prywatnych listów z lat 1946 – 1954, które zostały dostarczone do Stowarzyszenia Memoriału. Ich treść jest historią miłości Lwa i Swietłany Miszczenków z realiami Gułagu w tle. „Poślij chociaż słowo” to wspaniała opowieść oparta na autentycznych listach Lwa i Swiety, którzy zostali rozdzieleni, kiedy Lew trafia do gułagu w Peczorze.

       Lew i Swietłana spotykają się na studiach, na wydziale fizyki. Lew niesłusznie oskarżony o szpiegostwo i zdradę ZSRR zostaje skazany na 10 lat gułagu. Przez ten czas korespondują ze sobą. Miłość między nimi nie wybucha nagle, ale rozkwita w miarę upływu lat i podsycana tęsknotą, staje się niepokonana. Ich uczucia i więzi, jakie ich łączą są silniejsze niż długa rozłąka.

"Chciałabym tylko zobaczyć, że jesteś obok, kiedy się rano obudzę, a wieczorem opowiedzieć Ci, co się stało wszystko, co się stało w ciągu dnia, popatrzeć Ci w oczy i przytulić się do Ciebie. Ale na razie wystarczyłoby, gdybym dostała Twój dziesiąty list. To wszystko napisałam, dlatego, że chcę Ci powiedzieć cichutko tylko trzy słowa – dwa są zaimkami, a trzeci czasownikiem (we wszystkich czasach jednocześnie: przeszłym, teraźniejszym i przyszłym)."


       Ich historia nie jest skomplikowana i momentami wydawać się może nudna, jednak jest prawdziwa. Figes nie przedstawia jedynie historii miłości. Ukazuje życie w czasie wojny i powojennej Rosji. Książka wzbogacona jest w zdjęcia przedstawiające Lwa i Swietłanę na różnych etapach ich życia, ilustracje oraz mapki i plany kombinatu drzewnego, w którym pracował Lew. Miłość to jeden z najczęstszych tematów, wybieranych przez pisarzy. „Poślij chociaż słowo” to przepiękna opowieść miłosna dwojga osób skazanych na czekanie.


Opracowała: Anna Wilk
DKK przy BPGiM w Strzyżowie




Do góry



Stephen King – „Dallas'63'”

       Po raz pierwszy w nowym roku kalendarzowym spotkaliśmy się 26 stycznia. To kolejne spotkanie DKK na którym przyszło nam się zmierzyć z liczącą ponad osiemset stron powieścią S. Kinga,, Dallas’63’’.To piękna opowieść o miłości wbrew rzeczywistości i czasowi. Zamach na prezydenta, sytuacja społeczno-gospodarcza Ameryki to tylko tło w powieści Kinga dla tego co najważniejsze. Książka "gruba", ale do tego stopnia wciągająca, że jej grubość nie przeraża. Skłonność Kinga do wodolejstwa wybaczona z uwagi na jego mistrzowskie trzymanie w napięciu. Jest i dowcip (pewne cytaty godne zanotowania!), jest akcja trzymająca w napięciu, są wreszcie na końcu łzy i wzruszenie. Cenne też posłowie autora. Powieść "Dallas,63" to niesamowity klimat lat50-tych i 60-tych (smak piwa imbirowego, brak telefonów komórkowych...), to lata w jakich nie przyszło mi się urodzić, a może bym chciała .To King w doskonałej formie.

Prowincjonalne miasteczko Lisbon Falls. Bohaterem jest 35-letni Jake Epping. Obecnie pracuje jako nauczyciel i dodatkowo udziela korepetycji dla dorosłych. Jego monotonne, zwyczajne życie odmienia się za sprawą kolegi Ala, który na zapleczu swojego małego baru ma portal pozwalający na podróż do 1958 roku. Al uważa, że dzięki temu przejściu można uratować życie wielu ludzi, w tym prezydenta Kennedy’ego. Sam jednak zmaga się z nowotworem, więc tą misję powierza Jake’owi. Mężczyzna przenosi się więc w przeszłość. Czy jednak uda mu się zapobiec zamachowi? Jakie przygody czekają na bohatera? Jedno jest pewne… Z pewnością będzie to niezwykła wyprawa.

Książka oscyluje wokół dobrze znanego motywu jakim jest podróżowanie w czasie i zmienianie przeszłości ze wszystkimi konsekwencjami. Jednak King potrafił go przedstawić w niekonwencjonalny i szalenie intrygujący sposób. Poza tym autorowi udało się idealnie oddać ducha lat 50-tych i 60-tych XX wieku. Świat rock and rolla czy muzyki Elvisa to tylko początek, ponieważ oprócz zalet w świecie króluje też segregacja rasowa czy stosowanie używek. Język jest ciekawy, dynamiczny a akcja toczy się żwawo, więc książka wciąga z zawrotną siłą i nie pozwala na chwilę odpoczynku. Będzie napięcie, ale nie zabraknie też i nieco humoru. Jedynym minusem jest mnogość bohaterów, ale z drugiej strony byli oni w ciekawy sposób przedstawieni, więc da się to wybaczyć, podobnie jak przydługie opisy.

„Dallas ‘63” to zaskakująca książka najbardziej znanego pisarza grozy. Nie jest to jednak horror, ale świetnie nakreślona panorama obyczajowa Ameryki lat 50-tych, z wątkami historycznymi i politycznymi. Jest to opowieść o ludzkich wyborach, które potrafią zmienić życie wielu ludzi oraz historia poświęcenia, które wymaga nieraz znacznych kompromisów i wyrzeczeń. Godna polecenia miłośnikom Kinga i nie tylko!!


Opracowała: Marzena Midura
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Stieg Larsson – „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”

       W sobotę, 22 grudnia odbyło się kolejne spotkanie Klubowiczów Dyskusyjnego Klubu Książki w Strzyżowie. Tym razem omawiano pierwszy tom trylogii kryminalnej Stiega Larssona „Millennium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”.

       Książka opowiada historię dziennikarza Mikaela Blomkvista, którego kariera gwałtownie załamuje się wskutek opublikowania przez niego artykułu demaskującego jednego z czołowych skandynawskich biznesmenów. Nieszczęśliwie dla dziennikarza, tekst zostaje uznany przez sąd za pomówienie. Wyjściem z sytuacji wydaje się być niecodzienna propozycja Henrika Vangera, który prosi go o zbadanie nierozwiązanej od lat, rodzinnej zagadki. W mgnieniu oka życie Mikaela przeradza się w pełną niebezpieczeństw śmiertelną grę w której nikt nie pozostaje poza kręgiem podejrzeń. Cała sprawa dotyczy zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach siostrzenicy zleceniodawcy. Sprawa po tylu latach wydaje się być beznadziejna, jednak Mikael jako świetny dziennikarz śledczy, który dodatkowo dysponuje nieocenioną pomocą Lisbeth Salander, powoli zaczyna odkrywać prawdę.
       Z pozoru więc, książka wydaje się być typową historią kryminalną, jednak kunszt autora powoduje, że nie jest to zwykła rozrywka, a podróż w głąb ludzkiej psychiki.
       Przede wszystkim sama zagadka jest bardzo precyzyjnie skonstruowana-książka zawiera drzewo genealogiczne rodu Vangerów i mapę wyspy na której historia się rozgrywa, a w całej intrydze trudno doszukać się słabych punktów. Ta misternie utkana, wartka fabuła jest jednym z wielu atutów książki Larssona. Kolejnym jest niewątpliwie wielowymiarowość, niezwykle barwnych postaci, których życie samo w sobie mogłoby stanowić temat oddzielnych książek. Na uczestnikach Klubu największe wrażenie zrobiła Lisbeth Salander. Ta arcyciekawa postać wydaje się niemal nierealna i przypomina bardziej bohaterów gier komputerowych czy komiksów niż realną osobę. Z jednej strony genialna, czemu daje wyraz w sposobie w jaki pracuje, a z drugiej zupełnie nieprzystosowana społecznie, zmuszona korzystać z pomocy kurateli sądowej. Jej przypadek wpisuje się w szerszy, podjęty przez Larssona dyskurs, dotyczący miejsca kobiet w społeczeństwie. Autor, pomiędzy rozdziałami, umieszcza bowiem dane statystyczne dotyczące sytuacji kobiet w Szwecji, np. „46 procent szwedzkich kobiet choć raz doświadczyło przemocy ze strony mężczyzny”, czy „13 procent szwedzkich kobiet doświadczyło pozamałżeńskiej przemocy seksualnej”, który to zabieg, diametralnie zmienia kontekst całej historii i urealnia ją. Lisbeth zostaje bowiem brutalnie zgwałcona przez swojego kuratora – nie pozostając mu dłużna, mści się na nim równie sadystycznie. Opisy Larssona są w tej materii boleśnie realistyczne.
       Przyglądając się bliżej rodzinie Vangerów, poznajemy stopniowo historię arystokratycznego rodu uwikłanego we współpracę z nazistowskim reżimem, a wraz z nią zaczynamy rozumieć mechanizmy charakterystyczne dla tego rodzaju ideologii. Przed napisaniem powieści Larsson niewątpliwie dobrze odrobił zadanie domowe. Opisywane relacje rodzinne, można uznać za typowe dla czynnych nazistów. Świadectwa rodzin personelu obozów koncentracyjnych czy historia pewnego Austriaka świadczą o tym, że niestety koszmar wojny jest wciąż obecny w życiu potomków uczestników tamtych wydarzeń. Larsson zdaje się nie mieć co do tego wątpliwości i w sposób dobitny pokazuje to w swojej książce.
       Spora część spotkania poświęcona została kwestiom moralnym, które pojawiły się wokół postaci głównego bohatera – Mikaela Blomkvista i jego licznym romansom i związkowi z zamężną kobietą. W ten sposób autor dodatkowo uwiarygodnia swoją opowieść wskazując, że świat wokół nas nie jest czarno-biały a ludzie nie dzielą się na dobrych i złych. Czytelnikom znany może być film pod tytułem „Dziewczyna z tatuażem” , który powstał w oparciu o książkę, a który uczestnicy spotkania starali się porównać z lekturą. W trakcie dyskusji okazało się, że kilku klubowiczów zdecydowało się przeczytać pozostałe tomy trylogii. Trudno się temu dziwić, jest to na pewno lektura, którą czyta się z zapartym tchem. Warto ją polecić na długie zimowe wieczory zwłaszcza, że hulający za oknem wiatr pomoże wczuć się w lodowatą skandynawską atmosferę.


Opracowała: Anna Agopsowicz
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



J.K. Rowling "Trafny wybór"

Wskazówka na cyferblacie ręcznego zegarka Adriatica przeskoczyła cicho. Przeklinając w duchu naturę swojej pracy postarzyła się sama o kolejną minutę.

18:00

Niedbale przekręcam kluczyk w stacyjce i zaciągam hamulec ręczny. Gasną światła reflektorów a dzwoniący w uszach terkot silnika ustaje gwałtownie. Cisza. Za szybą słychać jedynie świst wiatru, który z uporem maniaka próbuje wedrzeć się do wnętrza mojej Magdaleny. Powolnym ruchem dłoni naciskam przymarzniętą klamkę drzwi i z grymasem na twarzy opuszczam ciepłą przestrzeń nagrzanego jazdą samochodu. Oślepiające światło przyparkingowej latarni wdziera się do źrenic jak sopel lodu. Mrużę delikatnie oczy by po chwili zamroczenia ruszyć na moje pierwsze spotkanie DKK. Świeży śnieg przyjemnie skrzypi pod nogami gdy przedzieram się przez gęsty wieczór miasta. Biała melodia wlewa się falami do ucha a ja delikatnie uśmiecham widząc już w oddali migocące światła miejskiej biblioteki. W kłębach kotłującego się śniegu i mroźnej zawieruchy, docieram w końcu pod drzwi dawnej synagogi. Jest wieczór, 12 grudnia 2012 - tydzień z ułamkiem przed planowanym końcem świata - ale w Strzyżowie, małej miejscowości na jego krańcu, nic nie wskazuje na to aby jakikolwiek zbliżający się kataklizm mógł zakłócić kolejne spotkanie tajnego stowarzyszenia miejscowych moli książkowych.



       Przyznaję, wstęp trochę naciągany ale tak po krótce zaczęła się moja pierwsza przygoda z Dyskusyjnym Klubem Książki. Tematem była powieść J.K. Rowling “Trafny Wybór”. Powieść, która wywołała mieszane uczucia wśród zebranych klubowiczów, tym razem w okrojonym, okołoświątecznym składzie. Nie chcę zabierać głosu w czyimś imieniu zatem postaram się przybliżyć książkę z mojej czytelniczej perspektywy.

Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie…

       Rzecz dzieje się w małym angielskim miasteczku Pagford. Zgodnie ze stereotypem mamy tu perfekcyjne osiedla, równo przystrzyżone trawniki wokół domostw, sąsiedzi kłaniają się i uśmiechają w mocno naciąganych przejawach sąsiedzkiej zażyłości. Do tego plotki, gra pozorów oraz ogólnie stara (nie)dobra, małomiasteczkowa dulszczyzna jaką znamy i (nie)lubimy. Jakby tego było mało wyrocznią całego życia społecznego mieszkańców jest rada miasta. Pewnego dnia, z pozoru błoga, wydawałoby się niczym nie zmącona atmosfera, zostaje przerwana przez nagłą śmierć jednego z jej członków - Barry’ego Fairbrother’a. Pojawia się problem.

       Otóż zażewiem odwiecznego sporu i ogniskiem zapalnym, wśród rady jak i mieszkańców jest osiedle Fields. Leżące na granicy między Pagford a większym miastem Yarvil blokowisko, zamieszkałe przez patologiczny według niektórych półświatek - pełen narkomanów i prostytutek - jest dla znakomitej części pagfordczyków zbędnym balastem, kolebką wszelkiego zepsucia, która mocno nadszarpuje wizerunek ich pięknego, wypacykowanego miasteczka. Pozostała część rezydentów, zgodnie z wizją zmarłego radnego uważa, że mieszkańców Fields należy zresocjalizować a samo osiedle włączyć w struktury miasta. Tak oto zaczyna się wyścig do stołka radnego a wraz z nim ożywają drzemiące w ludziach demony, których twarze autorka skrupulatnie i sukcesywnie demaskuje.

W poszukiwaniu zaginionej fabuły

Wolny wakat i wybory do rady ? To wszystko ?
       Hmmm, w dużym skrócie tak - przynajmniej jeśli tak powierzchownie na to popatrzymy. Fabuła książki rzeczywiście nie porywa, na pewno nie na tyle aby czytelnik nie mógł oderwać się od książki. Nie znajdziemy tutaj “achów” i “ochów”, nie będziemy z wypiekami na twarzy ślinić palec aby przewrócić kolejną stronę, Owszem jej konstrukcja jest przez Rowling wyegzekwowana naprawdę dobrze i to trzeba docenić: jest solidna, spójna i nie pozostawia niedokończonych wątków, jednak na pewnym bardzo podstawowym poziomie jej suchy opis nie ma według mnie sensu. Poza nakreśleniem sytuacji w jakiej znalazło się miasteczko i “rozwieszeniem” pewnego szkieletu dla akcji powieści, nie ma w samej fabule nic szczególnie zachęcającego. Musimy zatem, jak zawsze w takim wypadku, pomachać “intelektualną łopatą” trochę głębiej, gdyż mamy tu do czynienia z “książką-opisem” a nie “książką-akcją”.

Zakasujemy rękawy czyli o co tak naprawdę chodzi ?

       Otóż, w moim przekonaniu, Rowling celowo próbuje wyhamować nasz czytelniczy pęd do szybkiego (a czasami również bezmyślnego i bezrefleksyjnego) pochłaniania książek. W dobie internetu i e-booków "łatwo, szybko i dobrze" stało się niestety czytelniczym modus operandi dla wielu czytelników. Autorka wychodzi z inną koncepcją. W jej powieści akcja nie jest wartka, nie zapiera tchu w piersiach: toczy się niespiesznie - właściwie można powiedzieć, że się snuje. Dla niektórych będzie to synonim nudy, niektórych natomiast zmusi do redukcji swoistego czytelniczego biegu.

       Mamy zatem na wstępie pewną odmienność w stosunku do tego co serwują nam dzisiaj sieciowe księgarnie, wciskające na pierwszy plan literaturę suspensu oraz wszelkiego rodzaju tanie zabijacze czasu. To chyba właśnie ta odmienność książki Rowling jest dla mnie jednym z jej mocnych punktów. Śmierć radnego, wyścig o pozycję, wybory - to tylko tło do przedstawienia poważniejszych problemów społecznych jakie nas obecnie nękają. Począwszy od wszechobecnej plotki, małomiasteczkowej obłudy, zakłamania oraz hipokryzji mieszkańców, kończąc na wszelakich patologiach, przemocy, rasiźmie i nietolerancji religijnej czy seksualnej. Wszystkie te problemy wydają się być, w mniejszych lub większym stopniu, udziałem nie dużych aglomeracji właśnie, ale bolączką małych miasteczek pokroju Pagford. Miasteczek, w których żyja zazwyczaj hermetyczne wspólnoty, gdzie duża część życia jest na pokaz a uprzedzenia są na stałe zakorzenione w świadomosci mieszkańców do tego stopnia, że każdy przejaw inności narażony jest na ostracyzm społeczny.

No dobra, a tak ogólnie, po polskiemu, to co się podobało a co nie ?

       Przede wszystkim wydaje mi się, że Rowling jest bardzo dobrą obserwatorką otoczenia: widzi brak zrozumienia dla niektórych kwestii społecznych i świadomości tego, że na marginesie może się kiedyś znaleźć każdy z nas. W ślad za tym idzie jej duży dar do budowania postaci i ich charakterów. Stopniowo i bardzo drobiazgowo, zwracając uwagę na liczne detale, wprowadza nas na ich osobiste orbity. Dom po domu poznajemy bohaterów książki, niestety nie jest to zazwyczaj zbyt miły obrazek.

       W powieści nie znajdziemy głównego bohatera do której można by się przywiązać, mnie przynajmniej ta sztuka się nie udała. Odniosłem wręcz wrażenie, że Rowling z zamierzenia chciała aby jej postacie były równorzędne. Jeśli miałbym wysunąć coś na pierwszy plan to byłoby to samo Pagford i jego społeczność - niestety byłby to twór w dużym stopniu nieprzyjemny.

       Sama konstrukcja książki przywodzi na myśl “Pulp Fiction” lub, jak zostało to wspomniane w dyskusji, “Grę o tron”. Wygląda to tak, że krótkie sceny-migawki z różnych wydawałoby się na początku wątków splatają się ostatecznie w pewną sieć zależności, która doprowadza do punktu kulminacyjnego. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy jednak w lekturze w wydaniu Rowling jest niemiłosiernie irytujące. Autorka przeskakuje od jednej sceny do drugiej, mamy natłok bohaterów i nazwisk co powoduje, że naprawdę ciężko zorientować się w tej swoistej pajęczynie kto jest kim i jaki ma wpływ na fabułę - zwłaszcza na starcie książki. Z drugiej strony, jak wszyscy zgodnie stwierdzili, “Trafny wybór” wydaje się być gotowym scenariuszem filmowym, gdzie taka formuła mogłaby się sprawdzić.

       Język książki jest żywy, choć dla mnie nie do końca wydawał się wiarygodny jeśli chodzi o młodsze pokolenie. Irytujące, wszechobecne i nadmierne przekleństwa, wulgaryzm w mowie potocznej nastolatków są jakby trochę na siłę przerysowane - co mnie osobiście draźniło. Nie wiem jak to wygląda w Wielkiej Brytanii ale w wielu miejscach towarzyszyło mi wrażenie, że autorka za bardzo się stara aby powieść była rzeczywiście, jak to zapowiadano, “dla dorosłych”. Oczywiście, każdy lubi sobie zdrowo przeklnąć czy puścić wiązankę ale żeby stanowiło to większość potocznego języka albo służyło za przecinek ? Chciałoby się rzec kolokwialnie - “bez przesady !”

Kończ waść bo dłużyzna wyjdzie !

       A więc do sedna. Jeśli ktoś szuka lekkiej lektury to się zawiedzie bo “Trafny wybór” to dość poważna proza i nie czyta się jej na pewno w celach relaksacyjnych.

       Powieść jest w większości przeładowana negatywnymi emocjami co sprawia, że czyta się ją naprawdę z wielkim mozołem oraz towarzyszącym uczuciem przygnębienia. Po pierwszych 300 stronach sam się sobie dziwiłem dlaczego jej jeszcze nie odłożyłem. Kartka po kartce towarzyszyło mi wrażenie, że wcale o niczym nowym nie czytam, co z jednej strony było trochę smutne ("może taki jest z grubsza prawdziwy obraz tego co nas otacza ?”) z drugiej strony pozwalało mi co raz otwierać książkę i wymęczyć pozostałe stronice w nadzieji, że być może wszystko zmierza jednak ku jakiemuś optymistycznemu rozwiązaniu. Niestety...

Bla, bla ! Miał być koniec do jasnej …. Ile można, Panie ?!

       No dobrze, to teraz z szybkością światła. Na pewno należą się Rowling słowa uznania za to, że wogóle zdecydowała się na taką powieść. Przy swojej sławie i statusie materialnym jaki osiągnęła po sukcesie przygód Pottera mogłaby przecież dać sobie spokój z pisarstwem i osiąść na laurach a tymczasem wychodzi nam naprzeciw z kawałkiem dość poważnego powieści. Powieści, w której mikroświecie udało jej się zminiaturyzować problemy wewnątrz i międzyludzkie z jakimi przyszło nam się w dzisiejszych czasach borykać.

       Na dodatkowy plus zaliczyłbym autorce to, że książka w swej wymowie nie ma jednoznacznie moralizatorskiego tonu co wydaje się być jej zaletą, gdyż zmusza nas samych do odrobiny refleksji nad tym co często przechodzi obok nas nie zauważone.

       Z mojej perspektywy “Trafny wybór” nie jest niestety pozycją, którą bezwględnie chciałbym mieć na swoje półce. Osobiście w książkach szukam czegoś co pozwoli mi oderwać się od brudnej rzeczywistości (jednocześnie nie bedąc trywialne) a nie uwydatni jej wykrzywioną w Joker’owym uśmiechu twarz. Tego dość na co dzień w wiadomościach i na ulicy. Naprawdę szczerze wątpię abym kiedykolwiek do tej lektury powrócił. I nie ! nie chodzi tu bynajmniej o zmarnowany czas. Raczej o ogólne wrażenie jakie powieść Rowling we mnie pozostawiła a mianowicie: że po tym wszystkim co się stało w Pagford, miasto szybko zapomni o tragicznych wydarzeniach i powróci do swojego pozorowanego, przygnębiającego i smutnego życia. Myślę też, że jest jeszcze jeden powód. Powieść pozostawiła we mnie gorzki posmak tego, że być może człowiek już się troche uodpornił na to wszystko co się dookoła niego dzieje, a na co Rowling próbuje nas właśnie uwrażliwić. Niestety o tym czy tak rzeczywiście jest, każdy będzie musiał przekonać się sam, czytając osobiście J.K. Rowling w jej najnowszej powieści.


Opracował: Radosław Kozak
DKK przy BPGiM w Strzyżowie



Do góry



Aron Ralston "127 godzin"


       3 listopada 2012 roku w Biblotece Publicznej w Strzyżowie, po raz kolejny liczna grupa członków Dyskusyjnego Klubu Książki wzięła udział w dyskusji nad książką pt. "127 godzin" - Arona Ralstona. Na pierwszy plan wysunęło się piękno otaczającej przyrody: opis gładkich skał, ich lśnienie, czerwony kurz, spalone słońcem urwiska i ten pustynny płaskowyż bez śladu ludzkiej stopy -wszystko to u wielu z nas wzbudziło podziw.
       Następnie nastąpiła chwila zadumy nad człowiekiem. Niestety, niejednokrotnie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Niektórzy czytelnicy osądzili człowieka - autora i bohatera książki. Jego brak przewidywania i lekkomyślność.
       Historia opisana w "127 godzin" przydarzyła się 26 letniemu Aron'owi Ralston'owi podczas jego wyprawy w Góry Skaliste i trwała sześć dni. Miał niewiele wody, mały scyzoryk dołączony do płatków kukurydzianych i uprząż alpinisty. Gdy przeciskał się przez szczelinę nie często odwiedzanego kanionu – blisko 400-kilogramowy głaz przygniótł mu prawą dłoń do skalnej ściany wąwozu. Mógł umrzeć lub walczyć o przetrwanie. Walka o życie okazała się mocniejsza: racjonalność myślenia mieszała się z szaleństwem i euforią: "Chwycić, zacisnąć, wykręcić, wyrwać". Człowieka można złamać, lecz nie pokonać...
       I wszyscy zadaliśmy sobie pytanie: co ciągnie ludzi w góry? Pragnienie szczęścia, poszukiwanie wyższych doznań. Autor przesunął biegun swojego istnienia i umieścił go wyżej- w paśmie ośnieżonych gór, jeszcze nie zdobytych szczytów. Musiał iść w góry, ponieważ pragnienie to było niezniszczalne.
       Teraz jest w nim trwały ślad tamtych wydarzeń. Tak jak są i inne ślady: Blue John Canion, Blue John Springs noszący imię woźnicy dyliżansu, kucharza i koniokrada z przełomu wieku, który włóczył się przez dziesięć lat po krainie Kanionów Utah. I to miejsce zwaneWielką Galerią – gdzie zapis pradawnych istnień z przed 5000 lat niezmiennie budzi zachwyt.
       A co zostanie po nas?
       Tajemnica……….

Opracowała: Czesława Szlachta Pytko
DKK przy BPGiM w Strzyżowie


Do góry



Jacek Hugo-Bader „Biała gorączka”, „Dzienniki Kołymskie”


       20 września 2012r. w Bibliotece Publicznej w Strzyżowie nasz Dyskusyjny Klub Książki spotkał sie po raz kolejny. Tym razem omawialiśmy twórczość Jacka Hugo – Badera na podstawie jego dwóch dzieł: Biała gorączka i Dzienniki Kołymskie.
        Autor jest jednym z najbardziej cenionych polskich pisarzy i reporterów, zajmujących się krajami dawnego sowieckiego imperium. Został nominowany do Nagrody Literackiej NIKE, jest również współautorem filmu dokumentalnego „Jacek Hugo-Bader. Korespondent z Polszy”. Został uhonorowany nagrodą Grand Press (1999, 2003) i głównymi nagrodami Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
        Jacek Hugo-Bader wprowadził nas w niemal orientalny postsowiecki świat, ukazując historie wielu ludzi, którzy na co dzień muszą zmagać się z syberyjskim klimatem, ale także z własnymi wspomnieniami „wielkiej wojny”. Trakt Kołymski to 2025 kilometrów drogi zbudowanej przez byłych więźniów stalinowskich łagrów, dla których Kołyma stała się ostatnim miejscem spoczynku. „Miałem dwadzieścia cztery lata. Dostałem dwadzieścia pięć łagru. Aresztowali mnie w dniu śmierci Stalina, 3 marca 1953 roku. – Wtedy dawali jeszcze takie wyroki? – dziwię się. – No co wy?! – wzdycha Miron Markowicz Etlis i oplata mnie jedwabnymi rzemykami przydymionych swoich spojrzeń. – Wtedy jeszcze strzelali! Kilku moich przyjaciół postawili pod murem” (J. Hugo-Bader: Dzienniki Kołymkie). Podczas podróży poznaliśmy kulturę, tradycję oraz mentalność ludzi, którzy zdecydowali się żyć w tym „Złotym Sercu Rosji”. Dzienniki Kołymskie to książka, która bardziej przypadła do gustu uczestnikom naszego klubu niż Biała gorączka. To reportaże pełne zabawnych historyjek, gawęd i dramatów ludzkich, z których zionie alkoholem i emanuje magia mądrej szamanki. Jacek Hugo-Bader przedstawia nam Rosję skorumpowaną, gdzie ludzie zmagają się z biedą, alkoholizmem i … niedźwiedziami ludojadami.
        Rosjia, która ujawnia nam się ze stron Białej gorączki, jest przerażającym obrazem róznorodnych dramatów ludzkich. Tytuł nawiązuje do plemienia Ewenków, zamieszkującego syberyjską tajgę i dotyczy stanu w którym po przerwaniu pijackiego ciągu, w trzeźwości przychodzi paniczny i nieuzasadniony strach. Pojawiają się halucynacje wzrokowe bądź słuchowe, które często prowadzą do masowych samobójstw. Biała gorączka to zbiór reportaży, przemyśleń autora, wywiadów z mieszkańcami z różnych zakątków państwa rosyjskiego. Jacek Hugo-Bader przedstawia nam wyznania byłych alkoholików i narkomanów, nosicieli wirusa HIV, hipisów, kloszardów, a także ludzi, którzy byli zmuszeni sprzedać własną nerkę. „Zaczęła brać narkotyki dwanaście lat temu. Miała trzynaście lat, a Larysa, jej koleżanka z podwórka, o cztery więcej. Matka Larysy handlowała prochami, więc dziewczynka podbierała jej towar ze skrytki i rozdawała na podwórku. Dzieciaki bawiły się w narkomanow. Nie potrafiły sobie wstrzykiwać heroiny, więc ją piły” (J. Hugo-Bader: Biała gorączka).
       Po przeczytaniu obydwu książek jesteśmy pełni podziwu dla autora i jego śmiałej wyprawy, dzięki której zaowocowały dość przygnębiające, pełne czarnego humoru dzieła. Autor prezentuje nam smutny i przygnębiający obraz narodu pogrążonego w marazmie, obojętności i smutku, pozbawionego chęci i inicjatywy, a żyjącego wyobrażeniami o dawnej sile i potędze Cesarstwa Rosyjskiego.

Opracowała: Anna Wilk
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



Mario Vargas Llosa - „Ciotka Julia i skryba”


       Zatłoczone ciasne uliczki peruwiańskiej stolicy, słoneczny żar, który możemy odczuć zatrzymując się na chwilę w przepełnionej ludźmi i zapachami kawiarni, duchota brudnych i zaniedbanych dzielnic kilkumilionowej stolicy - Limy. Właśnie w takie miejsce zaprowadził nas autor kolejnej książki, Mario Vargas Llosa, którego książkę "Ciotka Julia i skryba" mogliśmy omówić na kolejnym spotkaniu w dniu 23 sierpnia, dzięki Dyskusyjnemu Klubowi Książki działającemu w naszej bibliotece.

       Nie była to ani krótka, ani nieskomplikowana lektura, aczkolwiek tematycznie bardzo ciekawa, jeżeli chodzi o poznawanie nowych kultur właśnie poprzez kontakt z literaturą.

       Llosa, który jest laureatem Nagrody Nobla z 2010 roku, interesująco kreśli całą podstawę powieści mieszając różne wątki - autobiograficzny z intrygującymi opowiadaniami, które kończą się w najbardziej tajemniczym momencie.

       Jednak kanwą całej powieści jest historia romansu głównego bohatera, osiemnastoletniego Mario, którego możemy uosobić z postacią autora oraz jego ponad trzydziestoletniej ciotki Julii. Uczucie to, zupełnie nie zaakceptowane przez całą, dużą rodzinę naszego bohatera, w sercu czytelnika wzbudza zainteresowanie i wiele pytań, m.in. jak potoczą się losy naszej pary bohaterów? Czy Mario dopnie swego i przeciwstawiając się całej familii ożeni się ze własną ciotką?

       Także ciekawym wątkiem poruszonym przez noblistę jest temat pisarstwa. Przedstawia go nam na postawie historii życia Pedro Camacho, autora słynnych na całe Peru słuchowisk radiowych. W swoim życiu Pedro doświadczył wszystkiego - od człowieka rozchwytywanego przez tłumy, mającego stałe i szerokie grono miłośników, stacza się na samo dno, trafiając do zakładu psychiatrycznego i pracując w podrzędnej gazecie, gdzie jest traktowany jako popychadło.

       Llosa kreśląc ten wątek zadaje i nam, czytelnikom, pytania: kim jest dla nas pisarz-artysta? Czy bycie pisarzem to powołanie? Czy warto dla sztuki poświęcić całe swoje życie?

       O powieści nasze zdania były podzielone. Jednym bardzo się ona podobała; opisane stosunki rodzinne, duszny, ale intrygujący klimat książki, niespotykany zamysł przetykania tak różnych wątków - to wzbudziło zainteresowanie. Innym dużo mniej, pojawiły się głosy o chaotyczności bohaterów, braku jakiejś wyrazistości, czy nudzie.

       Jedno jest pewne - dzieło peruwiańskiego pisarza Mario Vargasa Llosy otworzyło nam nieznane drzwi bogatej i niezwykłej literatury iberoamerykańskiej, którą poznać warto.

Opracowała: Jzabella Pijar
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



Maria Nurowska: „Nakarmić wilki”, „Requiem dla wilka”


„- Każdy z nas nosi w sercu wiele wilków, miłość, gniew, odwagę, strach... Przeżyją tylko te, które nakarmisz.”

       Kolejne - szóste już - spotkanie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki odbyło się 26 lipca. Był to wyjątkowy dzień, ponieważ świętowaliśmy wspólnie imieniny naszych dwóch koleżanek. Ponadto dzieliliśmy się wrażeniami z wakacyjnych podróży. Natomiast ci, którzy dopiero zamierzali wyjechać, opowiadali o swoich planach.
       Przedmiotem dyskusji podczas spotkania Klubu stała się powieść Marii Nurowskiej Nakarmić wilki oraz kontynuacja tej książki pt. Requiem dla wilka. Autorka przedstawia w nich losy dwóch młodych kobiet: Katarzyny – absolwentki SGGW, która w Bieszczadach zbiera materiały do pracy doktorskiej o wilkach, a następnie Joanny – absolwentki łódzkiej Filmówki. Zamierza ona nakręcić dokument o wybitnym reżyserze Jerzym Glinickim, lecz wkrótce odkrywa prawdę o śmierci Kasi i zaczyna podążać po jej śladach. Niewątpliwie można uznać, że kobiety te połączyła niezwykła miłość do wilków zamieszkujących bieszczadzkie lasy.
       Jak zgodnie stwierdziliśmy obydwa utwory Nurowskiej są ciekawe, łatwe w odbiorze, sprzyjające wakacyjnemu wypoczynkowi. Toteż określiliśmy je jako „lekkie lektury wakacyjne”, które z pewnością cieszą się dużą popularnością wśród czytelników.
       Ogromne zainteresowanie wzbudziło w nas miejsce akcji powieści – bieszczadzka drewniana chata w lesie oraz życie bohaterów w tych prymitywnych warunkach.
Postacią, która szczególnie zaintrygowała członków DKK był Olgierd, naukowiec, leśnik, zawsze tajemniczy indywidualista. Dlatego też zastanawialiśmy się czy miłość, która połączyła go z Joanną przetrwa. Czy stworzą szczęśliwą rodzinę?        Niestety, naszej aprobaty nie uzyskał niemal baśniowy wątek przyjaźni głównych bohaterek z watahą wilków. Silna więź łącząca obie kobiety z dzikimi przecież zwierzętami wydaje się wręcz nierealna, fantastyczna. Za zbędne uznaliśmy też włączenie do powieści wydarzeń i postaci z życia politycznego współczesnej Polski. Doszliśmy również do wniosku, że druga część powieści Nurowskiej jest właściwie powieleniem pierwszej. Nowa bohaterka coraz bardziej utożsamia się z Katarzyną: lubi przebywać na Harhajce, obserwuje wilki, zaprzyjaźnia się z nimi, a nawet zakochuje się w Olgierdzie. Jednak dopiero dzięki Joannie wyjaśniona zostaje sprawa zabójstwa Katarzyny Lewickiej.
       Powieści Marii Nurowskiej polecamy na dalszy czas wakacyjnego odpoczynku.

Opracowała: Monika Śledziona
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



Hubert Klimko-Dobrzaniecki: "Borholm, Borholm"


       W najdłuższy dzień w roku, dnia 21 czerwca już po raz piąty mole książkowe ze Strzyżowa i okolic miały możliwość uczestniczyć w spotkaniu w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki, którego tematem była książka Huberta Klimko- Dobrzanieckiego o tajemniczym i intrygującym tytule: "Bornholm, Bornholm"

"Wiesz, mamo, a może to jest tak, że to miejsce, ta wyspa, działa na tych, którzy się tu urodzili jak echo. Gdziekolwiek będziesz poza nią, zawsze odbije się echem w twoim sercu i wrócisz, nawet jeślibyś z tym miejscem wiązał najgorsze wspomnienia."*

Bornholm, jak stwierdził sam autor to miejsce bardzo mu bliskie, pełne magii, do którego wraca rok w rok aby nasycić się pięknem dziewiczego krajobrazu. Podobno to właśnie przyroda, którąprzesycona jest duńska wyspa miała zasadniczy wpływ na ukształtowanie się powieści. To właśnie przez krajobraz dotarł do ludzi, którzy do tego stopnia zawładnęli jego sercem, że postanowił napisać książkę, której akcja będzie się działa właśnie na ukochanej wyspie.

Na książkę składają się dwie historie które łączy nie tylko magiczny Bornholm, ale coś o wiele więcej. Pierwsza z nich to opowieść o Horście Bartliku, człowieku chciałoby się napisać-przeciętnym, przesiąkniętym uczuciem pustki i samotności, mimo posiadanej rodziny. Z nim przenosimy się o siedemdziesiąt lat wstecz, w czasy kiedy widmo wojny stawało się coraz bliższe i wpływało na ludzkie zachowania i wybory.

Druga to historia życia nieznanego nam z imienia mężczyzny, który siedząc przy łóżku swojej znajdującej się w śpiączce matki zdaje relacje ze swoich przeżyć, życiowych doświadczeń. Jego życia -rozdwojonego między piętnem zaborczej miłości, a pragnieniem życia szczęśliwego, z dala od niej, nie można łatwo zapomnieć.

To, co łączy obie historie stało się tematem gorącej dyskusji ze strony uczestników spotkania. Czy Horst jest ojcem naszego drugiego, intrygującego bohatera? Jaką rolę pełni stary niemiecki aparat fotograficzny i tajemnicze zdjęcie?

"Bornholm, Bornholm" Huberta Klimko - Dobrzanieckiego wywołał w nas różne opinie. Pojawiły się głosy o między innymi: dobrze naszkicowanych charakterach bohaterów, zamieszczeniu interesujących ciekawostek dotyczących codziennego życia w Wielkiej Brytanii, gdzie zmienne koło Fortuny zaprowadza jednego z bohaterów, czy realistycznego odmalowaniu realiów życia sprzed lat. Jednak ogólnie powieść nie zaskarbiła sobie w naszych sercach długotrwałego miejsca. Stwierdziliśmy, że czytanie dla nas to w pewnym sensie ucieczką od prozy życia, a książka Dobrzanieckiego jest właśnie taką szarą,wręcz depresyjną historią życiowego błąkania się i nie pozwala nam odetchnąć.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki od dziecka - jak sam przyznał - marzył o wyprawie na wyspę, która stała się dla niego symbolem spełnionych marzeń. Chciał, żeby przemówiła opisując historię życia ludzi prostych i zwyczajnych. Czy mu się to udało? Nasze zdanie brzmi -niekoniecznie, ale przecież każdy ma szansę pewnego dnia usiąść,wziąć do ręki książkę i wsłuchać się w bornholmską opowieść.

* cytat pochodzi z ksiązki H. Klimko-Dobrzanieckiego "Bornholm, Bornholm", Wyd. Znak, Kraków 2011.

Opracowała: Izabella Pijar
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



HISTORIA SŁOWEM PISANA


       17 maja zebraliśmy się w bibliotece po raz czwarty na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki. Nasze grono ciągle się powiększa, co cieszy, bo dowodzi, że i dziś, w rzeczywistości multimedialnej, są ludzie, którzy potrafią docenić dobrą książkę.
Wstyd zamiast Lektor
„Wstyd jako powód wymijającego, odpychającego, skrytego i wypaczonego, a także raniącego innych zachowania; sam to znałem. Ale czy wstyd, że nie umie czytać ani pisać, miał być powodem jej zachowania na procesie i w obozie? Ze strachu, że zdemaskuje się jako analfabetka, zdemaskowała się jako zbrodniarka? Ze strachu przed ujawnieniem analfabetyzmu popełniła zbrodnię?”
Tytuł książki Bernarda Schlinka brzmi w oryginale The reader, w wersji filmowej Zaklinacz słów lub Lektor. Doszliśmy do wniosku, że zupełnie inaczej byśmy ją zatytułowali: mianowicie Wstyd lub może Duma, ponieważ sedno historii stanowi nie sam problem nieumiejętności czytania i pisania, a dumny charakter Hanny Schmitz, która za wszelką cenę pragnie ukryć przed światem swoją wielką tajemnicę, będącą źródłem wstydu – analfabetyzm. Pytanie, które przy tej okazji nasuwa się z niezwykłą intensywnością brzmi: dlaczego Hanna nie chciała nauczyć się czytać? Zrobiła to dopiero w więzieniu. – Ani w książce, ani w snutych przez nas domysłach nie znaleźliśmy na nie odpowiedzi. Odrębną kwestią poruszaną przez nas w dyskusji było: jak nieumiejętność czytania i pisania wpłynęła na całe życie bohaterki, a także prowadzącego narrację Michaela Berga. Tutaj autor nie pozostawia wątpliwości: ta kwestia przesądziła o podejmowanych przez Hannę wyborach (rezygnacja z awansu i wstąpienie do SS) i naznaczyła jej życie piętnem i cierpieniem.
Dramat Hanny
Analfabetyzm był dla Hanny tym większym źródłem cierpienia, że bohaterka, powściągliwa i twarda w kontaktach, w głębi duszy była mądrą, wrażliwą kobietą. Historia jej życia, którą stopniowo poznajemy, jest niezwykle zagmatwana, wręcz dramatyczna. W historii Hanny autor poruszył ważny motyw - niemieckich obozów pracy i zagłady. Zwraca uwagę podejście autora do tej tematyki. Wydaje się być o tyle nowatorskie, że podkreśla rolę pracy właśnie. Wydaje się, iż w popełnianych przez więźniarki zbrodniach niezwykle duże znaczenie oprócz aspektów ideologicznych wdrukowywanych przez niemieckie formacje, miał wymiar dobrego, sumiennego wykonywania pracy, powierzonych im zadań, zakładający dodatkowo brak jakichkolwiek motywów popychających do szerzenia zagłady i brak refleksji nad własnym postępowaniem, wybiegania myślą ponad rozkaz. Dyskusja rozgorzała na dobre przy próbie oceny postępowania Hanny: czy jest ona zbrodniarką czy ofiarą? A może jednym i drugim? Sama bohaterka zdaje się nieustannie szukać odpowiedzi na to pytanie:
[fragment rozprawy sądowej, w której ważą się losy bohaterki]
-„ Czy wiedziałyście, że wysyłacie więźniarki na śmierć?
- Pewnie. Ale przybywały nowe i stare musiały zrobić im miejsce.
- tak więc, żeby zrobić miejsce, mówiłyście: ty i ty, i ty musisz być odesłana i zamordowana?
Hanna nie rozumiała, o co przewodniczący chciał ja w ten sposób zapytać.
- No… to znaczy… A pan, co by pan zrobił? Zadała mu to pytanie całkiem serio. Nie wiedziała, co wtedy powinna była, co mogła zrobić, i dlaczego od przewodniczącego, który zdawał się wszystko wiedzieć, chciała usłyszeć, co on by zrobił na jej miejscu.
(…)
- Są rzeczy, w które po prostu nie wolno się wdawać i od których, o ile nie przyjdzie zapłacić za nie własnym życie, należy odstąpić.
Może by to wystarczyło, gdyby wypowiadając te słowa, mówił o Hannie albo o sobie samym. Mówienie o tym, co należy i czego nie wolno, ile i kogo to może kosztować, nie sprostało powadze pytania, jakie zadała mu Hanna. Chciała wiedzieć, co powinna była zrobić, a nie że są jakieś rzeczy, których się nie robi. Odpowiedź sędziego wypadła beznadziejnie żałośnie. Cała sala tak to odebrała.”

        Bohaterka nigdy nie otwiera się przed czytelnikiem i nigdy do końca jej nie poznajemy. Ma swój mały świat i swoją prawdę, o którą zawzięcie walczy, wbrew wszystkiemu. Najdobitniej świadczy o tym scena samobójstwa w dniu zakończenia odbywania kary osiemnastoletniego więzienia. I tu nie mogliśmy nie zapytać o powody. Każdy z nas podał inne: wyrzuty sumienia (wszak w ostatniej rozmowie z Michaelem sama przyznała, że duchy nie dają jej spokoju), strach przed nowym, nieznanym życiem na wolności, które dodatkowo utrudnia obecność i zależność od Michaela, zawiedzenie i rozczarowanie, jakie zobaczyła w oczach Michaela, brak nadziei i zobojętnienie. Były to jednak jedynie domysły i próby zrozumienia ludzkiej psychiki.
Dramat Michaela
„Zadaję sobie pytanie, czy te szczęśliwe wspomnienia w ogóle odpowiadają prawdzie. Kiedy dłużej się nad tym zastanawiam, przychodzi mi na myśl dostatecznie dużo zawstydzających i bolesnych sytuacji, i wiem, że, mimo, że skończyłem ze wspominaniem Hanny, nie uporałem się z tym jeszcze. Po tym jak Hanna odeszła, nikomu już nie pozwolę się upokarzać i nie będę upokarzał innych, nie będę obwiniał nikogo, także siebie samego, nikogo nie będę już tak kochał, żeby potem jego strata tak nie bolała…”

        Niezwykle poruszyła nas historia głównego bohatera. W opinii większości z nas to on był największą ofiarą całej zaistniałej sytuacji: związek, jaki narodził się między nim a starszą kobietą zaważył na całym jego życiu. Jako piętnastolatkowi spotkanie Hanny daje mu bardzo wiele. Dzięki niej kończy szkołę, nie repetuje klasy, zyskuje dobre relacje z rówieśnikami, zwłaszcza z dziewczętami. Ich związek nie jest jednak sielanką, nie brak w nim niedomówień, nieporozumień, rozczarowań, upokorzeń. Jednak relacja trwa i oboje czerpią z niego coś dla siebie. Hanna w końcu odchodzi a Michael nie potrafi poukładać sobie życia na nowo. Rozprawa, na którą trafia jako student prawa za sprawą swojego profesora, i podczas której znów spotyka Hannę, okazuje się punktem kulminacyjnym historii – przypomina każdą wspólną chwilę z Hanną, rozdrapuje rany. Michael jest w relacjach z Hanną pełen sprzeczności: chce i nie chce z nią być, szuka z nią kontaktu a zarazem nie chce jej znać, zapomniał o niej, a równocześnie w każdej kobiecie szuka jej śladu, nie pisze do niej listów kiedy ta jest w więzieniu, ale przesyła jej nagrane na kasetach książki, które dobiera i czyta specjalnie dla niej. Całe życie nie potrafi stanąć w prawdzie przed sobą i przyznać się kim dla niego jest Hanna. Całe życie jest „chłopczykiem”, jak zwykła nazywać go Hanna.
Historia rodem z …
       Zaciekawiło nas, skąd Bernard Schlink zaczerpnął inspirację do napisania tej historii. Sam nie mógł być jej uczestnikiem, ponieważ urodził się w 1944 r.; jest jednak prawdopodobne, że podczas studiów prawniczych spotkał się na sali sądowej z podobnym procesem. Przedstawiony zabieg nabudowania złożonej i dramatycznej historii na problemie analfabetyzmu zasługuje moim zdaniem na uwagę.
       Lektor nie znalazł uznania u wszystkich klubowiczów, ale wywołał burzliwe dyskusje na tematy, których mimo niepokaźnej objętości książki i oszczędnego, przywołującego na myśl język prawniczy stylu autora, było sporo. Każdy z nas w książce zauważył inny problem i z tym większą satysfakcją wymienialiśmy poglądy o tym, że:
- miłość boli
- życie pisze najróżniejsze scenariusze
- analfabetyzm nie jest tylko odległym, marginalnym problemem krajów Trzeciego Świata
- nie mamy prawa nikogo oceniać.

        Lektor za nami, ale nie mogliśmy się powstrzymać od zajrzenia na pierwszą stronę kolejnej lektury: Bornholm, Bornholm i… zapowiada się ciekawie. Więc z niecierpliwością czekamy na następne spotkanie.

Anna Fortuna
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



1Q84 - Orientalna podróż przez równoległe światy


       Dnia 26 kwietnia br. odbyło się trzecie już spotkanie Strzyżowskiego Dyskusyjnego Klubu Książki. Omawiana książka nosi tytuł “1Q84” jest to najnowsza powieść znanego na całym świecie japońskiego pisarza Harukiego Murakami. Dla większości z nas było to nowe doświadczenie i zarazem pierwsze spotkanie z autorem wywodzącym się z kraju kwitnącej wiśni.
“Czas może się posuwać, przybierając nieregularne kształty. Sam w sobie jest z natury równomierny, ale kiedy zostaje zużyty, zmienia się w coś nieregularnego. “ Tytuł 1Q84 nawiązuje do książki “1984” Georg’a Orwella, jednak poza tytułem tak naprawdę nie ma ona wiele wspólnego z wizją antyutopii wykreowanej przez angielskiego autora w swojej powieści. Murakami decyduje się na przedstawienie dwóch pozornie niezwiązanych ze sobą historii: w nieparzystych rozdziałach poznajemy Aomame - instruktorkę jogi, która okazuje się być również bezwzględną zabójczynią; natomiast w rozdziałach parzystych śledzimy historię Tengo - wykładowcy matematyki, początkującego pisarza, marzącego o sukcesie. Atrakcyjności całej tej historii dodaje fakt, że główni bohaterowie zaczynają gubić się w światach równoległych, zaciera się dla nich granica między fikcją, a rzeczywistością. Książka 1Q84 została wydana w trzech tomach, ponieważ tom 2 i 3 ukazały się stosunkowo niedawno (końcem 2011 roku) klubowicze otrzymali do przeczytania tylko pierwszy tom powieści. Praktycznie wszyscy z nas po przeczytaniu pierwszej części 1Q84 czuli pewien niedosyt. Autor zarysował wiele ciekawych wątków i pozostawił nas z masą pytań na które nie znamy odpowiedzi. Wywołało to żywą, a momentami nawet burzliwą dyskusję na temat książki. Pojawiły się dziesiątki pytań i spekulacji co wydarzy się dalej. Czy głowni bohaterowie: Tengo i Aomame w końcu się spotkają? Skąd się wzięli i czym są fantastyczni Little People? Kim jest tajemniczy Lider? Dlaczego bohaterowie przenieśli się do równoległej rzeczywistości? No i jak się to wszystko skończy? Te oraz wiele innych pytań pozostaje bez odpowiedzi. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że jeśli w przyszłości pojawi się możliwość przeczytania kolejnych tomów, na pewno skorzystamy.

Sławomir Włodyka
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry



Z REFLEKSJĄ I Z HUMOREM. ROZWAŻANIA O JANIE PAWLE II



„Ktoś się raz pomylił i zamiast wołać: >> niech żyje papież <<, zaczął wołać: >> niech żyje łupież<<. Ja was do tego nie zachęcam”.

       Tematem naszego drugiego spotkania 21 marca br, była książka „Kwiatki Jana Pawła II”, a naprawdę osoba Papieża Polaka: wielkiego, znanego, opisywanego przez wielu we wspomnieniach, traktatach, anegdotach, a jednocześnie tak „swojskiego”, „naszego”, niezwykle wrażliwego na drugiego człowieka, mądrego życiową mądrością, skromnego, z charakterystycznym, niezwykłym poczuciem humoru.

Postać Papieża wzbudziła w nas mnóstwo refleksji, przywołała na myśl osobiste doświadczenia papieskich pielgrzymek, obserwacji jego pontyfikatu, wycieczek w miejsca związane z jego Osobą: do Wadowic, Warszawy, Karkowa, Krosna… Wzbudziła skojarzenia z dziełami, jakie na jego temat mieliśmy okazję przeczytać, wspominając tu choćby książkę kard. Stanisława Dziwisza, opatrzone pięknymi fotografiami wspomnienia Arturo Mari, czy tomik naszej strzyżowskiej poetki Zdzisławy Górskiej „Ojcu Świętemu – Janowi Pawłowi II – w darze”. Wreszcie, przywołała wiele emocji – malując tę niezwykle ciepłą atmosferę spotkań z Nim, aurę promieniującą energią nie do opisania. Towarzyszyła nam ta świadomość, że cokolwiek byśmy powiedzieli, nie będziemy w stanie dookreślić osoby Papieża Polaka ani jego rewolucyjnego dzieła na Stolicy Piotrowej. Bardzo dobrze z przybliżeniem Jego sylwetki poradził sobie natomiast autor „Kwiatków”, wydobywając słowiańską duszę Jana Pawła II. Te wybrane przypowiastki z łatwością kojarzyliśmy i przytaczaliśmy rozmawiając o Papieżu.

Nie sposób było odciąć się od świadomości, że życie w czasach, gdy papieżem był Polak jest wielkim szczęściem, darem, ale i zadaniem. To szczęście móc zapamiętać Papieża w pełni sił, aktywnego na każdym polu, niestrudzenie pielgrzymującego by spotkać się z człowiekiem, walczącego o wolny i nowoczesny, żywy Kościół. Niektórzy poznają go tylko z relacji, to już od nich niezależne. Papież odszedł, ale zostawił nam konkretne i wymagające przesłanie. Zastanawialiśmy się jak dziś wyglądają próby sprostania temu przesłaniu. Czy mierzy się je liczbą pomników, ulic i instytucji nazwanych imieniem Papieża, czy jednak szukamy czegoś więcej? Jaką rolę odgrywają tu współczesne media? Czy młodzi, w których Jan Paweł II pokładał nadzieję nadal szukają spotkań z Nim i głoszonym przez niego Słowem. Przecież Papież jest Posłańcem, jego zadaniem jest prowadzić do Boga.

Dobrze było przed zbliżającą się kolejną rocznicą śmierci Papieża porozmawiać i zastanowić się nad tymi problemami.

Anna Fortuna
DKK przy BPGiM w Strzyżowie

Do góry




Spotkanie organizacyjne


       W dniu 23.II.2012r. o godz. 1600, miało miejsce spotkanie organizacyjne dla miłośników literatury. Celem spotkania było utworzenie przy Bibliotece Publicznej Gminy i Miasta w Strzyżowie Dyskusyjnego Klubu Książki.

       Dyskusyjny Klub Książki jest dla osób, które lubią czytać i rozmawiać o książkach. Klubowicze mogą zapoznawać się z nowymi autorami i gatunkami literackimi. Na spotkaniach mogą podzielić się swoimi wrażeniami z przeczytanej lektury. Nie muszą jednak prowadzić poważnych dyskusji literackich ani znać się na literaturze. Jest to również doskonały sposób na poznanie nowych ludzi oraz świetna zabawa.

       Nasze spotkanie upłynęło w bardzo miłej i przyjemnej atmosferze, a wspólnie spędzony czas upłynął nam bardzo szybko. Wybraliśmy literaturę jaką klubowicze będą czytać przez następne spotkania, które organizowane będą raz w miesiącu.

       Następne spotkanie zaplanowaliśmy na 21.III.2012r. (tj. środa) o godz. 1800 w czytelni biblioteki. Tematem będzie książka pt. „Kwiatki Jana Pawła II”, która zawiera anegdoty i historie z życia papieża, które bawią, wzruszają, a czasem mogą stać się inspiracją do refleksji i modlitwy.

       Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych, aby dołączyli do nas.

Opracowała: Marzena Midura – moderator DKK


Do góry











STRONA GŁÓWNA   |   GODZINY OTWARCIA   |   AKTUALNOŚCI   |   KATALOG ON-LINE


Copyright © 2004-2017 Biblioteka Publiczna Gminy i Miasta w Strzyżowie
Realizacja: Paweł L.

Do góry